RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Uczucia kipią, człowiek się starzeje

Felieton Magdaleny Kawalec-Segond (fot. Shutterstock)
Felieton Magdaleny Kawalec-Segond (fot. Shutterstock)

Najnowsze

Popularne

W sferze uczuć powiedzenie „co cię nie zabije, to wzmocni” niekoniecznie jest prawdziwe, a „tylko spokój nas może uratować” jak najbardziej – zdają się mówić na łamach „Nature aging” szwajcarscy i niemieccy uczeni.

Samce i samice inaczej się starzeją

„Płeć może być decydującym czynnikiem skuteczności leków przeciwstarzeniowych” – informują na łamach najnowszego numeru „Nature aging”....

zobacz więcej

Uczucia, jako od nas niekoniecznie zależne, nie są – przynajmniej z moralnego punktu widzenia – ani dobre, ani złe. Co innego wcielanie ich w myśl czy czyn. Uczucia jednak, zwłaszcza gwałtowne, mogą być po prostu szkodliwe dla zdrowia, co dziś lubimy nazywać „hodowaniem sobie raka”. Opowieści o tym, że komuś nie tylko „stanęło serce”, ale po prostu dostał zawału na skutek gwałtownego wzruszenia, to nie bajki. Traumy czy pamięć społecznie negatywnych wydarzeń, która wciąż może budzić uczucia trudne, oraz ich potencjalny wpływ na dobrostan mózgu, to rzecz znacznie mniej zbadana i oczywista. Zwłaszcza, że skutki mogą się z dużą siłą przejawiać dopiero na starość. 

  

Starzenie się jest procesem oczywistym i widocznym gołym okiem, z drugiej strony nie w pełni pojętym. Z trzeciej strony, społeczeństwa, zwłaszcza tam, gdzie, jak to opisywali teoretycy ekonomii, doszło do akumulacji kapitału, starzeją się na potęgę. Nie dziwi zatem, że od dekady–dwóch każdy szanujący się zachodni uniwersytet czy akademia nauk ma jakiś ośrodek badań nad starzeniem się. Albo przynajmniej powołuje grupę badawczą, która interdyscyplinarnie i międzywydziałowo mierzy się z problemem. Z jednej strony szuka się tam remedium na nieuniknione, próbuje zaradzić objawom, opóźnić starość i związaną z nią niedołężność ciała i umysłu, z drugiej zaś – naukowo opisać sam proces. Takie ośrodki istnieją zatem m.in. tak na uniwersytecie w Genewie, jak i w sposób niezależny od konkretnej uczelni, w Dreźnie. 

  

To właśnie uczeni szwajcarscy i niemieccy w ścisłej współpracy wykonali pracę z zakresu psychologii rozwoju, dotyczącą starzenia się mózgu, a dokładnie odpowiadającą na pytanie: co może sprawić, że niektórzy na starość mają znacznie więcej problemów z pamięcią czy depresją niż inni i co ma do tego radzenie sobie z emocjami. 

  

Jak klarują oni we wstępie swej publikacji: „Chociaż sprawność fizyczna i zdolności poznawcze spadają, funkcje emocjonalne wydają się być utrzymane lub nawet wzmocnione u osób starszych w porównaniu z młodszymi dorosłymi. Osoby starsze dobrze regulują swoje stany emocjonalne, co jest kluczową zdolnością dla ich dobrego samopoczucia i zdrowego starzenia się. W przeciwieństwie do młodszych dorosłych, często przedkładają oni interakcje społeczne i emocjonalne nad inne cele i wykazują pozytywne nastawienie w postrzeganiu emocji. Natomiast nieprzystosowana reaktywność emocjonalna i upośledzona regulacja emocji są związane z psychopatologiami, takimi jak lęk, depresja, zamartwianie się i ruminacje (obsesyjne ciągłe wątpliwości co do faktu wykonania jakiś czynności i ich jakości) przez całe życie, w tym w okresie starzenia. Nieprzystosowawcze style afektywne mogą stanowić ważny czynnik ryzyka demencji, będącej głównym obciążeniem dla zdrowia”. 

Stara choroba i nowe nadzieje

Czy często dociera do nas informacja, że na świecie nadal choruje na trąd jakieś pół miliona ludzi? Albo, że dzisiaj trąd jest całkowicie uleczalny...

zobacz więcej

Jak jednak nieprawidłowo „przepracowane” emocje mają się do neurodegeneracji prowadzącej do przyspieszonej demencji czy pogłębiającej z wiekiem depresji? Zapytać także należy: co możemy zrobić, aby (sobie) pomóc? Trzeba podejść eksperymentalnie i to „na ludziach”. W sferze uczuć „na szczurach” da się dojechać tam, gdzie stosujemy słowo-wytrych „instynkt” i niekoniecznie dużo dalej. 

  

Publikacja z najświeższego „Nature aging” opisuje serię dwóch eksperymentów, gdzie badano za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, co się dzieje w mózgu podczas oglądania krótkich filmów zawierających „negatywne sceny społeczne”. Prosto rzekłszy, demonstrujące ludzki ból w wyniku klęski żywiołowej lub sytuacji kryzysowej czy międzyludzkiej. Oraz filmy o neutralnej treści emocjonalnej – jako kontrolę. Badano zatem aktywację mózgów młodych i starszych osób w konfrontacji z psychicznym cierpieniem innych osób. Najpierw przebadano 55 osób dorosłych w różnym wieku, potem na dużej, 127-osobowej grupie jedynie starszych. 

