Raport

Epidemia koronawirusa

Buczenie to „spontaniczna reakcja na sytuację w Polsce”

Jacek Sasin przekonywał, że odpowiedzialni za gwizdy nie byli inspirowani przez jego partię (fot. TVP)

– Oczywiście życzylibyśmy sobie wszyscy, aby takie momenty jak uroczystości rocznicy Powstania przebiegały inaczej, ale z drugiej strony ja te zachowania rozumiem i szczerze mówiąc jak słucham pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, która oburza się, że została wygwizdana, czy wybuczana w jednym czy drugim miejscu, to muszę powiedzieć, że są do dla mnie jakieś absolutne Himalaje hipokryzji – tak Jacek Sasin z Pis, komentował incydenty w czasie obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

Polityk PiS przekonywał, że choć sam nie popiera buczenia czy gwizdów, to jednak rozumie osoby, które jak to ujął „w ten sposób reagują na pojawienie się niektórych polityków”. Mówiąc o prezydent stolicy – Hannie Gronkiewicz-Waltz, powiedział, że to wynik jej hipokryzji.

Z jednej strony pani Gronkiewicz-Waltz chce koniecznie zachować pomnik polsko-sowieckiego braterstwa broni w Warszawie tzw. pomnik czterech śpiących, tego „braterstwa”, którego efektem było mordowanie powstańców w latach 40. i 50., samorządowcy z PO składają kwiaty pod pomnikiem Berlinga, który był sowieckim agentem, a z drugiej strony przychodzi czcić powstańców warszawskich. Tych samych, którzy walczyli Niemcami, ale walczyli też przeciwko sowieckiej dominacji. To jest taki poziom obłudy, który musi budzić tego rodzaju reakcje – wyjaśniał Sasin.

Sasin mówił, że w Polsce w dalszym ciągu „kultywuje się komunistyczną przeszłość”. Przekonywał, że ludzie, którzy buczeli i gwizdali w czasie uroczystości nie byli sterowani przez PiS. – Młodzi ludzie mają swoje racje i wiedzą sami, co mają robić. Politycy PO przekonują, że to wina PiS, ale moim zdaniem to było takie spontaniczne zachowanie ludzi, którzy bardzo emocjonalnie przeżywają to, co się dzieje w Polsce. I od razu chce się ich zaszufladkować politycznie – mówił Sasin.

Polityk dodał, że kolejne uroczystości mogą się odbywać w podobnej atmosferze, bo nie można wymagać, aby nie było emocji. Aby się to zmieniło, twierdził, musiałby opaść temperatura politycznego sporu. Wskazał jednak, że podgrzewają ją działania polityków PO, np. nakazujące szybkie sprzątanie zniczy i kwiatów sprzed Pałacu prezydenckiego w rocznicę katastrofy smoleńskiej.

W czasie środowych imprez związanych z obchodami rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego doszło do kilku incydentów, naruszających powagę tych wydarzeń. W czasie, gdy na Powązkach wieńce składali przedstawiciele władz, w tym prof. Władysław Bartoszewski, w tłumie rozległo się buczenie i okrzyki „hańba!”. Za to Antoni Macierewicz został przywitany brawami.

Podobne incydenty powtórzyły się na Cmentarzu Powstańców na Woli oraz w czasie wieczornych uroczystości na kopcu Powstania Warszawskiego przy Bartyckiej. Kiedy pojawiała się Hanna Gronkiewicz-Waltz grupa młodych ludzi zaczęła buczeć i skandować „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Generał Zbigniew Ścibor-Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawskich apelował, aby „uczucia i poglądy polityczne wyrażać gdzie indziej”. Stwierdził też, że jeżeli takie zachowanie będzie się powtarzać zrezygnuje z udziału w uroczystościach.

Zobacz więcej