RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Prof. Legutko: Większości w PE nie interesuje prawda o Polsce

Prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.(fot. arch.PAP/Rafał Guz)
Prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.(fot. arch.PAP/Rafał Guz)

Lewicowo-liberalnej większości w Parlamencie Europejskim nie interesuje prawda na temat sytuacji np. z praworządnością w Polsce; rzetelna wiedza mogłaby podważyć stereotypy i frazesy, w których się poruszają – mówi prof. Ryszard Legutko, europoseł PiS.

„Dwie minuty gorzkiej prawdy”. Mocne wystąpienie Legutki w PE

Parlament Europejski odwraca się plecami do milionów ludzi i służy interesom jednej orientacji politycznej. Stał się narzędziem lewicy do...

zobacz więcej

Pytany, skąd większość eurodeputowanych czerpie wiedzę nt. praworządności w Polsce, Legutko odpowiada: „To nie jest wiedza. To przede wszystkim odruch polityczny. Większość w Parlamencie Europejskim jest mocno lewicowa i federalistyczna. Stąd, instynktowna niechęć wobec konserwatywnego rządu, który musi być przecież „autorytarny”.


Zdaniem profesora filozofii UJ posłowie do PE „nie sprawdzają, jak jest z wolnością prasy, czy istnieje cenzura, jak szerokie spektrum poglądów jest prezentowane w debacie publicznej, jak to wygląda na tle innych krajów”.


Kultura zachodnia uległa skurczeniu


– To w ogóle nie są kwestie, które ich interesują. Jeżeli rząd jest konserwatywny, to znaczy, że autorytarny. A jak jest autorytarny, to trzyma za twarz media, sędziów i sądy, więc jest niepraworządny. A że rzeczywistość jest zupełnie inna? Tym gorzej dla rzeczywistości. Sędziowie w Polsce szaleją, robią, co chcą, a przekaz jest taki, że sędziowie są trzymani za twarz. Jest to siła stereotypu – ironizuje polski polityk.

Debata o katastrofie na Odrze w PE. „Polowanie z nagonką na Polskę”

W Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbędzie się debata na temat „katastrofy ekologicznej na Odrze”. – Obawiam się, że polski rząd zostanie...

zobacz więcej

Ubolewa jednocześnie nad utrwalaniem się takiego mechanizmu.


– Jedno środowisko przekazuje drugiemu takie opinie. Jeżeli się porówna to, co się pisze o Polsce w różnych dziennikach zachodnich, to jest to ten sam przekaz: to samo w „New York Timesie”, w hiszpańskim „El Pais” i niemieckim „Sueddeutsche Zeitung”. To samo dotyczy polityków. Oni się nie interesują, jak jest naprawdę. Im się nie chce. Im zależy na zmianie rządu w Polsce – przekonuje Ryszard Legutko.


Zwraca też uwagę, że w ostatnich dziesięcioleciach kultura zachodnia uległa skurczeniu, jeśli chodzi o prezentowanie różnych punktów widzenia.


W PE jak w Burkina Faso


– Mamy do czynienia ze stereotypizacją myślenia. Główny nurt narzucił swoiste lenistwo umysłowe, co w przypadku polityków i dziennikarzy przejawia się tym, że nie chce im się wychodzić poza tych kilka fraz, które organizują im myślenie. Nie widzą takiej potrzeby. Ich celem jest zmiana władzy w Polsce, a nie rozszerzenie wiedzy i sprawdzenie jak to jest. Ma być tak jak domaga się ich partia, konstelacja polityczna która rządzi Unią. Gdyby rząd polski należał do tej konstelacji i robił rzeczy okropne, tak jak to się działo kiedyś, nikogo by to nie interesowało – podkreśla europoseł.

Co premier Mateusz Morawiecki powiedział w Parlamencie Europejskim? [CAŁE PRZEMÓWIENIE]

We wtorek rano premier Mateusz Morawiecki wziął udział w debacie dotyczącej kwestii praworządności w Polsce oraz prymatu prawa unijnego nad...

zobacz więcej

– Nie chodzi w tym o żadną diagnozę, lecz o rozszerzenie swojego wpływu. Rząd Polski ogranicza ten wpływ. Moja koleżanka z delegacji flamandzkiej, urodzona i wychowana w Burkina Faso, zwróciła uwagę, że w PE obowiązują takie sposoby postępowania z opozycją jak w Burkina Faso czy Zimbabwe. Moja koleżanka ma rację; i co z tego? Ci, którzy tworzą większość w Parlamencie, uważają, że skoro nadali sobie łatkę „demokratów”, to im wolno. „Jesteśmy za wolnością słowa, wobec tego macie się zamknąć w imię wolności słowa” – to jest ten sposób myślenia – ubolewa Legutko.


– Zobrazuję to jeszcze jednym przykładem. Jakiś czas temu premier Mateusz Morawiecki w Parlamencie wyjaśniał, jak to jest z tym Trybunałem Konstytucyjnym, wyższością porządku konstytucyjnego nad prawem Unii, dawał przykłady orzeczeń w innych krajach. To wszystko było jasne i klarowne. Później przez mównicę przewinęło się 40 osób; każda miała kartkę uprzednio napisaną przez siebie czy przez asystenta i się zaczęło. Równie dobrze pan premier mógłby zacytować „Stepy akermańskie”. Odniosłoby to taki sam skutek – podsumowuje Ryszard Legutko.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej