Heweliusz... poleci w kosmos

Heweliusz wyruszy w kosmos w przyszłym roku (fot. PAP/Grzegorz Jakubowski)

Mamy już Lema, a teraz dołączył do niego Heweliusz. W sobotę drugi polski satelita naukowy oficjalnie otrzymał imię. Uroczystość odbyła się w Centrum Badań Kosmicznych (CBK) Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.

Heweliusz oraz „ochrzczony” w połowie września Lem to pierwsze polskie satelity naukowe. Skonstruowano je w Centrum Badań Kosmicznych PAN i Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika PAN (CAMK) we współpracy z Uniwersytetem w Wiedniu, Politechniką w Grazu, Uniwersytetem w Toronto i Uniwersytetem w Montrealu. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczyło na ich budowę wystrzelenie i eksploatację 14,2 mln zł.

Satelity powstają w ramach programu BRITE-PL, jako część międzynarodowego projektu BRIght Target Explorer Constellation (BRITE). Wraz z czterema siostrzanymi obiektami (budowanymi w Austrii i Kanadzie) zostaną umieszczone na orbicie, na wysokości 800 km. Na okrążenie Ziemi potrzebują po sto minut. W tym czasie będą się komunikowały z naziemnymi stacjami, m.in. w Warszawie, Kanadzie i Austrii.

Polski udział w projekcie BRITE umożliwi wypełnianie nowych zadań naukowych - tłumaczył szef techniczny BRITE, Piotr Orleański. – Każdy z satelitów pozwoli z bardzo dużą dokładnością i przez długi czas obserwować obiekty wybrane ze zbioru niemal trzystu gwiazd. Nikt by nam nie pozwolił obserwować jednej gwiazdy z teleskopu Hubble'a, który jest bardzo obciążony – dodał.

Po drugie, udział w BRITE daje okazję zyskania doświadczenia technologicznego. Lem i Heweliusz to tzw. małe satelity, najeżone antenkami sześciany o krawędziach 20 cm. Ich powierzchnię pokrywają panele słoneczne. Wnętrze Heweliusza mieści teleskop, czujnik położenia gwiazd, elementy służące stabilizacji urządzenia na orbicie, do nadawania sygnałów i odbioru komend, kamerę

Lem poleci w kosmos w końcu 2012 r. Start Heweliusza zaplanowano na rok przyszły, z kosmodromu Jasnyj, niedaleko granicy Rosji z Kazachstanem.

Dotychczas Polacy wystrzelili w kosmos kilkadziesiąt różnych instrumentów, z których kilka do dziś pracuje na różnych orbitach – Ziemi, Marsa, albo leci ku kometom. Polscy naukowcy nie mieli jednak własnego całego satelity.

źródło:

Zobacz więcej