RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Google łączy dane w jeden profil

Nowa polityka ułatwia Google kombinowanie danych jednej osoby, korzystającej z różnych usług, takich jak wyszukiwarka, YouTube czy Gmail - jeśli jest ona zalogowana na swym koncie Google. Pozwala to Google na tworzenie bardziej szczegółowego profilu tego użytkownika, również jako adresata reklam - dzięki dokładniejszym badaniom jego osobistych zainteresowań i historii przeglądania (fot. PAP/EPA/JULIAN STARATENSCHULTE)

Nową, kontrowersyjną politykę prywatności wprowadził dla użytkowników internetowy gigant Google. Regulatorzy ochrony danych osobowych z 27 państw UE alarmują, że wprowadzenie zmian przez Google’a może naruszać zasady ochrony danych przyjęte przez UE.

Od 1 marca firma Google przesyła dane o użytkownikach z jednego swojego serwisu do drugiego. Czyli jeśli Google zgromadzi informacje o internaucie na portalu You Tube, będzie je mogła przesłać do innego swojego serwisu, na przykład Gmail czy Blogger. Dotychczas koncern gromadził informacje o aktywności swoich klientów odrębnie dla każdej usługi.

Firma twierdzi, że poprawi to jakość wyszukiwania w wyszukiwarce Google, bo rezultaty będą mogły być dopasowane do potrzeb użytkownika. Sceptycy obawiają się jednak o swoją prywatność.

– Zgodnie z nową polityką użytkownicy mogą być śledzeni przez Google’a, a duże ilości danych o ich zachowaniach w sieci mogą być zestawiane przy pomocy aplikacji na system operacyjny Android, narzędzia do analizy statystyk Google Analytics czy usług reklamowych przygotowywanych przez koncern – wyjaśnił generalny inspektor ochrony danych osobowych Wojciech Wiewiórowski.

Najpoważniejszym problemem z nową polityką prywatności – zdaniem Wiewiórowskiego – nie jest połączenie w ramach jednego dokumentu informacji o aktywności użytkownika we wszystkich serwisach oferowanych przez Google, ale przede wszystkim jej uproszczenie. – Do jednego worka wrzucono wszystkie serwisy i wybrano tylko te zasady, które są wspólne dla wszystkich serwisów razem – zauważył.

Emma Carr z brytyjskiej organizacji Big Brother Watch zajmującej się ochroną prywatności, mówi, że nowe przepisy Google’a są dwuznaczne i że można z tej nowej opcji zrezygnować, ale kluczowy dokument nie wyjaśnia w prosty sposób, jak to zrobić.

W imieniu regulatorów ochrony danych osobowych z państw UE francuska komisja nadzoru bezpieczeństwa danych CNIL zbadała konsekwencje zmian dla prywatności użytkowników i przygotowała w tej sprawie wspólne stanowisko. W liście wysłanym w poniedziałek do prezesa Google’a Larry’ego Page’a komisja zaznaczyła, że nowa polityka nie spełnia wymagań europejskiej dyrektywy w sprawie ochrony danych.

– Chodzi o informacje, które muszą być udostępnione osobom, których te dane dotyczą – powiedział Wiewiórowski. Według niego, Google może nie wypełnić do końca obowiązku informowania swoich użytkowników o gromadzonych o nich danych.

Ponadto regulatorzy ochrony danych osobowych podkreślają, że wyjaśnienia Google’a na temat tego, jak koncern będzie wykorzystywał dane, są zbyt niejasne i trudne do zrozumienia nawet dla wyszkolonych profesjonalistów z dziedziny ochrony prywatności.

Google rozpoczął kampanię informacyjną na temat nowej polityki prywatności pod koniec stycznia. Na początku lutego regulatorzy ochrony danych osobowych z państw UE, wchodzący w skład grupy roboczej ds. ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych, wezwali koncern do wstrzymania się z wprowadzeniem nowej polityki.

– Informowaliśmy większość członków grupy roboczej w tygodniach poprzedzających zapowiedź zmian, żaden z nich nie wyraził w tamtym czasie istotnych obaw – powiedział przedstawiciel Google Polska Piotr Zalewski. Jak podkreślił, firma była otwarta na rozmowy z każdą instytucją ochrony danych osobowych.

– Od dziś nie zmienią się żadne ustawienia w kontach użytkowników, użytkownicy mają cały czas dostęp do swoich danych i mogą nad nimi zachować kontrolę – poinformował Zalewski. Według niego, internauci mają dostęp do gromadzonych danych i ustawień prywatności za pomocą np. panelu Google. – Użytkownicy, tak jak do tej pory, będą mogli np. usunąć swoją historię wyszukiwania, zmienić ustawienia preferencji reklam czy edytować lub usunąć historię filmów oglądanych na YouTube, a także pobrać swoje dane za pomocą usług Data Liberation Front (Front Wyzwolenia Danych) – powiedział.

Mimo zapewnień Google’a o tym, że nowa polityka nie naruszy prywatności użytkowników, zmiany odbierane są wśród internautów raczej negatywnie. Na forach internetowych na całym świecie radzono, aby posiadacze konta Gogle usunęli i wyłączyli historię przeglądania jeszcze przed 1 marca – zanim informacje o aktywności znajdujące się w różnych serwisach trafią do nowej bazy danych.

W internecie krążą też instrukcje, jak uniknąć gromadzenia zbyt wielu danych w serwisach koncernu.

źródło:
Zobacz więcej