RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zbigniew Boniek był „solą w oku” SB

Podczas mundialu w 1986 roku Służbę Bezpieczeństwa irytowała postawa Zbigniewa Bońka (Fot. Arch. PAP/PA)

SB obawiała się Zbigniewa Bońka, słynny komentator Jan Ciszewski był współpracownikiem bezpieki, a Jacek Gmoch został selekcjonerom kadry, bo odpowiadał władzom – takie wnioski płyną z książki, którą na temat związków futbolu z bezpieką wydała grupa historyków, głównie związanych z IPN. – Piłkarze, podobnie jak i sam futbol, byli w PRL instrumentalnie wykorzystywani – mówi portalowi tvp.info jeden z autorów książki dr Sebastian Ligarski .

Książka nosi tytuł „Nieczysta gra. Tajne służby a piłka nożna”. Jej autorzy nie ukrywają, że ukazała się specjalnie z okazji Euro 2012. – Półki w księgarniach uganiają się od pozycji o historii futbolu i biografii piłkarzy. Tymczasem działalność służb wobec piłki nożnej jest tematem nieznanym – mówi dr Ligarski, który wybrał teksty do książki z innym historykiem IPN Grzegorzem Majchrzakiem.

W książce autorzy m.in. opisują, w jaki sposób SB zabezpieczała mecz Górnika Zabrze z Manchesterem United w 1968 roku, w samym środku wydarzeń marcowych. Analizują też działalność opozycyjną kibiców gdańskiej Lechii. Wyjątkowo ciekawe fragmenty dotyczą jednak polskiej kadry, która największe sukcesy święciła w latach 70. i 80.

Zdaniem autorów książki, starannie dobierana była nie tylko ekipa towarzysząca kadrze, ale także jej selekcjonerzy. „Na przykład następcą Kazimierza Górskiego nie został bynajmniej jego stały współpracownik i asystent podczas mundialu w 1974 r. Andrzej Strejlau, ale Jacek Gmoch. Decyzję taką podjęto nie w Polskim Związku Piłki Nożnej, ale aż na szczytach peerelowskich władz. A na wyborze zaważył fakt, iż Strejlau (w przeciwieństwie do Gmocha) był bezpartyjny…” – pisze w książce Grzegorz Majchrzak.

Z publikacji wynika, że każdemu wyjazdowi Polaków na zagraniczne mecze towarzyszyli agenci bezpieki. Na przykład nad zachowaniem polskiej ekipy podczas mundialu w Meksyku w 1986 roku czuwał funkcjonariusz MSW ppłk Edward Kudybiński. Czytając jego raporty można wysnuć tezę, że solą w oku SB był ówczesny zawodnik AS Roma Zbigniew Boniek. Kudybiński zarzucał mu „negatywny wpływ na atmosferę wśród zawodników” oraz na trenera kadry Antoniego Piechniczka. Powód? Boniek kwestionował niskie premie dewizowe za udział w mundialu. Miał też prowadzić poufne rozmowy z przedstawicielami firmy Adidas za występowanie na mundialu w butach tej firmy.

Inny z autorów książki Tomasz Szymborski opisuje współpracę z SB jednego z najpopularniejszego komentatorów sportowych PRL Jana Ciszewskiego. Dziennikarz był znanym hazardzistą, dysponował ogromną liczbą kontaktów, więc szybko stał się obiektem zainteresowania tajnych służb. W.g autorów książki został zarejestrowany w 1971 roku i dostał pseudonim „Sprawozdawca”. Miał informować SB m.in. o tym czy polscy piłkarze szmuglują zza granicy dewizy. Bezpieka ze współpracy z nim nie była ponoć zadowolona, uważając, że jest zbyt mało aktywny.

Z książki wyłania się obraz piłkarzy, którzy byli marionetkami w rękach propagandy PRL. Przykładowo w latach 60., podczas tysiąclecia chrztu Polski, władze organizowały mecze piłkarskie w celu odciągnięcia wiernych od uroczystości kościelnych. – Nawet dystansujący się od futbolu gen. Wojciech Jaruzelski potrafił spotkać się z piłkarzami, gdy wiedział, że będzie to propagandowo korzystne. Miało to miejsce 13 lipca 1982 roku, gdy w kolejną miesięcznicę wprowadzenia stanu wojennego reprezentacja wróciła do Polski z mundialu w Hiszpanii. Zdobycie brązowego medalu uznano za przejaw normalizacji – mówi dr Ligarski.

Co ciekawe, w propagandowych działaniach władz miał uczestniczyć też najbardziej zapalony obecnie krytyk PZPN Jan Tomaszewski. „W czasie „wojny polsko-jaruzelskiej” (czyli stanu wojennego) bohater z Wembley, Jan Tomaszewski, uwiarygodniał swym nazwiskiem marionetkowy Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego” – przypominają autorzy książki.

Wiktor Ferfecki

Zobacz więcej