„Korekta kapitalizmu” Ruchu Palikota

– Dziś już wiemy, ze wolny rynek i wszyscy jego kapłani – z arcybiskupem Tuskiem, biskupem polowym Pawlakiem i papieżem kapitalizmu politycznego Kaczyńskim – nie dadzą rady dalej wmawiać nam, że wolny rynek stworzy miejsca pracy – mówił Janusz Palikot podczas kongresu swojej partii. W Sali Kongresowej Ruch Palikota zaproponował pakiet propozycji społeczno-gospodarczych pod nazwą „Korekta kapitalizmu”.

Podczas kongresu nie zabrakło nawiązań do głównego konkurenta Ruchu Palikota na lewicy – SLD. –Witam piękne panie, witam dostojnych panów i witam was – naćpana hołoto – powiedział rzecznik partii Andrzej Rozenek, przypominając jedną z sejmowych wypowiedzi szefa SLD Leszka Millera pod adresem posłów RP. Następnie na scenie pojawił się Piotr Ikonowicz, a po nim Janusz Palikot w towarzystwie swojej żony Moniki.

„Zero bezrobocia”

Podczas swojego wystąpienia lider RP przyznał, że na początku lat 90. sam „miał marzenie”, że wprowadzenie wolnego rynku sprawi, że wszyscy będą mieli życie takie jak na Zachodzie. Jak powiedział, po 20 latach wie już jednak, że „kapitalizm jest religią, jedną z najbardziej bezwzględnych, niemiłosiernych, nieuczciwych religii, która tym, którzy mają gorzej i nie są równi, wmawia, że są temu winni”.

Dziś już wiemy, że wolny rynek i wszyscy jego kapłani – z arcybiskupem Tuskiem, biskupem polowym Pawlakiem i papieżem kapitalizmu politycznego Kaczyńskim – że ci wszyscy ludzie nie dadzą rady dalej wmawiać nam, że wolny rynek stworzy miejsca pracy – powiedział. Jak podkreślił, państwo musi być w tym procesie aktywne. Po tych słowach zapowiedział, że jego partia będzie prowadzić „politykę pełnego zatrudnienia”. – Będziemy prowadzić politykę „zebro bezrobocia” – argumentował.

Podkreślił, że jest to „realne zadanie polityczne, które musi wziąć na siebie każda administracja rządowa” i „cel, któremu ma być podporządkowane wszystko to, co będzie państwo robiło”. Jako sposób jego realizacji, wymienił budowanie fabryk. – Państwo ma budować fabryki, nie ma żadnego powodu, żeby państwo nie budowało fabryk – przekonywał. Zaznaczył, że nie chodzi o powrót do socjalizmu, ponieważ państwowe fabryki powinny działać w ramach wolnego rynku jako spółki prawa handlowego. Jako obszary gospodarki, w jakie państwo powinno się angażować, wymienił natomiast m.in.: przetwórstwo rolno-spożywcze, meblarstwo, odnawialne źródła energii. Zaznaczył, że Ruch jest otwarty na debatę w tym zakresie.

Prezentacja rozwiązań – w Sejmie

Lider RP wyjaśnił, że inwestycje są elementem planu, który przygotowało jego ugrupowanie, a zwiększone miałyby one być o 200 mld zł. Ponadto partia złoży w Sejmie konkretne propozycje ustawowe w tym zakresie. Chodzi m.in. o ustawę antytransferową, która ma przeciwdziałać wypływaniu poza granice Polski nieopodatkowanych dochodów międzynarodowych korporacji. Inne propozycje RP to: podatek transakcyjny od operacji finansowych oraz reorganizacja pracy urzędów skarbowych, które – zdaniem Palikota – zajmują się głównie tymi, którzy płacą podatki, zamiast tymi, którzy ich nie płacą.

Jak powiedział, chodzi o to, by przejść od „dzikiego kapitalizmu” do kapitalizmu, w którym władze państwowe próbują realnie wymusić pewne działania na instytucjach finansowych. – To nie jest gwałt na bankach. To jest polityka państwa, które chce, by banki prowadząc swobodną grę bardziej angażowały się w gospodarkę realną niż wirtualną – tłumaczył.

Bogaci podzielą się z biednymi

Ruch Palikota postuluje też wprowadzenie podatku solidarnościowego dla „właścicieli największych fortun”. Jak mówił, nie ma powodu, aby zarabiający po milion złotych miesięcznie płacili takie same stawki ubezpieczeń społecznych, jak zarabiający znacznie mniej. Z podatku solidarnościowego – według koncepcji Ruchu Palikota – byliby zwolnieni ci, którzy swoje zarobki przeznaczaliby na inwestycje.

Zdaniem Palikota aby powstało więcej miejsc pracy w Polsce, trzeba też obniżyć składkę na ZUS o 25-30 proc. i zlikwidować umowy śmieciowe. Jak przekonywał, obniżka składki mogłaby być zrekompensowana właśnie poprzez likwidację tzw. umów śmieciowych oraz walkę z zatrudnieniem na czarno. Palikot uważa, że obniżka składki na ZUS stanie się zachętą do legalnego zatrudnienia.

Umowa śmieciowa zapewniająca świadczenia?

Przypomniał, że Ruch Palikota przedstawił niedawno projekt nowelizacji Kodeksu pracy, który zakłada, że składki społeczne będą odprowadzane także od tzw. umów śmieciowych. Zapowiedział, że projekt, zawierający kilkanaście nowych propozycji, zostanie złożony w Sejmie w maju.

W projekcie – mówił – znalazł się też m.in. zapis, zgodnie z którym pracownik, który ujawnił przed organami władzy publicznej, że pracował na czarno, nie ponosiłby negatywnych konsekwencji; dzisiaj jest ścigany za zatajenie wysokości otrzymywanych dochodów.

Ruch Palikota chce też reorganizacji zasad działania związków zawodowych. Postuluje wprowadzenie kadencyjności funkcji związkowych oraz wprowadzenie zasady, by działacz związkowy mógł tylko na pół etatu pracować w związku, a drugie pół w miejscu pracy.

Palikot mówił, że 5 milionów Polaków nie ma pracy albo pracuje za granicą, a kolejnych 5 milionów Polaków zarabia bardzo mało. Podkreślił, że „te 5 mln ludzi bez pracy w Polsce to szansa a nie problem”. – Dla Tuska, Kaczyńskiego czy Millera, to są zasoby ludzkie, z którymi nie wiadomo, co zrobić. My właśnie odwrotnie widzimy, że ci ludzie są naszą największą szansą – powiedział. Jak dodał, kraje Europy Zachodniej mogą tylko marzyć o takim potencjale woli pracowania, jaki ma Polska.

źródło:

Zobacz więcej