RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Polska tworzy „leopardzią koalicję”. Niemcy wolą nadal się ośmieszać

Czy Olaf Scholz wyśle czołgi Leopard na Ukrainę? (fot. David Hecker/Getty Images)
Czy Olaf Scholz wyśle czołgi Leopard na Ukrainę? (fot. David Hecker/Getty Images)

Najnowsze

Popularne

Nadzieje na przełamanie się Niemiec w sprawie dostawy czołgów Leopard 2 na Ukrainę podczas spotkanie ministrów obrony państw NATO w Ramstein nie były płonne. Mogło się wydawać, że Berlin skapituluje pod płynącymi ze wszystkich stron apelami, krytyką i prośbami. Tym bardziej że za odmową przekazania Ukrainie niemieckich czołgów nie stoją żadne racjonalne przesłanki, a i w samej koalicji dochodzi w tej kwestii do poważnych zgrzytów. Niestety, Olaf Scholz wciąż wie swoje – nadal wierzy w „dialog” z Moskwą i nie chce poprzez jednoznaczne poparcie Kijowa utracić „bliskich kontaktów” z Kremlem.

Scholz i Macron boją się porażki Rosji. Liczą, że Putin weźmie „swoje” na Ukrainie i odpuści

Niemcy od ponad dwóch miesięcy nie wysłały prawie żadnej broni na Ukrainę, a ich kanclerz gra na czas. Podczas gdy Ukraińcy toczą twarde boje z...

zobacz więcej

Saga z dostarczaniem Ukrainie nowoczesnych czołgów zachodnich powinna się już dawno skończyć. Jednak przebieg sporu o ich przesyłanie kolejny już raz dowodzi, że gdyby decyzje o pomocy Ukrainie zapadały jedynie w Berlinie, to Rosja już dawno zajęłaby ten kraj. I stawałaby się rosnącym zagrożeniem dla kolejnych państw w regionie.


Nie można mieć też wątpliwości, że gdyby nie postawa Polski i krajów w Europy Środowo-Wschodniej, a także USA i Wielkiej Brytanii, to inne państwa zachodnie nie zdecydowałyby się na jednoznaczne potępienie Rosji.


Dziś to Warszawa i stolice z naszego regionu nadają ton unijnym dyskusjom o kolejnych sankcjach.


Dziś to my apelujemy do świata o wysyłanie większej ilości nowoczesnego sprzętu na Ukrainę, by dać jej szansę na zwycięstwo w tej wojnie i odzyskanie zagrabionych przez okupanta terytoriów.


Dziś to Polska, wspierana przez lokalnych sojuszników, jako pierwsza głośno i wyraźnie poparła ukraińskie prośby o dostarczanie nowoczesnych czołgów zachodniej produkcji, które mają szansę zrobić różnicę na froncie.


Polska zdeterminowana


Determinacja Warszawy zaskoczyła Berlin i wiele innych zachodnich stolic – mało kto się spodziewał, że polskie władze zapowiedzą gotowość przesyłania Leopardów nawet bez wydania zgody Niemieć, będących ich producentem i posiadających przez to głos decyzyjny w kwestii reeksportu. 

To milczenie nie jest złotem. Morawiecki wywołał Scholza do tablicy

Olaf Scholz przez długie miesiące polityką obojętności wobec Ukrainy i deklaracjami, najczęściej nieznajdującymi pokrycia w działaniach, mocno...

zobacz więcej

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w weekend, że jeśli Niemcy nie zgodzą się na przekazanie Leopardów 2 na Ukrainę, to nasz kraj będzie budować „mniejszą koalicję” państw gotowych je przekazać. – Ukraina i Europa wygrają tę wojnę – z Niemcami czy bez Niemiec – zaznaczył szef polskiego rządu.


– Nie będziemy patrzeć biernie, jak Ukraina się wykrwawia. Naród ukraiński bije się o naszą wolność. Wysłanie Leopardów na Ukrainę to kwestia polskiej i europejskiej racji stanu. Nie pozwolimy, żeby Rosja zdobyła Kijów, a potem podpaliła całą Europę – podkreślał Mateusz Morawiecki.


