RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Wagnerowcy w Afryce. Zarabiają na wojnę z Ukrainą i mordują cywilów

Wagnerowcy podsycają lokalne konflikty (fot. Stanislav Krasilnikov\TASS via Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)
Wagnerowcy podsycają lokalne konflikty (fot. Stanislav Krasilnikov\TASS via Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)

Najnowsze

Popularne

Dziś wiadomo, po co Grupie Wagnera były „afrykańskie inwestycje”. Za wsparcie reżimów w Sudanie i Republice Środkowoafrykańskiej zarabiają setki milionów dolarów na złocie i diamentach. Wszędzie, gdzie się pojawiają, Rosjanie nie przynoszą pokoju, przeciwnie, podsycają lokalne konflikty: wojnę domową w RŚA i brutalną walkę z dżihadystami w Mali.

Kucharz Putina próbuje odbudować swoją pozycję. ISW o ułaskawieniu wagnerowców

W najnowszym raporcie dotyczącym sytuacji na froncie amerykański Instytut Studiów nad Wojną odniósł się do ułaskawienia walczących na Ukrainie w...

zobacz więcej

Spółki Jewgienija Prigożyna i najemnicy z Grupy Wagnera działają na Czarnym Lądzie już od ponad pięciu lat. Zaczynali od Republiki Środkowoafrykańskiej i Sudanu. I są to dziś bastiony obecności wagnerowców w Afryce. Trzecim jest Mali. A wiele wskazuje na to, że za chwilę usłyszymy oficjalnie, że pojawili się też w Burkina Faso. Nie wycofali się też jeszcze z Libii, ale tam ich obecność ma nieco innych charakter niż we wspomnianych wcześniej krajach. Wszędzie tam bowiem proces wejścia wagnerowców wyglądał podobnie.

 

Biznesowy model Prigożyna

 

Najpierw działania państwa rosyjskiego, Kremla, MSZ, rządu skupione na nawiązaniu ścisłej współpracy politycznej z władzami danego kraju – co nie było trudne, bo Moskwa oferuje afrykańskim rządom coś, czego od Zachodu nie dostaną: akceptację ich niedemokratycznej władzy.

 

Tak było w Sudanie, gdzie Rosja zaoferowała ówczesnemu dyktatorowi Omarowi Baszirowi (a potem juncie wojskowej)dostawy broni i wsparcie „instruktorów” do szkolenia armii i służby bezpieczeństwa w zamian za zgodę Chartumu na budowę rosyjskiej bazy morskiej nad Morzem Czarnym (Port Sudan) i za dostęp do kopalni złota. W Republice Środkowoafrykańskiej z kolei Moskwa zaoferowała prezydentowi Touaderze obronę przed rosnącymi w siłę rebeliantami w zamian za… tak, także dostęp do złóż złota i diamentów.

W obu przypadkach wsparcie to wagnerowcy, zaś spółki eksploatujące złoża drogocennych minerałów należą do Prigożyna. W taki oto sposób w porozumieniu z Kremlem, przy logistycznym wsparciu wojska, „kucharz Putin” stworzył sobie w sercu Afryki swoje małe, nadzwyczaj jednak dochodowe biznesowe imperium. Tak nowa kolonia, rosyjska...

Kolejna porażka Rosji w Azji Środkowej. Tym razem chodzi o gaz

Zgłoszony przez Putina pomysł gazowej unii z Kazachstanem i Uzbekistanem to nic więcej, jak chęć minimalizacji kosztów sankcji zachodnich i utraty...

zobacz więcej

Dziennikarskie śledztwa zachodnich mediów pozwoliły ustalić, że już w 2021 roku Rosjanie mogli wywieźć złoto wartości blisko dwóch miliardów dolarów. Według CNN, także w 2022 roku z Sudanu odbywały się kolejne loty rosyjskich samolotów ze złotem na pokładzie. To cena, jaką sudańska junta wojskowa płaci za pomoc wagnerowców w zwalczaniu opozycji i dostawy broni (przy okazji w samej juncie są ludzie, którzy dostają swoją obfitą dolę, z generałem Mohamedem Hamdaną Dagalo na czele.

 

Cenne jądro Afryki

 

Nie jest więc niespodzianką to, o czym pisze w ostatni piątek portal Politico, twierdząc, że zyski Grupy Wagnera z obecności w Republice Środkowoafrykańskiej mogą sięgnąć miliarda dolarów. Należy sprecyzować, że chodzi nie tyle o samą Grupę Wagnera (dopiero 27 grudnia ub.r. zarejestrowano w Rosji taki podmiot prawny), co firmy jej właściciela, Prigożyna, z Lobaye Investment na czele. Działa ona w RŚA już od 2018 roku. Ale dopiero w ciągu ostatniego roku Prigożyn miał poszerzyć skalę operacji w Republice Środkowoafrykańskiej. Za zyski z wydobycia metali i kamieni szlachetnych Grupa Wagnera będzie mogła finansować nowych najemników i zakupy broni.

 

„Politico” pisze, że ludzie Prigożyna rozbudowali i ufortyfikowali kopalnię złota Ndassima, budując mosty przy przeprawach przez rzekę i rozmieszczając w kluczowych miejscach działka przeciwlotnicze. Ndassima leży około 50 km od Bambari, w centralnej części kraju. W 2010 roku koncesję na eksploatację złoża na 25 lat wykupiła kanadyjska spółka Axmin. W 2013 roku kopalnię zajęli jednak islamscy bojownicy z koalicji Seleka, Axmin ewakuowała pracowników, a wydobycie wstrzymano. Dziś to doskonale zorganizowany biznes kontrolowany przez Rosjan i dający im zyski.

