Polska przykładem nie tylko dla Europy

Dr Jacek Kucharczyk (Fot. TVP)

Tak naprawdę, czasem łatwiej jest obalić reżim dyktatorski niż zbudować na jego gruzach funkcjonującą demokrację. Nam się to udało. Dlatego Polska może służyć za przykład nie tylko dla Europy.

Wspominając 4 czerwca 1989 roku powinniśmy pamiętać, że nie tylko udało nam się obalić komunizm w pokojowy sposób, ale także obronić demokrację, która później wymagała w wielu momentach obrony. Zasady demokratycznego państwa były poddawane kolejnym próbom. Tak naprawdę czasem łatwiej jest obalić reżim dyktatorski niż zbudować na jego gruzach funkcjonującą demokrację. Nam się to udało. Dlatego Polska może służyć za przykład nie tylko dla Europy, ale i dla świata.

Okrągły Stół i wybory były wtedy jedynym rozwiązaniem. Polski przykład stał się modelowy innych krajów, starających się wyzwolić z oków komunizmu. Za wyjątkiem Rumunii, w której skończyło się to rozlewem krwi.

Gdy patrzymy dziś na Polskę i Rumunię, dostrzegamy, że ten drugi kraj też jest w Unii Europejskiej, ale ma więcej problemów z demokracją. W przypadku Rumunii rozwiązanie siłowe wydłużyło drogę do Unii Europejskiej i wspólnoty demokracji. W innych krajach rozwiązanie oparte na kompromisie też okazało się skuteczne. Dzisiaj na Bliskim Wschodzie, gdzie zastanawiają się, czy demokracja ma szanse, mówi się: patrzcie na Polskę.

Pojawiają się pytania, czy 23 lata temu niektóre rzeczy mogliśmy zrobić inaczej. Możemy sobie gdybać. Jednak jeśli porównamy, gdzie byliśmy wtedy, a gdzie jesteśmy teraz, różnica jest zdumiewająca. 4 czerwca 1989 roku Polska była krajem w stanie bankructwa. Nowy rząd Tadeusza Mazowieckiego był trochę gospodarzem masy upadłościowej. Byliśmy w sytuacji równie dramatycznej, co obecnie Grecja. Decyzje podejmowaliśmy szybko. Niewątpliwie nie zabrakło zdecydowania tam, gdzie było ono konieczne.

4 czerwca to również rocznica upadku rządu Jana Olszewskiego. Środowiska skupione wokół Jarosława Kaczyńskiego próbują zbudować w związku z tą rocznicą mit niedokończonej rewolucji. To jednak próba zawracania Wisły kijem.

Dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych

Zobacz więcej