Berlin przyparty to muru


Po tej deklaracji Berlin musiał odpowiedzieć – zdecydowała się na to szefowa niemieckiej dyplomacji Annalena Baerbock, która zapowiedziała, że gdyby Polska spytała o możliwość przesłania Leopardów, to Niemcy nie stanęłyby tej decyzji na przeszkodzie.


Nie był to jedyny głos rozsądku płynący z gabinetu Olafa Scholza, gdyż zarówno przedstawiciele Zielonych, jak i liberałów, a także opozycyjnych chadeków czy duża część tamtejszych mediów, od dłuższego czasu apelowała o wydanie zgody na wysłanie czołgów lub chociaż nie zakazywanie tego innym.


Czytaj także: Niemcy już myślą o współpracy z Rosją „po wojnie”


We wtorek rzecznik niemieckiego rządu potwierdził, że polski wniosek wpłynął do władz w Berlinie i zapewnił, że zostanie on szybko rozpatrzony. 

Panie Scholz, zburz Pan ten mur! Ukraińcy potrzebują broni, by odzyskać swoje terytoria

Cały świat z zapartym tchem przygląda się sukcesom ukraińskiej kontrofensywy. Coś, co jeszcze niedawno wydawało się jedynie myśleniem życzeniowym,...

zobacz więcej

Z kolei szef niemieckiego MON poinformował, że decyzja w sprawie wysłania czołgów na Ukrainę zapadnie wkrótce. Po spotkaniu w Berlinie z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem powiedział również, że inne kraje mogą już rozpocząć szkolenie ukraińskich załóg czołgów na niemieckich Leopardach.


Ukraina nie może czekać


Ukraina nie może czekać. Wiedzą o tym władze w Kijowie, wiedzą eksperci, wiedzą zachodnie rządy. Nie ma wytłumaczenia dla niewysyłania broni, która może uchronić ten kraj przed porażką. Absurdem jest dziś przekonywanie, że Rosja potraktuje dostarczanie zachodnich czołgów jako eskalację, a wozów bojowych – których wysłanie zapowiedziały ostatnio m.in. Niemcy i Francja – już nie.


Przypomnijmy, że Kreml wielokrotnie zapowiadała, że każda pomoc Ukrainie zostanie uznana za wrogi akt wobec Rosji, na co ona może odpowiedzieć całym swoim potencjałem militarnym, w tym bronią atomową. Czy to miałoby nas powstrzymać od pomocy obrońcom?


Polska gra twardo



Sprawa Leopardów kolejny już raz pokazała, w jak zdecydowany sposób Polska pomaga Ukrainie, a przy tym, jak potrafi zmobilizować resztę sojuszników Kijowa do działania. Zabiegi dyplomatyczne Warszawy sprawiają, że rośnie grono krajów, które są gotowe w ramach koalicji dostarczać czołgi. Dobry przykład dają również Brytyjczycy, którzy kolejny raz zawstydzają Niemców i Francuzów, przekazując nowoczesną broń Ukraińcom – gdyż ich czołgi Challenger 2 niedługo trafią na Ukrainę. 

Petrović: Ukraińcy czekają na wizytę Macrona i Scholza. Wśród „prezentów” może być jeden od Putina

Medialne doniesienia o tym, że Emmanuel Macron i Olaf Scholz w końcu odwiedzą Kijów wlewają nadzieję w serca zarówno Ukraińców, jak i ich...

zobacz więcej

Kolejny ogromny pakiet pomocy militarnej obiecali Amerykanie. „Wall Street Journal” podaje zaś, że administracja USA jest bliska podjęcia decyzji o wysłaniu znaczącej liczby czołgów M1 Abrams na Ukrainę i może ogłosić to jeszcze w tym tygodniu. Gazeta pisze również, że Niemcy przekażą mniejszą liczbę Leopardów 2 i zgodzą się na reeksport maszyn z Polski. Na razie jednak słyszymy niemieckie „nie”.


