„Nietykalni"

„Nietykalni" (fot. Gutek Film)

Ten film bawi i wzrusza. Jest jak francuski szampan – uderza do głowy, a efekt radosnego upojenia utrzymuje się przez pewien czas.

„Nietykalni” to najbardziej spektakularny sukces finansowy we Francji w ostatnich latach. Film obejrzało tam ponad 20 mln widzów. Potem rozpoczął triumfalną podróż dookoła świata. Jeden z dwóch odtwórców głównych ról, czyli Omar Sy zdobył Cezara dla najlepszego aktora. Po pierwsze wygrał z Jeanem Dujardinem, bohaterem „Artysty”. Po drugie – został pierwszym ciemnoskórym laureatem Cezara za główną rolę w historii tej nagrody.

Film jest inspirowany prawdziwą historią francuskiego milionera Philippe'a Pozzo di Borgo, który został sparaliżowany na skutek wypadku na paralotni, i Abdela, młodego chłopaka z blokowiska zatrudnionego, by się nim opiekować. Reżysersko-scenariopisarski duet Olivier Nakache i Éric Toledano troszkę historię tę pozmieniał (za zgoda Pozzo di Borgo) i powstała ciepła i mądra komedia.

Można kręcić nosem, że film jest schematyczny, zbudowany na zasadzie kontrastów, itp. Bo zestawiono tu ze sobą białego bogacza i czarnego biedaka, arystokratę i chuligana, zdrowego i niepełnosprawnego, dramat i komedię slapstikową. Ale te ograne zdawałoby się chwyty sprawdzają się tu znakomicie i zaskakują świeżością. Film ma olbrzymi ładunek pozytywnych emocji, bawi do łez i działa jak doskonale skonstruowana maszyna. I oswaja to, o czym czasem nawet boimy się myśleć, czyli wykluczenie z życia przez chorobę lub biedę.

Zaczyna się mocno. Luksusowe maserati pędzi bulwarem nad Sekwaną. Ciemnoskóry kierowca gna na łeb na szyję. Pasażer jest zachwycony. Za piratem drogowym rusza policja. Gdy dochodzi do kontroli, pasażer zaczyna się gwałtownie dusić, a kierowca tłumaczy, że wiezie go do szpitala. Potem jadą z policyjną, zaśmiewając się ze swojego fantastycznego dowcipu.

Kim są owi „nietykalni”? Dowiadujemy się za chwilę, bo reżyserzy lubią potrzymać widzów w niepewności. To niepełnosprawny Philippe (Francois Cluzet) i jego opiekun, Driss. Spotkali się przypadkowo. Driss przyszedł na rozmową o pracę do Philippe’a właściwie tylko po to, by dostać pieczątkę na dokumencie do urzędu pracy. Ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu, został zatrudniony.

Biedny chłopak z przedmieścia, który ma na sumieniu większe i mniejsze grzeszki, ma przez miesiąc zajmować się sparaliżowanym Philippe’em i mieszkać w luksusowym pałacyku w centrum Paryża.

Phillipe jest zgorzkniały, ekscentryczny i obrzydliwie bogaty. Tęskni za zmarłą żoną, słucha muzyki klasycznej i zbiera dzieła sztuki. Żyje z przyzwyczajenia. A Driss wszelkie zasady ma za nic. Nie zna się ani na sztuce, ani na dobrych manierach. Zbuntowany i pewny siebie nie ma zbyt wiele empatii. Z zaciekawieniem np. sprawdza, czy chlebodawca rzeczywiście nic nie czuje, polewając mu nogi wrzątkiem, a gdy się zagapi podczas posiłku, nieomal wkłada Phillipe’owi jedzenie do oka.

Driss jest ciemnoskórym i mniej grzecznym wcieleniem Amelii z pamiętnego filmu Jean-Pierra Jeuneta. Zmienia świat Phillipe’a i jego domowników nie do poznania. Z wydatną pomocą Drissa sparaliżowany Phillipe m.in. zaczyna popalać marihuanę, zadaje się z panienkami lekkich obyczajów i znowu lata na lotni. Nareszcie chce mu się żyć

Driss z kolei nabiera ogłady i przekonuje się, że nie musi skończyć tak, jak jego kumple z podwórka. Opiekun i podopieczni wychodzą ze swoich klatek i zaczynają normalnie żyć, przestają być „niedotykalni”, kończą z wykluczeniem społecznym.

Rubaszny i niewychowany Driss ma w sobie urok Sowizdrzała. Grający go Omar Sy „kradnie” cały show. Choć bez znakomitej roli Francoisa Cluzeta nie byłoby tego znakomitego filmu.

Francja 2011 (Intouchables). Reż. Eric Toledano i Olivier Nakache. Aktorzy: François Cluzet, Omar Sy, Audrey Fleurot

Zobacz więcej