Raport

Epidemia koronawirusa

Na doping ze strony premiera jest już za późno

1

Niedociągnięcia przed Euro, to wynik tak popularnego w Polsce myślenia na zasadzie „jakoś to będzie”.

Premier Donald Tusk odbywa tournee po Polsce w związku z Euro. Nie wiem czy jego wizyty można potraktować jako formę dopingu dla wszystkich zaangażowanych w piłkarskie mistrzostwa Europy. Bo tak naprawdę doping jest wtedy, gdy wiemy, że czegoś nie dostaniemy, jeżeli czegoś nie zrobimy. Natomiast w Polsce to wygląda tak, że różni ludzie odpowiedzialni za projektowanie konkretnych przedsięwzięć, mogą zwlekać jak najdłużej i robić tzw. obsuwy, bo tak naprawdę nie ma tutaj żadnej odpowiedzialności.

Teraz mamy do czynienia z sytuacjami, że podwykonawcy np. dróg nie dostają pieniędzy. Oni, w przeciwieństwie do urzędników mają motywację, aby coś szybko robić. Urzędnicy i tak dostaną swoje pensje, bez względu na to czy coś zostanie skończone czy nie. Po co więc mają się przemęczać?

Pamiętajmy, że takie imprezy, jak Euro 2012 robią kraje, które chcą je zrobić dla samych mistrzostw, albo po to, aby zareklamować swój kraj. I tak zrobiły kraje mające bogatą infrastrukturę, takie jak Austria i Szwajcaria. Tymczasem w Polsce zadziałał mechanizm: nie mamy nic, ogłosimy Euro, na pewno się na nie zmobilizujemy i wszystko zbudujemy. Minęło kilka lat i okazało się, że zbudowaliśmy niecałą połowę.

To wszystko wynika z faktu, że w Polsce pokutuje myślenie typu „jakoś to będzie”. Życie pokazało, że mimo tych chęci, nie zmobilizowaliśmy się. A to, dlatego, że nie mamy takich środków. Trzeba było po prostu wszystko lepiej planować, bo marzenie bez planu jest mrzonką.

Tomasz Łysakowski, ekspert od wizerunku politycznego

Zobacz więcej