Wybory 2020

PKW: Andrzej Duda: 43,50, Rafał Trzaskowski: 30,46

„Premier mówi językiem gen. Jaruzelskiego”

Adam Bielan zaprzecza pogłoskom o jego powrocie do PiS (fot. TVP)

– Donald Tusk zaczyna mówić językiem generała Jaruzelskiego sprzed wprowadzenia stanu wojennego. Zaczyna mówić o jakimś froncie zimnej wojny. Niedługo usłyszymy, że grozi nam wojna domowa. To są słowa, które nie powinny paść z ust premiera – mówił europoseł Adam Bielan, gość TVP Info, komentując wczorajsze wystąpienie premiera Donalda Tuska. Polityk przyznał też, że politycznie bliżej mu do PiS, ale - jak stwierdził – nie toczą się żadne rozmowy na temat jego powrotu do tej partii.

Wczoraj polityczną burzę wywołała niedzielna wypowiedź Antoniego Macierewicza z Krosna, który mówiąc o katastrofie smoleńskiej stwierdził: „Czymże innym jest sytuacja, w której ginie cała elita, w której odcięta zostaje głowa narodu? To jest wypowiedzenie wojny, nawet, jeżeli kolejny atak będzie odłożony o rok, dwa, pięć, to trzeba sobie zdawać sprawę - to jest wypowiedzenie wojny”. Wcześniej Jarosław Kaczyński na antenie TVP Info mówił, że tylko teza o zamachu w Smoleńsku jest racjonalna. Premier Donald Tusk wczoraj bardzo ostro zareagował na działania polityków opozycji. – Dziś, kiedy przygotowujemy się do kolejnej odsłony wielkiej konfrontacji z kryzysem (...), równocześnie powstaje nowy front takiej na razie ciągle zimnej wojny wewnętrznej. Słowa, które padają w ostatnich dniach, mogą mieć swoje konsekwencje (...) i ci, którzy je dzisiaj wypowiadają – mówię o tych twardych słowach czasami pełnych nienawiści i agresji, słowach, które godzą bezpośrednio w serce Polski, w taki jednoznaczny interes narodowy Polski i Polaków – te słowa mogą mieć także niestety swoje praktyczne konsekwencje – grzmiał szef rządu.

Zdaniem Adama Bielana, w kraju mamy do czynienia z podgrzewaniem politycznej atmosfery, jednak dużą role odgrywają tu politycy rządzącej partii. Zasugerował, że w związku z katastrofą smoleńską, członkowie ekipy rządzącej zajmowali się „różnymi wrzutkami”. Wskazał także na fałszywe - jego zdaniem - ustalenia komisji Millera, których część wg. Bielana miała zostać już obalona. Jednocześnie bronił polityków Prawa i Sprawiedliwości, wskazując, że w pewnym sensie emocje po ich stronie są zrozumiałe, bo pod Smoleńskiem zginęło więcej członków tej formacji niż innych partii. – A z drugiej strony mamy całkowicie świadome podgrzewanie emocji przez pana premiera. Po pierwsze przez jego wystąpienia w Sejmie przed tygodniem. A po drugie premier zaczyna mówić językiem generała Jaruzelskiego, sprzed wprowadzenia stanu wojennego. Zaczyna mówić o jakimś froncie zimnej wojny. Niedługo usłyszymy, że grozi nam wojna domowa. To są słowa, które nie powinny paść z ust premiera – mówił Bielan.

Eurodeputowany powiedział, że choć odszedł z PiS, ponieważ poróżnił się „w sprawie taktyki wyborczej” to jednak w kwestii poglądów do tej właśnie partii jest mu jednak najbliżej. Zaprzeczył jednak pogłoskom o powrocie do byłej partii. O sobie mówi, że jest „politykiem o poglądach konserwatywnych, który pozostaje w opozycji do obecnego rządu”. – Współpracuję z politykami PiS w Parlamencie Europejskim i ta współpraca wygląda bardzo dobrze. PiS zdominował prawą część sceny politycznej, a wszystkie inne inicjatywy, po prostu się nie udały – mówił Bielan. – Życzę polskiej prawicy, jak najlepiej. Oczywiście obawiam się, żeby na nowych kłopotach nie skorzystała lewica. Dzisiaj jest podzielona i wzajemnie odbiera sobie poparcie, ale można sobie wyobrazić, że się zjednoczy i zacznie zagrażać. Nie chciałbym, aby spełnił się ten czarny sen, że Janusz Palikot jest u władzy – dodał.

Polityk wyznał, że jakiś czas temu poróżnił się politycznie z Michałem Kamińskim. Odniósł się także do książki „Koniec PiS-u”, którą napisał jego były towarzysz. – Ja nie lubię plotkować o moich byłych kolegach. Książki mogą pisać politycy, którzy przechodzą na emeryturę. Po drugie, warto, aby skupiali się oni na ujawnianiu pewnych mechanizmów, dla wiedzy społeczeństwa, a nie na kwestiach anegdot czy plotek – podkreślił.

Bielan podtrzymał swoją decyzję w sprawie skierowania do sądu pozwu przeciwko Teresie Torańskiej i „Newsweekowi”. W rozmowie z Torańską, miał powiedzieć, że PiS nie zdecydowało się na nowe wybory po fiasku rozmów koalicyjnych z PO, bo Jarosław Kaczyński przestraszył się popularności Kazimierza Marcinkiewicza. Miał też mówić, iż Lech Kaczyński nie nadawał się na prezydenta. – W tej sprawie złamano nie tylko prawo, ale i podstawowe zasady etyki dziennikarskiej. Pani Torańska nie spotkała się ze mną jako dziennikarz. Spotkała się ze mną jako autor książki o Smoleńsku i tylko w tej sprawie zgodziłem się z nią rozmawiać. Znam jej poglądy polityczne i nie zgodziłbym się z nią rozmawiać na tematy dotyczące, choćby ś.p. Lecha Kaczyńskiego, o którym wiem, że miała złe zdanie – zaznaczył Bielan.

Polityk stwierdził, że „przestrzega polityków przed kontaktami z Teresą Torańską”.

Zobacz więcej