Nowy dowódca wojny z Ukrainą zaczynał w Polsce. To wróg „kucharza Putina”

Kreml znów zmienił generała odpowiedzianego za wojnę z Ukrainą. Nominacja szefa sztabu generalnego gen. Walerija Gierasimowa może być...

zobacz więcej

Ndassima to nie jedyna kopalnia należąca do Rosjan. Wydobyte złoto i diamenty są transportowane do sąsiedniego Sudanu, a stamtąd do Rosji. Władze Republiki Środkowoafrykańskiej nad tym nie panują, bo większość terytorium kraju jest kontrolowana przez różne rebelianckie formacje. To właśnie ich pokonanie było celem sprowadzenia wagnerowców. Oczywiście nic z tego nie będzie. Rosjanie z jednej strony ochraniają prezydenta i szkolą rządowe oddziały, ale jednocześnie dogadują się z rebeliantami, którymi oddają część dochodów z eksploatacji kopalni na terenach pod kontrolą wrogów rządu. Jeśli ktoś na taki układ się nie zgadza, kończy się masakrami cywilnej ludności w rejonach przezeń kontrolowanych. Jak w grudniu 2021 na terenach graniczących z Kamerunem i Czadem, gdy wagnerowcy, pod pretekstem poszukiwania rebeliantów z grupy 3R, w nadzwyczaj brutalny sposób wymordowali wiele kobiet z tamtejszych wiosek.

 

Safari na Sahelu

 

Mordy na cywilach w RŚA są dobrze udokumentowane nie tylko przez media, ale też ONZ. W podobny sposób wagnerowcy popisują się w Mali, kilkaset kilometrów na północny zachód od Republiki Środkowoafrykańskiej. Tam też jest złoto. Ale też dużo poważniejszy przeciwnik. W Mali nie ma mowy o konszachtach z wrogami wojskowej junty w Bamako. To dżihadyści powiązani w części z al-Kaidą, a w części z Państwem Islamskim. Do niedawna walczyli z nimi w Mali (i całym Sahelu) przede wszystkim Francuzi. Ale po dwóch przeprowadzonych w krótkim czasie puczach wojskowych, stojący teraz na czele Mali pułkownicy (tak się składa, że część z nich szkoliła się w Rosji) podziękowali dość obcesowo nie tylko Paryżowi, ale też misji międzynarodowej (grupę żołnierzy z Wybrzeża Kości Słoniowej aresztowano i postawiono zarzuty). Zaprosili za to Rosjan.

 

Konkretnie oczywiście wagnerowców, ale też latem 2022 w Bamako wylądowało wsparcie wojskowe Rosji w postaci śmigłowców. Oficjalnie junta ściągnęła najemników z Rosji do walki z dżihadystami. Tyle że ta walka wagnerowców wychodzi tak sobie. Co kilka tygodni nadchodzą wieści o kolejnych stratach, kolejnych zasadzkach i przegranych potyczkach. Sytuacja w kraju absolutnie nie poprawiła się po zastąpieniu Francuzów przez Rosjan. Popełniane przez wagnerowców zbrodnie na ludności cywilnej (pretekst ten sam co w RŚA, czyli za rzekome wspieranie wrogów rządu) tylko zaogniają konflikt. Tylko między marcem a sierpniem ub.r. Rosjanie wzięli udział w co najmniej sześciu masakrach, zabijając około pół tysiąca cywilów. Dziesiątki tysięcy ludzi uciekły do sąsiedniej Mauretanii.

„Kucharz Putina” potwierdził ingerencję w wybory w USA. Biały Dom komentuje

Przyznanie się rosyjskiego oligarchy Jewgienija Prigożyna do ingerencji w amerykańskie wybory nie jest niczym nowym lub zaskakującym – stwierdziła...

zobacz więcej

Sytuacja jest tak zła, że USA otwarcie oskarżyły wspieranych przez Kreml rosyjskich najemników o ingerowanie w wewnętrzne sprawy krajów afrykańskich i faktycznie podsycanie „brutalnego ekstremizmu” w regionie Sahelu. Zastępca stałego przedstawiciela USA przy ONZ Richard Mills na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ oskarżył Grupę Wagnera o nieumiejętność przeciwdziałania zagrożeniu ze strony grup zbrojnych, okradanie krajów z ich zasobów, dopuszczanie się naruszeń praw człowieka oraz zagrażanie bezpieczeństwu sił pokojowych i personelu ONZ w krajach Afryki Zachodniej i Sahelu.

 

Amerykanów wsparła Francja, gdy jej przedstawiciel mówił, że działania rosyjskich najemników okazały się „całkowicie nieskuteczne w walce z terroryzmem”. - Są oni częścią problemu, a nie rozwiązania - dodał zastępca ambasadora Wielkiej Brytanii przy ONZ James Kariuki, mówiąc o pogorszeniu bezpieczeństwa w Mali, Burkina Faso, Nigerii i w basenie jeziora Czad. Rosja odrzuca takie zarzuty, jednak nie da się nie zauważyć, że w ostatnim czasie znów zwiększyła się destabilizacja tej części Afryki. Sahel jest areną okrutnej wojny lokalnych rządów, często niedemokratycznych i brutalnych (junty wojskowe w Mali i Burkina Faso) z dżihadystami.


Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej