RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Estonia łamie szpiegowskie tabu. Opcja zero i nie tylko. To rozwścieczyło Rosję

Estonia odniosła kolejny sukces w szpiegowskiej wojnie z Rosją (fot. pildid.mil.ee)
Estonia odniosła kolejny sukces w szpiegowskiej wojnie z Rosją (fot. pildid.mil.ee)

Najnowsze

Popularne

Sensacją stała się ucieczka do Estonii Rosjanina, który niedawno ją szpiegował i nawet siedział tam za to w więzieniu. Dziś nieduży bałtycki kraj może mówić o upokorzeniu wielkiego sąsiada. W czym tkwi tajemnica sukcesu estońskiej wojny z rosyjskimi szpiegami?

W Estonii siedział, teraz prosi ją o azyl. Niezwykła historia szpiega GRU

Tego jeszcze chyba nie było. Rosyjski szpieg, który wpadł w Estonii, został skazany, a potem wymieniony, po kilku latach ucieka do… Estonii. Mówi,...

zobacz więcej

Artem Zinczenko, szpieg GRU, który wpadł w 2017 roku, został wymieniony w 2018 roku przez Estonię z Rosją za skazanego za szpiegostwo biznesmena estońskiego, a we wrześniu 2022 wrócił do Estonii prosząc o azyl polityczny – to kolejny sukces Estonii w szpiegowskiej wojnie z Rosją. Wcześniej estoński kontrwywiad zatrzymał wielu innych szpiegów, w tym najsłynniejszych, Hermana Simma i Aleksieja Dressena. Ale też Rosjanie potrafili złapać w pułapkę na granicy ważnego oficer KAPO, Estona Kohvera (wymienili go za wspomnianego Dressena).

 

Tyle że estońskie służby kilka lat temu stworzyły niebezpieczny z punktu widzenia Moskwy precedens: po zdemaskowaniu lokalnych szpiegów Rosji na listę poszukiwanych zaczęły wpisywać też rosyjskich oficerów werbujących i oficerów prowadzących. A ci ostatni to grube ryby w rosyjskiej bezpiece. Choćby taki generał-major Jewgienij Tiażkun, wiceszef zarządu FSB w Moskwie i obwodzie moskiewskim w czasach, gdy prowadził – wspólnie z płk Michaiłem Loginowem – szczególnie cennego szpiega w Estonii, bo byłego wysokiego rangą funkcjonariusza KAPO Aleksieja Dressena. W związku ze sprawą innego szpiega-zdrajcy Hermanna Simma nadal poszukiwany jest Siergiej Jakowlew vel Antonio de Jesús Amourette Graf. Moskwa zainwestowała wiele czasu i pieniędzy w stworzenie mu nieskazitelnej legendy za granicą.

 

Opcja zero? Żadnych wyjątków

 

Urząd Policji Bezpieczeństwa (Kaitsepolitseiamet, KAPO) – ta nazwa budzi postrach wśród szpiegów w Estonii i bardzo irytuje oficerów siedzących za biurkiem na Łubiance, w Jasieniewie czy w słynnym Akwarium. Estoński kontrwywiad cieszy się dużym uznaniem sojuszników. Można wręcz uznać, że jest prymusem wśród służb specjalnych krajów Europy Środkowej i Wschodniej przyjętych do NATO po zakończeniu zimnej wojny. Oczywiście nie wiemy dokładnie, w jakim stopniu sukcesy w łapaniu rosyjskich szpiegów to owoc ciężkiej pracy estońskiego kontrwywiadu, a w jakim informacje od sojuszniczych służb. Faktem jednak jest, że Estonię wskazuje się jako ten front szpiegowskiej wojny Zachodu z Rosją, gdzie Zachód odnosi spektakularne zwycięstwa.

