Sąd przedłużył areszty bossom mafii pruszkowskiej podejrzanym o obrót kokainą. Sąd przedłużył o kolejne trzy miesiące areszty dla byłych członków zarządu tzw. starego Pruszkowa: Andrzeja Z. ps. „Słowik”, Leszka D. ps. „Wańka” i Janusza P. ps. „Parasol” – ustalił portal tvp.info. Śledczy z mazowieckich „pezetów” Prokuratury Krajowej zarzucają bossom obrót znacznymi ilościami kokainy. W listopadzie 2022 r. funkcjonariusze CBŚP wespół z Mazowieckim Wydziałem Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie zatrzymali 22 osoby w tym: Andrzeja Z. ps. „Słowik”, Leszka D. ps. „Wańka” i Janusza P. ps. „Parasol”. „Trzej Amigos”, jak byłych członków zarządu „Pruszkowa” ochrzcili śledczy, trafili do aresztów podejrzani o handel kokainą w latach 2015-16. Prokurator przedstawił Andrzejowi Z., Leszkowi D. i Januszowi P. zarzuty „wprowadzenia wspólnie i w porozumieniu 35 kg kokainy”. W hurcie narkotyk był warty nawet 5,3 mln zł. Gangsterzy zaopatrywali się zdaniem prokuratury u „bardzo poważnych osób w narkobiznesie”. Podczas przesłuchania żaden z „pruszkowiaków” nie przyznał się do zarzucanych im przestępstw.Nie było to żadnym zaskoczeniem dla śledczych. Od ponad dwóch dekad żaden z bossów „Pruszkowa” nigdy nie przyznał się do poważniejszych przestępstw. Batalia o wolność Po jakimś czasie watki dotyczące większości podejrzanych trafiły do śledczych ze Szczecina, z na terenie którego przede wszystkim działali. W Warszawie prowadzone jest śledztwo przeciwko „Trzem Amigos”. Bossowie od samego początku walczą o wyjście na wolność. Andrzej Z. przekonywał, że zajmuie się legalnym biznesem – „organizowaniem koncertów i gal bokserskich” – a wcześniej pracował w MMA-VIP. Deklarował, że miesięcznie zarabia ok. 3 tys. zł. Ponad dwa lata temu, kiedy przed Sądem Okręgowym w Warszawie ruszał proces w tzw. wątku vatowskim gangu pruszkowskiego, Andrzej Z. oświadczył, że jego źródłem utrzymania są „oszczędności wynikające z wydania książki”. Wspomniał także o „roszczeniach deweloperskich”. Bez podania jakichkolwiek sum. A jeszcze trzy lata wcześniej – po zatrzymaniu do sprawy wątku vatowskiego – Andrzej Z. twierdził, że nie ma ani pracy, ani majątku. Podczas listopadowych posiedzeń w sprawie tymczasowego aresztowania, 66-letni Janusz P. przekonywał sąd, że pobyt za kratami może pogorszyć stan jego zdrowia. Tym bardziej, że w warunkach aresztu nie będzie można odpowiednio go leczyć np. rehabilitować.Wyliczał, że ma kłopoty z kręgosłupem, początki Parkinsona i nadciśnienie. Śledczy będą chcieli zbadać jego stan zdrowia, ale nie wiadomo, czy decyzje już zapadły. 71-letni Leszek D. „Wańka” tłumaczył, że od jakiegoś czasu opiekuje się chorą byłą żoną. Choć rozwiedli się wiele lat temu, to oboje utrzymują dobre kontakty. Przymusowa izolacja gangstera miałaby więc oznaczać de facto bardzo poważne utrudnienie pomocy dla kobiety. – Panowie Leszek D i Janusz P. są już osobami niemłodymi, na których odcisnęło się piętno odbywania długoletnich kar pozbawienia wolności. Za czyny, za które zostali skazani, odpowiedzieli, a obecna sytuacja, którą wyjaśniamy, jest zaskakująca. Tak jak w przypadku Andrzeja Z., z decyzją sądu się nie zgadzamy i działając jako obrońca wszystkich panów, niezwłocznie złożyłam na nią zażalenie – mówiła w grudniu portalowi tvp.info mec. Julia Dekoninck, obrończyni „Wańki”, „Słowika” i „Parasola”.