Platforma Obywatelska na czele z Donaldem Tuskiem próbuje zakłamywać rzeczywistość, zafałszowywać to, co stało się w 2015 roku podczas protestu górników w Jastrzębskiej Spółce Węglowej – ocenił w środę rzecznik PiS Rafał Bochenek. Polityk przytoczył dane dotyczące górników poszkodowanych w wyniku m.in. ostrzelania ich z broni przez policję. Po konferencji dziennikarka „Newsweeka”, ignorując przedstawione fakty, domagała się odpowiedzi m.in. na pytanie o decyzję prokuratury, która nie dopatrzyła się w ówczesnym działaniu policji przekroczenia uprawnień. – Pani jest działaczem Platformy? – zapytał ją Marek Suski.
Mija osiem lat od protestów górniczych przed budynkiem Jastrzębskiej Spółki Węglowej. 9 lutego 2015 r. policja oddała strzały z broni gładkolufowej...
zobacz więcej
We wtorek w Sejmie posłowie PiS i przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej otworzyli wystawę upamiętniającą 8. rocznicę strajku górników w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.
Posłanka Koalicji Obywatelskiej Izabela Leszczyna pytana o tamte wydarzenia w Radiu Zet podkreśliła, że „policja nie strzelała wtedy do górników, tylko to byli chuligani”. – Jak pan może powtarzać takie bzdury, że w czasach Platformy Obywatelskiej ktoś strzelał do górników. W Polsce takich słów nie wolno wypowiadać. Do górników strzelali komuniści" - dodała.
Do słów Leszczyny odnieśli się politycy PiS na konferencji prasowej. Bochenek powtórzył, że interwencję policji pokazuje otwarta we wtorek w Sejmie wystawa. – 20 rannych górników, co najmniej 20 osób rannych poważnie – mówił. – Dziś Platforma Obywatelska na czele z Donaldem Tuskiem, a jak się okazuje także inni politycy PO, próbuje zakłamywać rzeczywistość, zafałszowywać to, co stało się w 2015 roku – ocenił rzecznik PiS.
Poseł Grzegorz Matusiak, który był świadkiem tamtych wydarzeń, podkreślił, że ich uczestnicy nie byli chuliganami. – Użycie broni było nieadekwatne do sytuacji – ocenił.
W ocenie posła Marka Suskiego wypowiedź Leszczyny oznacza, że po ewentualnej wygranej PO „będzie zakaz mówienia o kłamstwach Platformy”. – To jest zapowiedź cenzury – przekonywał.
Czytaj więcej: „Zostałem postrzelony w skroń z czterech metrów”. Górnicy odpowiadają Tuskowi
W 2015 roku, gdy rządziła koalicja PO-PSL, media w całej Polsce obiegły nagrania, jak policja strzelała do protestujących górników. Aby rozpędzić...
zobacz więcej
Po konferencji Dominika Długosz, pracownica „Newsweeka” zapytała m.in. o decyzję prokuratury, która nie dopatrzyła się w ówczesnym działaniu policji przekroczenia uprawnień.
– Pani pyta o to, co dla pani jest wygodne, a ja mówię o pewnych faktach, które zaistniały pod Jastrzębską Spółką Węglową, gdzie doszło do brutalnego szturmu na protestujących górników – powiedział Bochenek. – Czy pani temu zaprzecza – dopytał rzecznik PiS.
– Tak, zaprzeczam – odparła Długosz.
– My mówimy o pewnych faktach. Faktem jest też to, że Donald Tusk jeździ dzisiaj po Polsce i mówi, że nie widział żadnych rannych górników i to jest wierutne kłamstwo – odpowiedział Bochenek.
– Pani jest działaczem Platformy? – dopytywał z kolei Marek Suski.
Rzecznik PiS wymienił także niektóre z obrażeń górników rannich w wyniku działań policji. – Złamana kość podudzia, obrzęk mózgu, pęknięcie czaszki (strzelano do górnika z odległości 4 metrów), obrażenia głowy, uderzenie w twarz przez policjanta, użycie gazu pieprzowego bezpośrednio przed oczami. To tylko niektóre obrażenia, które zadano górnikom. Dzisiaj dziennikarze sprzyjający Donaldowi Tuskowi próbują go bronić i zafałszowywać rzeczywistość – ocenił Bochenek.