RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Kozidrak: chciałabym zaśpiewać ze Stingiem

f
Beata Kozidrak, jedna z największych gwiazd polskiej estrady, autorka niezapomnianych hitów, kobieta, która kocha życie (fot. archiwum TVP)

– Sting to wielki artysta, który zawsze mnie fascynował. Chciałabym z nim zaśpiewać. Drugą taką osobą, choć śpiewanie z nim pewnie dziś byłoby już niemożliwe, bo jego głos nie brzmi już tak, jak kiedyś – jest Robert Plant. Marzę o „Schodach do nieba” zaśpiewanych właśnie z Plantem, chciałabym pociągnąć tę „górę” i pokazać mu, że kobiety też tak potrafią śpiewać – powiedziała Beata Kozidrak odpowiadając na pytania internautów tvp.info.

Rozpoczęły się Igrzyska Olimpijskie, czy będzie Pani kibicować polskim sportowcom, a jeśli tak – to komu dokładnie, przedstawicielom których dyscyplin? Adam

Przede wszystkim będę kibicować siatkarzom, bo bardzo lubię oglądać ten sport. Mam nadzieję, że kiedyś mąż mnie porwie na jakieś Igrzyska, albo mistrzostwa, bo oglądanie siatkarskich zmagań na żywo musi być niesamowitym przeżyciem.

Poza tym siatkówka to niezwykle widowiskowy sport i choć w Polsce wszechobecna piłka nożna odbiera jej pierwsze miejsce, to przecież właśnie siatkarze osiągają ostatnio największe sukcesy. Dlatego należy doceniać siatkarzy, co nie oznacza, że od razu powinniśmy ich stawiać na podium. Bo mamy taką tendencję do wieszania złotych medali na szyjach zawodników, jeszcze zanim oni wyjdą na boisko. Zresztą tak samo było w przypadku piłkarzy i Euro…

Bywa Pani żal sportowców, kiedy przegrywają? Kuba

Trudno jest znosić to wszystko, co czuje się w momentach upadku, a przecież utrzymanie bardzo dobrej formy przez cały czas jest niemożliwe. Podejrzewam więc, że adrenalina towarzysząca sportowcom, którzy startują w ważnych zawodach jest porównywalna z tą, którą ja mam wychodząc na scenę. Dlatego tak mi do nich blisko.

Podobno Maryla Rodowicz kiedyś chciała, by Pani śpiewała w jej „chórkach”. A gdyby to Pani miała wybierać – którą z gwiazd estrady zaprosiłaby Pani do wspólnego śpiewania? Krystyna

Po pierwsze historia z Marylą Rodowicz dotyczy początków mojej kariery. Po drugie należy oddzielić śpiewanie w chórkach, od śpiewania w duecie. Jeśli chodzi o chórki, trzeba mieć zupełnie inny „warsztat”, proszę mi uwierzyć, trzeba być fantastycznym wokalistą, bardzo uzdolnionym i zmobilizowanym, by śpiewać w chórkach. Wystarczy prześledzić kilka koncertów „unplugged”, by usłyszeć, jacy fenomenalni wokaliści towarzyszą wielkim gwiazdom. To co robią, to majstersztyk.

A co do duetów… Chciałabym zaśpiewać ze Stingiem. To wielki artysta, który zawsze mnie fascynował. Drugą taką osobą, choć śpiewanie z nim pewnie dziś byłoby już niemożliwe, bo jego głos nie brzmi już tak, jak kiedyś – jest Robert Plant. Marzę o „Schodach do nieba” zaśpiewanych właśnie z Plantem, chciałabym pociągnąć tę „górę” i pokazać mu, że kobiety też tak potrafią śpiewać (śmiech).



Jakiś czas temu dość „odważnie” przyznała Pani, że swoją doskonałą formę zawdzięcza tzw. „diecie miłosnej”. Czy cieszy Panią fakt, że w Polsce kobiety coraz odważniej mówią o seksie, o swoich potrzebach? Lena

Od dłuższego czasu kobiety o tym mówią, wręcz stało się to modne. Oczywiście najłatwiej się mówi o tych sprawach ludziom młodym, a coraz trudniej kobietom, które już młodość mają za sobą. Ale pamiętajmy, że seks dla kobiet to bardzo istotna sprawa. Udany seks to nie tylko radość, ale też poczucie spełnienia, poczucie prawdziwej miłości. To nas uskrzydla i niezależnie od wieku – ten fakt się nie zmienia.

Bywa, że mówimy iż temperatura związku gaśnie. Oczywiście zmienia się stosunek do partnera, jeśli ma się tego samego partnera przez tyle lat. Ale warto siebie nawzajem odkrywać. Na tym polega też sukces, że wspólnie przechodzi się przez te trudne momenty. Poza tym najpiękniejszy seks jest po kłótni, po chwilach chłodu w związku. Wtedy jest fajnie, gdy zaiskrzy.

Ostatnio nie ma tygodnia bez doniesień o kolejnym rozstaniu kolejnej gwiazdorskiej pary. Czy Panią, małżonkę z ponad 30-letnim stażem to przeraża? Grażyna

Nie jestem specjalistką od tych spraw. Ale wydaje mi się, że dawniej, kiedy ludzie poznawali się – szukali takiej drugiej osoby, z którą chcieliby spędzić całe swoje życie. Potrafili rozwiązywać swoje problemy, a nie od razu myśleć o rozstaniu. Dziś łatwiej jest podjąć taką decyzję, bo kobieta jest najczęściej finansowo niezależna i jeśli coś w związku nie pasuje i ludzie są sobą znudzeni – po prostu mówią sobie do widzenia. Najbardziej boleję nad tym, że jeśli w takim związku są dzieci – to one po rozstaniu rodziców cierpią najbardziej.



Czy Pani wnuk już był na koncercie babci? Które piosenki najbardziej mu się podobają? Czy zdarzyło się Pani upiec wnuczkowi ciasto? Małgorzata

Sebastian miał chyba trzy miesiące, kiedy pierwszy raz został zabrany na koncert. W naszej rodzinie to naturalna sprawa. Widzę, że mój wnuczek ma poczucie rytmu, słyszę, że wystarczy mu dwa razy zaśpiewać melodię, a on ją powtórzy. To są geny, które są przez rodziców przekazywane… Jeśli chodzi o ciasta, nie jestem w tym dobra. Ale rozpieszczam wnuka, bo jeśli się kogoś kocha, to mu się to okazuje. Życie jest zbyt krótkie, by nie okazywać uczuć swoim najbliższym.

Wyobraża sobie Pani, by Bajm przestawał wydawać kolejne krążki i całą swoją twórczością dzielił się w Internecie? Niestety coraz więcej artystów tak robi… Patryk

To dość świeża historia i trudno mi na razie mówić na ten temat. Na pewno liczba sprzedawanych płyt na świecie się zmniejszyła i wielu artystów przechodzi na te „nowe” nośniki.

Ja jestem jednak dość stereotypowa, traktuję płytę, jak prezent dla moich fanów. To coś bardzo osobistego dla mnie i w tym momencie myślę, że posiadanie takiej rzeczy przy sobie, do której można wrócić jest bezcenne. Wydaje mi się, że fajnie mieć płytę, krążek, książeczkę.

Pani młodsza córka, Agata, w tym roku zdawała maturę. Czy może nam Pani zdradzić, jak zaplanowała swoją przyszłość? Monika

Jedno jest pewne – jest osobą zaradną, interesuje się sztuką, fotografią, modą, dziennikarstwem. Agata ma wiele zainteresowań, ale dziś nie chcę zdradzać jej planów, tego, jaką wybiera przyszłość. Dostała się na kilka uczelni, ale życie przecież i tak weryfikuje plany. Dla mnie najważniejsze jest, by była szczęśliwa.