 

KAPO zostało zbudowane od podstaw po odzyskaniu przez Estonię niepodległości w 1991 roku. Zastosowano opcję zerową – w sumie to nie dziwi, trudno sobie bowiem wyobrazić, że niepodległe władze Estonii zachowują KGB Estońskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, zmieniając mu tylko szyld. Choć część personelu KGB zachowano. Jedyni w kraju specjaliści od technicznego gromadzenia informacji (podsłuchy itp.). Kierownictwo KAPO zdecydowało się po nich sięgnąć, ale trzymając z dala od planowania i zarządzania operacjami. Niby tylko specjaliści od techniki, a i tak potem się okazało, że w większości zdradzili. Najbardziej ilustruje to przykład Vladimira Veitmana. Jego historia potwierdza też, jak ważne są stare znajomości…


Petrović: Ukraińcy szykują się na długą, krwawą zimę. Rosyjskie trolle pracują na pełnych obrotach

Nie mogąc poradzić sobie na froncie z ukraińską obroną i kontrofensywą, Rosjanie starają się za wszelką cenę złamać morale społeczeństwa Ukrainy....

zobacz więcej

Ten były specjalista od techniki w estońskim KGB, a potem w KAPO, miał dobrą opinię, nigdy nie był częścią planowania operacji, nie miał dostępu do wiedzy o ludziach zwerbowanych dla operacji tajnych lub wiedzy przez nich zebranej. Nie miał dostępu do tajemnic NATO i UE. Najprawdopodobniej został zwerbowany i zaczął pracować dla Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) w 2002 r. Rosjanie przez lata utrzymywali dojście do Veitmana w osobie Nikołaja Jermakowa, kolegi Estończyka z KGB (1975-1991), który wstąpił potem do SWR. Nad nim z kolei był Walerij Zencow. Zencow wcześniej zajmował się też sprawą Hermanna Simma. To zresztą Veitman miał ostrzec Rosjan, że Simm znalazł się pod obserwacją kontrwywiadowczą.

 

Został aresztowany w październiku 2013. Kilka lat wcześniej przeszedł na emeryturę. Sąd okręgowy Harju skazał go za zdradę na 15 lat więzienia i konfiskatę 120 tys. euro, które Veitman zarobił za swą działalność szpiegowską. Ale za całą pewnością nie był najcenniejszym szpiegiem rosyjskim złapanym w Estonii. Zresztą znajduje się ona na celowniku nie tylko SWR, ale też FSB i GRU.

 

Rosyjscy szpiedzy w Estonii

 

Jedną z ważnych metod FSB jest werbowanie współpracowników wśród ludzi odwiedzających Rosję. Pozyskiwanie takich osób w Rosji określa się jako „wywiad z terytorium”. Szybciej i łatwiej jest zidentyfikować i zwerbować potencjalny cel na własnym terenie, ponieważ oficerowie FSB nie są narażeni na kontrdziałania wrogich służb. FSB podlegają też wojska ochrony pogranicza, prowadzące płytki wywiad po estońskiej stronie granicy (znany przypadek porwania funkcjonariusza KAPO Estona Kohvera we wrześniu 2014). Odcinkiem estońskim zajmują się zarządy FSB w obwodach pskowskim i leningradzkim, ale zaangażowana w pewne operacje jest też moskiewska centrala (np. sprawa Kohvera).

„Ruski mir” jak ISIS. Rosję trzeba izolować i zwalczać, a nie z nią „dialogować”

UE w końcu oficjalnie potwierdziła to, co obserwujemy praktycznie od pierwszych dni inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Rosja jest terrorystą,...