  

Badanie, jak opisują autorzy, „ujawniło zależny od wieku wpływ na aktywność mózgu, który dominował w okresach odpoczynku po (a nie podczas) negatywnych scen społecznych.” Po wtóre zaś, wykazało, że zmiany wywołane emocjami w tylnej korze zakrętu obręczy i ciele migdałowatym były związane z lękiem i negatywnymi myślami. Aktywne podczas badania i wymienione tu części mózgu są silnie zaangażowane w zarządzanie emocjami i pamięć autobiograficzną. Negatywne emocje zatem u licznych osób starszych modyfikują funkcjonowanie tych obszarów nadmiernie i przez długi czas. Tak może dochodzić do neurodegeneracji.  

Na łamach portalu phys.org główni autorzy badania opisali, jak bardzo – z czego powszechnie nie zdajemy sobie powszechnie sprawy – tzw. „nieprzepracowane” negatywne emocje mogą wpływać na nasz mózg. Co się dzieje w momencie percepcji konkretnego bodźca emocjonalnego jest mniej więcej jasne. Co jednak z tym potem, jak mózg „przełącza” się między kolejnymi emocjami, czy się emocjonalnie „resetuje” i wreszcie – co ma do tego wiek osoby, która emocjom ulega? Wiele pytań wciąż czekających na odpowiedź. Z badania sprawozdanego w „Nature aging” wynika jednak i to, że lepsze zarządzanie emocjami – na przykład poprzez medytację – może pomóc w ograniczeniu neurodegeneracji. 

Co jest złożone, a co proste, czyli w poszukiwaniu ogniwa pośredniego

Nie ma bardziej mylnie, a powszechnie „rozumianej” teorii naukowej niż teoria ewolucji. Śmiem też twierdzić – nie ma bardziej mylnie przez laików...

zobacz więcej

Psychologia i literatura opisują to nie od dziś, że niezdolność do zmiany uczuć, czyli np. zapiekłość w gniewie czy zatopienie się w smutku nie jest korzystna dla zdrowia psychicznego. Stąd osoby, które nie są w stanie regulować swoich emocji, zdystansować się do nich, są bardziej narażone na depresję. Gdy czytamy „Nad Niemnem” i porównujemy podejście do życia starzejących się Anzelma Bohatyrowicza, i jego bratowej, matki Janka, to tę właśnie kolosalną różnicę da się zobaczyć. On ma głębokie stany depresyjne i żyje śmiercią innych, grobami, choć minęło już całe pokolenie. Ona dwukrotnie już wyszła za mąż, miała kolejne dzieci, nie żyje przeszłością. Mózg musi być zdolny sobie to regulować, aby chronić się przed uszkodzeniami. Niestety, nie zawsze jest w stanie. Przeżycia – i związane z nimi uczucia – czasem nas przerastają. 

  

Co wtedy począć? Patrząc na wyniki badania z jednej, a na literaturę czy filmy z drugiej, zdaje się być oczywistym, że niezupełnie bez sensu było wciskanie różańca w rękę przez kapelana lotnikowi-agnostykowi w starobielskim obozie czy przekazywanie w obliczu śmierci przez Rotmistrza Pileckiego dzieciom tej jednej wskazówki, by czytały „O naśladowaniu Chrystusa”. „To pomaga na głowę”. Trzeba próbować się wyciszać, a nie zagłuszać. Trzeba próbować przemedytować swoje emocje. Poznawać je, starać się pojąć ich podłoże. Jeśli nie będziemy tego robić dość regularnie, proces starzenia się naszego mózgu może być patologiczny – sugerują niemieccy neuropsycholodzy na łamach „Nature Aging”. 

  

Normalnie „mądrość z latami przychodzi” i lepiej regulujemy swoje emocje niż gdy byliśmy młodzi. Starszym łatwiej się skupić na pozytywnych szczegółach nawet negatywnego wydarzenia. „Nie ma złego bez dobrego” to takie przysłowie pasujące do osoby, która wiele już przeszła i wie, że nadzieja umiera ostatnia. Jednak zaobserwowane właśnie przez neurobiologów zmiany w połączeniach między tylną korą zakrętu obręczy a ciałem migdałowatym mogą wskazywać na starzenie patologiczne, gdzie więcej niepokoju, gryzienia się i negatywnych emocji. 

  

Rodzajów i sposobów medytacji jest wiele, choć zatem nadal autorzy badania nie są pewni, „czy to słaba regulacja emocjonalna i niepokój zwiększają ryzyko demencji, czy odwrotnie”, któryś chyba warto zacząć regularnie praktykować. Wg portalu phys.org. uczeni z Genewy i Drezna podjęli się właśnie długotrwałego zadania sprawdzenia, czy realnie (w porównaniu np. z nauką języków obcych) i jak bardzo medytacja może nam pomóc zachować jak najdłużej pamięć, a jednocześnie uchować się przed depresją. 


Zobacz także: Dlaczego małpa jest naga?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej