„PO nie rozwali się przy sprawie in vitro”

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz (Fot. TVP)

– PO nie zmieniła się od 4, 6, 8 czy 10 lat. Gwarantuję, że nie rozwali się też przy sprawie in vitro czy związków partnerskich – powiedziała na antenie TVP Info marszałek Sejmu Ewa Kopacz. Dodała, że w sprawie in vitro nie będzie w klubie PO dyscypliny partyjnej, a ona sama jest zwolenniczką tej metody leczenia bezpłodności.

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zapowiedział niedawno, że jeśli jeśli do Sejmu zgłoszony zostanie projekt ustawy dotyczący in vitro Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, to złożony zostanie także drugi, bardziej restrykcyjny projekt jego autorstwa. Pojawiły się głosy, że sprawa in vitro będzie testem na wytrzymałość partii rządzącej.

– Mówienie o tym, że Platforma pęknie przy sprawie in vitro, to myślenie życzeniowe opozycji – powiedziała Ewa Kopacz. – W PO zawsze byli ludzie o poglądach bardziej liberalnych i tych bardziej na prawo. Nie przeszkadzało im to być w jednej partii, nikt nie czuł dyskomfortu. W tych dyskusjach ucierały się stateczne decyzje – powiedziała.

Dodała, że przy głosowaniu w tej sprawie nie będzie obowiązywała dyscyplina partyjna. – To ustaliśmy wcześniej, w tych sprawach dyscypliny nie ma, każdy z nas głosuje według własnego odczucia, własnego sumienia– powiedziała.

Zaznaczyła, że sama jest zwolenniczką in vitro. – Mamy w Polsce milion par, które nie mają środków, by mieć własne dziecko. Ta metoda jest jedynym sposobem. Co więcej, te dzieci będą chodzić do kościoła, do komunii, będą brać śluby kościelne, w związku z tym powinniśmy się do tej metody przekonać – powiedziała.

Dziś w Sejmie odbędą się głosowania w sprawie reformy emerytalnej. Marszałek Sejmu odniosła się do zarzutów opozycji, że prace nad reformą postępują za szybko. – Opozycji kończą się argumenty, trzeba znaleźć coś, do czego trzeba się przyczepić – powiedziała. - Zapowiedź, że będziemy pracować nad tą ustawą, padła już przecież w expose premiera. Konsultacje, które się odbywały, miały miejsce w Sejmie i poza Sejmem – zaznaczyła.

Marszałek Sejmu odniosła się też do problemów z dostarczeniem leków onkologicznych, z których tłumaczył się wczoraj w Sejmie minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. – Gdy byłam w resorcie, zdarzało się tak, że firmy odmawiały. Mówiły, że mają kłopot, bo przykładowo zdechła im hodowla chomików, co może dla laika brzmieć śmiesznie. Korzystaliśmy z takich instrumentów, jak minister Arłukowicz. Sprowadzaliśmy inne leki – powiedziała.

Jej zdaniem, obowiązujące prawo farmaceutyczne nakłada wystarczające rygory na producentów leków. – Firma powinna w myśl zapisów ustawy mieć odpowiedni zapas i zapewnić ciągłość dostaw. Niezależnie o tego, czym ma ciąg produkcyjny, czy też nie. To podpisuje się w umowie. Jeśli firma tego nie zrobi, nalicza się kary – wyjaśniła.

Zobacz więcej