Trzeba mieć świadomość, że to, co dzisiaj dzieje się na froncie Donbasu, ma bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo państwa polskiego – powiedział w programie „#Jedziemy” TVP Info szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. W ten sposób skomentował zapowiedź rządowego programu wspierania produkcji amunicji.
To historyczny moment – tak o utworzonym właśnie pierwszym amerykańskim garnizonie w Poznaniu mówi ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Mark...
zobacz więcej
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że przyjmie specjalny, wieloletni program, który będzie wspierał produkcję amunicji w różnych częściach naszego kraju.
– Chcemy, aby firmy prywatne i państwowe produkowały amunicję – powiedział premier, dodając, że amunicji w całej Europie, a nawet w całym NATO, jest za mało.
– Polska przystąpiła do unijnego programu wspólnego zakupu amunicji, razem z innymi krajami będziemy tę amunicję kupować głównie za pieniądze europejskie. Mamy do czynienia z tym, na co od dawna czekaliśmy. Polskie wysiłki zbrojeniowe, polskie przekazywanie uzbrojenia na Ukrainę zostało bardzo docenione w Brukseli – mówił premier.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz pytany w TVP Info, dlaczego powstaje koalicja dot. zakupów amunicji wskazał, że „trzeba mieć świadomość, że to, co dzisiaj dzieje się na froncie Donbasu, ma bezpośrednie przełożenie na bezpieczeństwo państwa polskiego”.
– To wsparcie dla Ukrainy nie wynika tylko z sympatii, ale z odpowiedniej analizy bezpieczeństwa państwa. Bo gdyby Ukraina padła, apetyt Putina będzie rósł i będzie starał się destabilizować na dalszych kierunkach. Stąd wsparcie dla Ukrainy – mówił.
Jednocześnie podkreślał, że zwiększenie zdolności polskiego przemysłu obronnego sprawi, że amunicja będzie trafiała również do polskiej armii, gdzie pełniła będzie funkcję odstraszania Rosji.
– Część tego sprzętu, który już przekazaliśmy Ukrainie, będzie zrefinansowana przez UE; to będą miliony, które trafią do polskiego budżetu w zamian za to, co wcześniej zrobiliśmy – dodał.