Polacy inwigilowani, czy nie?

Organizacje pozarządowe alarmują, że w Polsce służby gromadzą tak dużo informacji na temat obywateli, jak nigdzie indziej w Europie. MSW i inne służby zapewniają, że nie łamią prawa, a dzięki pozyskanym informacjom schwytały niejednego przestępcę. Tłumaczą też, skąd bierze się tak duża liczba zapytań kierowanych do operatorów.

Internet czy telefon komórkowy... Dziś trudno sobie bez nich wyobrazić życie. Ale uwaga! Wykaz połączeń, logowanie do sieci – to wszystko powoduje, że o anonimowości możemy zapomnieć. Służby mogą dziś zdobyć praktycznie każdą informację na nasz temat, m.in. z kim się kontaktujemy, jak często i skąd dzwonimy.

Organizacje pozarządowe ostrzegają, że pod względem gromadzenia danych telekomunikacyjnych Polska jest w europejskiej czołówce. – W zeszłym roku było ponad 1,8 mln pobrań informacji na temat obywateli – jak komunikowali się droga elektroniczną. I tak naprawdę nie wiem, co się za tym kryje – mówi Małgorzata Szumańska z Fundacji Panoptykon.

Wśród tych, którzy maja prawo pozyskiwać te informacje, są m.in, służby specjalne, policja, sądy i prokuratura. – Liczbowo to jest dużo, ale jak weźmiemy z tej liczby – liczbę osób, która jest namierzana, to jest to znacznie mniej – podkreśla insp. Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji.

Policja tłumaczy, że zaledwie w 15 proc. spraw występowała o jakąkolwiek informację od operatora. – Chcąc mieć skuteczną policję, musimy liczyć się z tym, że ta policja musi korzystać z określonych narzędzi – dodaje Sokołowski.

Minister informatyzacji Michał Boni zapowiada zaś zmiany w prawie telekomunikacyjnym. Wśród nich: skrócenie okresu retencji, czyli gromadzenia danych – z dwóch lat, do roku. Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Irena Lipowska, skierowała już wniosek do Trybunału Konstytucyjnego – wskazując, że obowiązujące w Polsce prawo telekomunikacyjne, nie jest zgodne z ustawą zasadniczą.

Specjalne oświadczenie rzecznika MSW w odpowiedzi na artykuł „Gazety Wyborczej” pt. „Polska – mistrz w śledzeniu”

„Policja występuje o dane telekomunikacyjne w ściśle określonych przypadkach. Pozyskiwanie informacji od operatorów ma zawsze na celu ustalenie sprawców danego czynu.

Aktualnie każdy abonent (czy użytkownik telefonu „na kartę”) ma prawo w dowolnym momencie przenieść swój numer do sieci innego operatora. Kilka lat temu ustalenie, u którego z operatorów funkcjonuje dany numer telefonu było łatwiejsze. Natomiast od połowy 2009 r. policja, aby uzyskać dane abonenta albo billingi jest zmuszona wysłać, co najmniej pięć zapytań do największych operatorów telefonii komórkowej i kilku telefonii stacjonarnej. Tak, więc w sprawie jednego numeru pojawia się kilka zapytań. To jednak nie gwarantuje odpowiedzi, gdyż łącza i pule numeryczne są dzierżawione do mniejszych usługodawców - skutkuje to kolejnymi zapytaniami.

Dodatkowo, żeby uzyskać pełną informację o przykładowym numerze tel. x trzeba przesłać do operatorów oddzielne zapytania o każdą z potrzebnych informacji - dane aktywacyjne karty i numer IMSI, numer aparatów IMEI, z którymi karta współpracowała, dane abonenta, czy billing. Tak, więc po raz kolejny w jednej sprawie pojawia się kilka zapytań.

Warto również zaznaczyć, że informacje o numerze, telefonie czy historii połączeń można uzyskać u operatorów najwyżej za okres trzech miesięcy. Jeśli policję interesuje dłuższy okres działalności przestępczej, np. dwa lata, to w jednej sprawie zostaje wysłanych od razu osiem zapytań (jedno zapytanie obejmuje jeden kwartał). A jeśli dodatkowo ilość połączeń przekracza 10 tys., to zapytania muszą dotyczyć krótszych okresów np. miesięcznych – i wtedy zostaje wysłanych dwanaście zapytań za jeden rok – i to wszystko dla jednego numeru telefonu w jednej sprawie.

Zdarza się, że podejrzany korzysta z kilku lub kilkunastu telefonów, często je zmieniając. Aby uzyskać niezbędne dane potrzebnych jest bardzo wiele zapytań, choć dotyczą one tylko jednej sprawy i jednego podejrzanego. Dobrym przykładem jest niedawna sprawa dotycząca rozbicia jednej z grup przestępczych. Sprawcy mieli ponad sto telefonów. A więc w tym przypadku jest jedna sprawa, a mamy kilkaset zapytań”.

źródło:
Zobacz więcej