Co najbardziej urzekło Panią w Hiszpanii? Hiszpańskie słońce, przystojni „południowcy”, czy paella? Gustaw

Właśnie w tej chwili jestem w Hiszpanii… Na pewno nie urzekły mnie żadne potrawy, a raczej to, że szybko mogę przemieścić się do miejsca, w którym cały czas świeci słońce, ludzie żyją spokojniej, cieszą się życiem. Media tak brutalnie nie działają, nie wchodzą w życie innych...

Położenie geograficzne wpływa na to, że Hiszpanie problemów, stresów nie biorą tak do siebie. Potrafią je rozwiązywać, ale skupiają się na innych kwestiach. Są bardzo rodzinni, zresztą w tym jesteśmy podobni. Jeśli są osobami wierzącymi, to nie ma w tym hipokryzji.

Może gdyby Polacy mieli więcej słońca, też uporaliby się z problemami i zamiast narzekać mówili, jak Hiszpanie „mañana”.

f
f
Na razie mam spokój w sobie, wydałam płytę, emocjami, które mi towarzyszą podzieliłam się ze swoimi fanami. To jest najważniejsze - mówi Beata Kozidrak (fot. arch. TVP)

Wybrałaby się Pani na koncert Madonny, który odbywał się 1 sierpnia, w 68. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego? Katja

Nie róbmy z tego afery. Ten, kto nie chciał pójść na koncert Madonny, chciał uszanować niezwykłą kartę naszej historii w inny sposób, nie musiał wybierać się na Stadion Narodowy. Sprawy religii, naszych uczuć patriotycznych powinny być tematami, które pozostają w nas, w naszej sferze duchowej.

Wielu artystów ma swoje rytuały towarzyszące choćby pisaniu tekstów. Czy zanim Pani zasiądzie do pisania – wykonuje Pani jakieś specjalne czynności? Witold

U mnie to absolutnie spontaniczna sprawa. Nie jestem w stanie spodziewać się, kiedy jakiś pomysł przyjdzie mi do głowy. Przede wszystkim musi mnie jednak zainspirować muzyka, którą słyszę. Gdy jej pierwsze dźwięki spodobają mi się, to tak naprawdę od razu „widzę swój tekst”. Muzyka nastraja mnie do pisania tekstów.

Jest Pani autorką setek przebojów, w tym wielu, które mimo upływu lat nie tracą na swojej świeżości i co chyba najważniejsze – na popularności. Czy teraz pracuje Pani nad nowymi hitami? Jacek

Nie… (śmiech). Płyta „Blondynka” jest na tyle świeża, że muszę odpocząć. Na szczęście nikt nie naciska na mnie, nie wymusza momentu, w którym mam tworzyć. Żeby to było dobre – musi samo przyjść.

Co Beata Kozidrak ma w swoim życiu jeszcze do zrobienia? Wyznacza sobie Pani kolejne cele do osiągnięcia? Grzegorz

Jestem przekonana, że jeśli człowiek wytycza sobie jakieś cele w życiu – to jest szczęśliwy. Chyba na tym polega życie, by pokonywać schody, które sobie budujemy. Jeśli stawiamy sobie kolejne cele, warto żyć.

Na razie mam spokój w sobie, wydałam płytę, emocjami, które mi towarzyszą podzieliłam się ze swoimi fanami. To jest najważniejsze. A co przyniesie czas... Być może gdzieś w głowie już rodzi się plan mojej trzeciej, solowej płyty…

f
f
"Płyta „Blondynka” jest na tyle świeża, że muszę odpocząć. Na szczęście nikt nie naciska na mnie, nie wymusza momentu, w którym mam tworzyć. Żeby to było dobre – musi samo przyjść" (fot. arch. TVP)

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne