
Portal portal tvp.info jako pierwszy poinformował o tym, że Roman Giertych został uznany za podejrzanego w głośnym śledztwie dotyczącym przywłaszczenia 72 mln złotych na szkodę giełdowej spółki Polnord. Wiadomość wyprowadziła mecenasa z równowagi, na co wskazują tweety, w których obraża... sędziów sądu apelacyjnego.
Roman Giertych ma przeprosić Patryka Jakiego. Chodzi o wpis na Twitterze, który adwokat zamieścił komentując sądową ugodę pomiędzy Donaldem Tuskiem...
zobacz więcej
Jak potwierdził w lubelskiej prokuraturze portal tvp.info, Sąd Apelacyjny w Warszawie w składzie trzech sędziów prawomocnym postanowieniem z 11 stycznia 2023 r. „potwierdził, że Roman Giertych ma status podejrzanego w prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną śledztwie".
„W uzasadnieniu postanowienia Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził, że śledztwo toczy się w sposób prawidłowy i nie dopatrzył się w nim żadnej przewlekłości. Wskazał też, że od daty przedstawienia zarzutów Romanowi G. śledczy podjęli szereg czynności procesowych zmierzających do uzyskania dowodów i wyjaśniania okoliczności zachowań będących przedmiotem zarzutów” – przekazał prokurator Andrzej Jeżyński z Prokuratury Regionalnej w Lublinie.
Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ.
Do decyzji sądu zainteresowany odniósł się na Twitterze.
„Na początku stycznia mój wniosek o przewlekłość postępowania w sprawie prowadzonej w Lublinie został rozpoznany przez 3 osoby z Sądu Apelacyjnego w Warszawie, które podają się za sędziów (a są mianowani na wniosek nielegalnego neoKRS). Składam zawiadomienie o podszywaniu się” – czytamy we wpisie mecenasa.
Mecenas, który przekonuje, że sprawa przeciw niemu ma charakter polityczny, a on sam „nie popełnił nigdy żadnego przestępstwa” już wcześniej z oburzeniem reagował na sugestie, że ma status podejrzanego. Powołuje się na decyzje poznańskich sądów.