RAPORT

Kampania 2020

„Zbliża się szczyt kryzysu”

Jesteśmy u szczytu kryzysu, bo Grecja stoi przed ostateczną decyzją czy wyjść ze strefy euro, czy w niej pozostać. Decyzja powinna zapaść w ciągu kilku tygodni – przestrzegał prof. Francis Fukuyama, amerykański politolog, filozof polityczny i ekonomista, który był gościem programu „Świat i gospodarka”. W rozmowie z TVP Info tłumaczył, co jest przyczyną europejskiego kryzysu.

Widać wyraźnie problemy Unii Europejskiej jako instytucji. Mechanizm zdyscyplinowania takiego kraju, jak Grecja, nie istnieje. Dopuszczono się poważnych zaniedbań. Winne są Niemcy, które same unikały wprowadzenia programów oszczędnościowych – uważa politolog.

Zdaniem profesora odpowiedzialność za kryzys spoczywa głównie na barkach Berlina, który jest dość opieszały w swoich działaniach. Niemcy – jako jedne z niewielu państw UE – posiadają odpowiednie środki, aby zatrzymać kryzys. – Jeżeli kraje, które mają silniejszą gospodarkę, zgodzą się przyjąć ryzyko wyższej inflacji, to będą w stanie zatrzymać kryzys na obecnym poziomie. Decyzja leży na barkach Berlina i Brukseli – stwierdził.

Jeżeli Grecja wyjdzie ze strefy euro oznacza to „tragedię dla Europy”. Fukuyama uważa, że gdyby Grecy opuścili eurostrefę pół roku temu, wszystko miało by szanse odbyć się w sposób zorganizowany, bez wywoływania poważnych zawirowań w Unii. Jeśli wystąpi teraz, pociągnie za sobą Hiszpanię i Portugalię, w których również pogłębia się kryzys.

Chciwość finansjery

Chciwość towarzyszy bankowości od zawsze. Banki stały się taką siła, że potrafią doprowadzić do upadku ogromnych systemów ekonomicznych, dlatego w sektorze bankowym potrzebujemy solidnych regulacji. Ideologia wolnego rynku świetnie się sprawdza, jednak w określonych warunkach. Teraz już nie, teraz trzeba wprowadzać regulacje – stwierdził politolog.

Zdaniem Fukuyamy brak regulacji systemów bankowych znacznie przyczynił się do europejskiego kryzysu, jednak Polsce udało się uniknąć tego błędu. – Polska nie pozwoliła swoim bankom na nieodpowiedzialne działanie, na czym wiele zyskała.

Według prognoz profesora nie należy oczekiwać zakończenia kryzysu ciągu najbliższej dekady. – To jest problem, który będzie trwał jeszcze pół pokolenia – stwierdził Fukuyama.

Polska zieloną wyspą

Francis Fukuyama pozytywnie ocenia Polską gospodarkę, mimo problemów ze służbą zdrowia, opieką socjalną czy infrastrukturą. Nie tylko w perspektywie ostatniego kryzysu. – Ostatnie 20 lat to okres, który był dobry dla Polski. Polska gospodarka jest w dobrej kondycji, szybko się rozwijała, bo w Polsce były niskie koszty pracy. Dlatego wielu zagranicznych przedsiębiorców zakładało tu firmy. Problem w tym, że Polacy się bogacą, poprawia się standard życia – koszty siły roboczej będą wzrastać, a tańsze okażą się kraje wschodnie czy azjatyckie. – prognozuje profesor.

Problemem na rynku pracy jest też zły model edukacji uniwersyteckiej. Polskie uczelnie – mimo wysokiego poziomu – nie są nastawione na technologie i odpowiednie wykorzystanie wiedzy swoich absolwentów. Jest to jednak – jak przekonuje politolog – problem wielu rozwiniętych krajów, gdzie nadal panuje tradycyjny model akademicki.

Przyczynia się to do wzrostu bezrobocia, ponieważ nawet absolwenci wyższych uczelni nie potrafią odpowiednio wykorzystywać technologii, która jest wykorzystywana w procesie produkcji. – Problemem jest bezrobocie ludzi z klasy średniej, którzy nie mają doświadczenia, bo technologia „zjada miejsca pracy”. Łatwo jest zastąpić mądrą maszyną kilku pracowników. Jeśli nie przeszkolimy odpowiednio kolejnego pokolenia, aby umiało obsługiwać te maszyny, to będzie długotrwały problem – powiedział profesor.

Francis Fukuyama próbował także tworzyć wizję przyszłości polskiej polityki – Polska mogłaby zrealizować rolę wahadła w Unii. Dotychczas bardzo dobrze sobie radziła w tej sytuacji. Dzięki temu w UE panuje równowaga między północą a południem. Jeśli Unia skurczy się – jak oczekuje – bo kraje wyjdą ze strefy euro, to Polska będzie ważniejsza w takiej nowej unii, niż obecnie.

źródło:
Zobacz więcej