Ósma rocznica tragedii w Biesłanie

Podczas szturmu sił specjalnych na szkołę w Biesłanie zginęły 334 osoby, w tym 186 dzieci. Rannych zostało 810 osób (fot. arch. PAP/EPA)

Setki osób zebrały się w poniedziałek w południe w 12 miejscach Moskwy, aby uczcić pamięć ofiar ataków terrorystycznych, do jakich doszło tam w latach 1999-2011. 3 września w Rosji obchodzony jest jako Dzień Solidarności w Walce z Terroryzmem.

Dzień ten został ustanowiony po ataku terrorystów czeczeńskich w 2004 roku na szkołę w Biesłanie, w Osetii Północnej, na rosyjskim Kaukazie Północnym, w którym zginęło ponad 300 osób.

Uroczystości żałobne odbyły się w poniedziałek również w samym Biesłanie. Wzięły w nich udział tysiące ludzi z całej Osetii Płn. Na terenie szkoły odprawiono nabożeństwo w intencji ofiar. Ceremonia żałobna odbyła się też na miejscowym cmentarzu, gdzie pochowani są ci, którzy wtedy zginęli.

W Moskwie manifestacje pamięci zorganizowano przed Teatrem na Dubrowce, stacjami metra – Park Kultury, Łubianka, Awtozawodskaja i Ryżskaja, w przejściu podziemnym pod placem Puszkina, na ulicy Gurianowa, Szosie Kaszyrskiej, koło hotelu „National”, na lotnisku Domodiedowo i w pobliżu lotniska Tuszyno. W zamachach terrorystycznych w tych miejscach w różnych latach śmierć poniosło łącznie 526 osób, a ponad 1000 zostało rannych.

Uroczystość żałobna odbyła się także pod pomnikiem ofiar Biesłanu na ulicy Solanka.

1 września 2004 roku czeczeńscy rebelianci, domagający się wycofania wojsk federalnych z Czeczenii, zajęli szkołę w Biesłanie, biorąc ponad 1100 zakładników, głównie dzieci, które uczestniczyły w rozpoczęciu roku szkolnego. 3 września rosyjskie siły specjalne zajęły budynek szturmem. Zginęły 334 osoby, w tym 186 dzieci; rannych zostało 810 osób.

Do zorganizowania ataku przyznał się Szamil Basajew, radykalny czeczeński dowódca polowy, który w Rosji był uważany za terrorystę nr 1. Basajew zginął w 2006 roku w wyniku eksplozji ciężarówki z materiałami wybuchowymi na terytorium Inguszetii.

Na szkolnym podwórku w Biesłanie budowany jest obecnie zespół memorialny, którego częścią będzie sala sportowa. To w niej terroryści przetrzymywali zakładników. Obecnie wiszą tam zdjęcia ofiar, obok wznoszona jest kaplica.

Na terenie szkoły umieszczono już tabliczki z nazwiskami oficerów sił specjalnych i ratowników z Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, którzy zginęli w czasie odbijania zakładników. W akcji tej poległo 10 oficerów sił specjalnych Federalnej Służby Bezpieczeństwa, 15 milicjantów i dwóch ratowników.

Osiem lat po tragedii mieszkańcy Biesłanu niezmiennie wyrażają żal, że nie została ona wyjaśniona; że wciąż nie są zbadane wszystkie okoliczności dramatu, w tym przebieg interwencji sił bezpieczeństwa.

Dochodzenie w sprawie tragedii w Biesłanie nadal trwa. Jak dotąd, do odpowiedzialności karnej pociągnięto tylko jedną osobę – Nurpaszę Kułajewa, jedynego schwytanego uczestnika ataku. Został skazany na dożywocie. Spośród przedstawicieli władz, zarówno republikańskich, jak i federalnych, nikt nie został ukarany za śmierć zakładników.

Komisja parlamentarna, która przez ponad dwa lata wyjaśniała okoliczności ataku, w grudniu 2006 roku oczyściła resorty siłowe z odpowiedzialności za tragiczne skutki akcji uwalniania zakładników. Według komisji to terroryści, a nie szturmujący szkołę, spowodowali eksplozję w budynku, która pochłonęła dziesiątki ofiar.

Zdaniem Matek Biesłanu, organizacji pozarządowej zrzeszającej rodziny poszkodowanych w biesłańskim dramacie, do tragedii doprowadziły przede wszystkim zaniedbania ze strony władz. Wśród winnych rodziny ofiar wymieniają również ówczesnego i obecnego prezydenta Rosji Władimira Putina.

źródło:
Zobacz więcej