Apele nie pomogły


To „nie” to mimo wszystko zaskoczenie, gdyż świadomość rosyjskiego zagrożenia, a przy tym lawina apeli, krytyki i próśb sprawiała, że można było mieć nadzieję, iż władze w Berlinie podczas spotkania ministrów obrony państw NATO w Ramstein ulegną presji.


I dobrze by na tym wyszły, gdyż mogłyby dzięki temu uratować resztkę honoru. Do tej pory to w jaki sposób „pomagały” Ukrainie, a także nieumiejętność zerwania więzów łączących ich z Rosją, budzą niesmak i podważają ich sojuszniczą wiarygodność. Niemcy tracą swój prestiż, pozycję państwa, które ma głos decyzyjny w najważniejszych kwestiach, które stawiało siebie w roli lidera, sędziego i krytyka innych.

 

Czytaj także: Ukraina ma dość niemieckich kłamstw


Taka postawa Berlina sprawia, że Niemcy mają się czego obawiać. Mimo że oni sami są w większości przeciwni wysyłaniu czołgów na Ukrainę, to w Europie rośnie coraz większe zrozumienie dla tej idei i to nie tylko wśród krajów naszego regionu, ale np. w Holandii. W ankiecie przeprowadzonej przez rozgłośnię NPO Radio 1 67 proc. badanych mieszkańców tego kraju powiedziało, że Niemcy powinny jak najszybciej dostarczyć czołgi Ukrainie.


Niemcy czują, że tracą


Niemiecki rząd musi przeanalizować swoją pozycję – gdyż jeśli minister obrony USA Lloyd Austin podczas spotkania w Berlinie ze swoim niemieckich odpowiednikiem Borisem Pistoriusem musiał zapewniać, iż kraj ten pozostaje jednym z najważniejszych sojuszników USA, to czuć, że jest problem. To zaś potwierdzałoby rewelacje portalu Bild, który donosił, że w Ramstein podczas dyskusji o czołgach doszło do ostrego sporu między Austinem a jednym z najbliższych doradców kanclerza Scholza.

Wysłaliście hełmy, wyślijcie też Leopardy. Polska kropla drąży niemiecką skałę

Zapowiedź wysłania Ukrainie bojowych wozów piechoty produkcji zachodniej przez USA, Francję i Niemcy to kolejny przełom, ale decyzja ta nie zmieni...

zobacz więcej

Po zdecydowanej postawie Polski i powiększaniu się koalicji krajów, które są gotowe również przesłać Ukrainie swoje czołgi, znów można mieć nadzieję na to, że opór Niemiec nie wystarczy, by uniemożliwić ich dostarczenie obrońcom. 


Najwyższa stawka


Należy mieć świadomość, że ewentualne porażki ukraińskich sił na froncie umocnią pozycję dyktatora Putina i wleją nadzieję w sercach tych Rosjan, którzy nie identyfikują się z jego neofaszystowską, zbrodniczą ideą „ruskiego miru”.


Celem Putina nie jest zdobycie tego czy innego ukraińskiego terytorium. On niezmiennie chce podbicia całej Ukrainy i zniszczenia ukraińskiej tożsamości. To zaś zwiększyłoby zagrożenie dla bezpieczeństwa całego naszego regionu Europy. Mówienie, że dziś Ukraińcy bronią Europy przed Rosją, nie jest frazesem. To fakt. Tak samo jak to, że Putin syci się wojną i jest gotowy na ogromne straty na froncie i kontynuowanie wieloletniego konfliktu.

Brak większego wsparcia dla Ukrainy oznaczałby nie tylko jej klęskę, ale też zmarnowanie dotychczasowej pomocy. Zwiększenie wsparcia może zaś doprowadzić do porażki Rosji, a to da szansę na załamanie się całego systemu władzy w tym kraju.



Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej