RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kleks i sanki, czyli slang śledczych

fot. flickr.com/Avia Venefica
Wisielec to w slangu śledczych „żyrandol” to(fot. flickr.com/Avia Venefica)

Prokuratorzy posługują się w swoim gronie językiem, który dla zwykłych ludzi byłby szokujący – donosi „Rzeczpospolita”. Na potwierdzenie przytacza kilka z nich...

I tak np. osoby zatrzymane i aresztowane prokuratorzy określają mianem jeńców. Decyzja o aresztowaniu najczęściej określana jest mianem sanek i nie ma nic wspólnego ze sportami zimowymi, lecz z określaniem sankcja. Posiedzenie sądu, na którym zapada postanowienie o areszcie, określane jest jako kwaterunek.

Morderstwa to niewielki odsetek spraw, jakimi zajmują się śledczy. Jednak to właśnie one doczekały się największej liczby słów w prokuratorskim slangu.

Ubój gospodarczy to określenie morderstwa dokonanego siekierą, tasakiem lub może w ramach kłótni rodzinnej na wsi. Żyrandol to wisielec, termin pochodzi od haku na lampę, z którego najczęściej korzystają samobójcy. Wodnik szuwarek to z kolei określenie topielca. Mianem kleksa śledczy określają z kolei denatów, którzy spadli bądź skoczyli z wysokości. Określenie to związane jest z plamą krwi na miejscu zdarzenia.

Sami prokuratorzy o sobie mówią procki lub ściganci, a miejsce, w którym pracują, określają mianem firmy.

źródło:
Zobacz więcej