RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Włoski polityk lobbował u Tuska i Komorowskiego

Jaś Gawroński (Fot. PAP/Andrzej Wiktor)

Jaś Gawroński, włoski polityk polskiego pochodzenia, próbował ze swoją rodziną zablokować ratyfikację przez Polskę umowy stowarzyszenia Serbii z UE – ustalił portal tvp.info. Powód? Gawrońscy toczą z Serbią spór o pałacyk w Warszawie. – To mieszanie spraw prywatnych z polską racją stanu – ocenia prof. Tadeusz Iwiński (SLD) z Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Jaś Gawroński to we Włoszech najpopularniejszy polityk polskiego pochodzenia. Spędził pięć kadencji w europarlamencie, a w przeszłości był nawet rzecznikiem rządu Silvio Berlusconiego. Od kilkunastu lat jego rodzina toczy spór z Serbią o pałacyk przy Al. Ujazdowskich 23 w Warszawie. Matka polityka kupiła go w 1927 roku. Budynek zasłynął w czasie II wojny światowej, bo to przed nim harcerze z AK zastrzelili dowódcę SS gen. Franza Kutscherę, zwanego „katem Warszawy”.

Po wojnie budynek znacjonalizowano dekretem Bieruta i przekazano Jugosławii pod ambasadę. W 2000 roku Gawrońscy odzyskali pałacyk. Serbowie wyprowadzili się z niego jednak dopiero dziesięć lat później. Dlatego Gawrońscy domagają się od tego kraju 20 mln złotych za bezumowne zajmowanie majątku. Z kolei Serbia próbuje odzyskać nieruchomość, powołując się na instytucję prawną zasiedzenia.

Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że w połowie ubiegłego roku rodzina włoskiego polityka chciała nadać sprawie, toczącej się dotąd na salach sądowych, charakter międzynarodowy. Jej prawnicy wysłali szereg pism do najważniejszych polskich polityków: premiera Donalda Tuska, prezydenta Bronisława Komorowskiego, szefa MSZ Radosława Sikorskiego i posłów z Komisji Spraw Zagranicznych. Postulowali, by do czasu zakończenia sporu o pałacyk wstrzymać ratyfikację przez Polskę Układu o Stabilizacji i Stowarzyszeniu UE z Serbią (by weszła w życie, muszą ją ratyfikować wszystkie kraje członkowskie).

Prawnicy Gawrońskich pojawili się osobiście w Sejmie na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych. Zabiegali też o spotkanie z premierem Tuskiem i pytali, czy szef rządu poruszył sprawę pałacyku podczas wizyty w Belgradzie.

– Rzeczywiście podejmowaliśmy działania związane z ratyfikacją przez Polskę Układu o Stabilizacji i Stowarzyszeniu między Serbią i Unią Europejską – potwierdza mec. Piotr Gołaszewski z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, która reprezentuje rodzinę Gawrońskich. – Sprawa wcale nie jest bagatelna. W całej Europie nie zdarzyło się dotąd, by państwo goszczące próbowało przejąć nieruchomość wbrew państwu przyjmującemu. Właścicielem nieruchomości jest tak naprawdę polski Skarb Państwa, a rodzina Gawrońskich jedynie użytkownikiem wieczystym gruntu. Nie mówimy „nie” otwarciu Unii na Serbię. Po prostu nadarzyła się sposobność, której polska dyplomacja drugi raz może bardzo długo nie mieć, by tę sprawę załatwić – podkreśla.

To nie pierwszy raz, gdy Jaś Gawroński próbuje nadać sprawie pałacyku kontekstu międzynarodowego. W połowie 2011 roku włoska prasa ujawniła, że wpływowy były eurodeputowany poprosił o zajęcie się tą sprawą ówczesnego szefa włoskiego rządu Silvio Berlusconiego. Polscy politycy nie dali się przekonać argumentom rodziny Jasia Gawrońskiego. Parlament przyjął ustawę dotyczącą ratyfikacji Układu o Stabilizacji i Stowarzyszeniu, a 5 października podpisał ją prezydent Komorowski.

Mimo to prof. Tadeusz Iwiński z SLD, członek Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, który również otrzymał korespondencję od prawników Gawrońskich, nazywa sprawę „godną ubolewania”. – Unia Europejska uznaje postępy, które zachodzą w Serbii w spawach związanych m.in. poszanowaniem praw człowieka i relacjach z Kosowem. Przy całej sympatii dla pana Jasia Gawrońskiego, doszło tutaj do pomieszania rzeczy prywatnych z tym, co nazywa się racją stanu – oburza się.

Sprawy nie chce komentować mec. Józef Forystek, który w sądowym sporze reprezentuje Serbię. – Każda strona ma prawo podejmować każde działania, które uważa za skuteczne – mówi. Dodaje, że sprawa ma bardziej skomplikowany charakter niż przedstawia to rodzina Gawrońskich. – W stosunkach dyplomatycznych obowiązuje zasada, że budynki pod ambasady oddaje się na zasadzie wzajemności. Polska uzyskała zgodę władz serbskich na nabycie dwóch nieruchomości w Belgradzie na siedzibę Ambasady i rezydencji ambasadora. Taką samą zgodę powinna Serbia otrzymać od Polski. MSZ i MSWiA odmówiły jednak wydania takiej zgody, zamykając tym samym Serbii drogę sądową do uzyskania potwierdzenia przysługującego jej prawa własności nabytego wskutek zasiedzenia. Obowiązuje też zasada ochrony przedstawicielstw państw obcych. Mam wrażenie, że MSZ zrobił od tych zasad wyjątek. Mimo że w latach 2000-2002 w pełni popierał starania Serbii o oddalenie roszczeń reprywatyzacyjnych, to nagle cofnął wniesioną na korzyść Serbii a przeciwko rodzinie Gawrońskich skargę z WSA – tłumaczy.

Wiktor Ferfecki

Sporny pałacyk przy Al. Ujazdowskich (Fot. TVP)
Sporny pałacyk przy Al. Ujazdowskich (Fot. TVP)

Zobacz więcej