„Nic nie jadł, w żołądku miał tylko tabletki”

Coraz więcej informacji pojawia się o stanie zdrowia zmarłego w czwartek Michaela Jacksona. Kości i skóra pokryte bliznami – tak amerykańscy patolodzy mieli opisywać stan ciała największej gwiazdy muzyki pop XX wieku. Artysta w ostatnich dniach życia był w strasznym stanie. Prawie nic nie jadł, w żołądku miał tylko tabletki – ujawnia brytyjski dziennik „The Sun”, który dotarł do nieoficjalnych wyników sekcji zwłok gwiazdora.

Fani zapamiętali go jako wiecznie młodego, nadzwyczaj sprawnego, utalentowanego – słowem dziecko szczęścia. Taką twarz pokazywał Michael Jackson. Ale pod maską krył się inny Michael. Ciepiący, chory, anorektyczny.

Jak podaje „The Sun” bożyszcze tłumów miał ogromną niedowagę, tuż przed śmiercią ważył zaledwie ok. 50 kg. Podobno jadł tylko jeden posiłek dziennie. Lekarze, którzy badali ciało zmarłego artysty w żołądku znaleźli ledwo rozpuszczone tabletki. W organizmie wykryto pozostałości po wstrzykniętych środkach przeciwbólowych.

Wychudzone ciało było w bliznach po 13 operacjach plastycznych i nosiło ślady wielokrotnych nakłuć. Prawdopodobnie od wielu lat otrzymywał środki przeciwbólowe w formie zastrzyków.

Na ciele artysty odnaleziono wiele siniaków. Sekcja zwłok wykazała uszkodzenia kolan oraz przednich części piszczeli artysty – podaje „The Sun”. Rany były też na kręgosłupie, co wskazywałoby na to, że gwiazdor tuż przed śmiercią upadł na plecy.

Ponadto okazało się, że król popu był pozbawiony włosów i nosił perukę. Na głowie miał blizny po oparzeniach odniesionych podczas kręcenia reklamówki ponad 20 lat temu. Jego nos praktycznie nie posiadał chrząstki, a jego prawa strona częściowo zapadała się.

„The Sun” stwierdza, że podczas reanimacji złamano mu kilka żeber. W okolicy serca znajdują się ślady po ukłuciach. Prawdopodobnie usiłowano wstrzyknąć mu adrenalinę. Trzy igły przebiły ściany serca i uszkodziły je. Czwarte ukłucie wbiło się w żebro.

źródło:
Zobacz więcej