zobacz więcej

Popularną metodą werbunku stosowaną przez FSB w Estonii jest pozyskiwanie ludzi mających powiązania z kręgami przestępczymi. Nielegalne przekraczanie przez te osoby granicy, choćby w ramach przemytu czyni je łatwym celem. Przykładem może być Aleksandr Rudniew. Ma podwójne obywatelstwo estońskie i rosyjskie. Został zwerbowany i podpisał deklarację współpracy z FSB w 2013 roku. Przez ponad dwa lata donosił o aktywności sił zbrojnych Estonii i jej sojuszników. Przekazywał także informacje o straży granicznej i policji. W zamian dostawał gotówkę. Został aresztowany w marcu 2015 r., a w październiku sąd okręgowy w Tartu skazał go za „konspirowanie przeciwko Republice Estonii” na 2 lata więzienia. Maksym Gruzdew ma obywatelstwo Estonii. Zaczął współpracować z FSB w drugiej połowie 2013 roku. Do momentu aresztowania w październiku 2015 r. dostarczał informacje o pracownikach i działalności estońskich władz bezpieczeństwa i ścigania. W lutym 2016 został skazany na 4 lata więzienia.

 

Jednym z największych zagrożeń dla bezpieczeństwa Estonii pozostaje jednak obecność na jej terytorium byłych funkcjonariuszy i oficerów sowieckich struktur siłowych. Część z nich pracowała i służyła później w instytucjach niepodległej Estonii. Władze republiki podjęły szereg różnych kroków mających wyeliminować ryzyko z tym związane – jednak nie do końca się to udało.

 

Simm i Dressen

 

Największe szkody bezpieczeństwu nie tylko Estonii, ale też NATO, wyrządził Herman Simm. Funkcjonariusz MSW, w latach 80. XX w. zaczął robić błyskotliwą karierę w milicji. Podczas studiów w Akademii Spraw Wewnętrznych ZSRS dorabiał sprzedając w Moskwie przemycony towar z Finlandii. Kiedy wpadł, poszedł na współpracę z KGB. Po odzyskaniu niepodległości trafił do ministerstwa obrony, a KGB zostało rozwiązane. Rosjanie nie zapomnieli. W 1995 r. pojawili się u Simma oficerowie SWR. Estończyk zaczął współpracować. W 2001 r. Simm awansował na szefa świeżo powstałego departamentu bezpieczeństwa ministerstwa obrony. Po wejściu Estonii do NATO zyskał dostęp do tajemnic sojuszniczych. Od 2004 roku regularnie gościł w siedzibie NATO w Brukseli.


Simm spotykał się w różnych krajach UE z dwoma oficerami SWR: Walerijem Zencowem i Siergiejem Jakowlewem. To przez wpadkę tego drugiego przy werbunku urzędnika w jednym z krajów NATO służby wpadły na trop Simma w 2006 r. Simm stracił wtedy stanowisko szefa departamentu bezpieczeństwa w resorcie obrony. Ale wciąż jako doradca ministra mógł kopiować i przekazywać Rosjanom poufne analizy. Przez trzy lata KAPO we współpracy ze służbami kilku innych państw NATO rozpracowywało Simma. We wrześniu 2008 został zatrzymany wraz z żoną. 25 lutego 2009 roku Simm dostał 12,5 roku więzienia i grzywnę 1,7 mln dolarów.

 

Drugi „duży skalp” KAPO to Aleksiej Dressen. Pracował w tej służbie na różnych stanowiskach od 1993. FSB zwerbowała go w wyniku długotrwałej operacji (1998-2001), w czasie której Estończyk odwiedzał w wakacje krewnych żony w Rosji. Potem przez przeszło 10 lat Dressen pracował dla zarządu kontrwywiadu FSB. Na początku Dressen i Rosjanie spotykali się w Rosji, ale od początku 2002 r. miało to miejsce już tylko w krajach trzecich. Preferowano kraje spoza UE. Dressen wykorzystywał także żonę, która od czasu do czasu odwiedzała Rosję w sprawach służbowych, i przy okazji przewoziła materiały dla FSB. Małżeństwo zostało zatrzymane 22 lutego 2012 r., gdy usiłowało wywieźć do Rosji tajne informacje na przenośnym dysku pamięci. W lipcu 2012 r. Sąd Okręgowy w Harju uznał oboje Dressenów za winnych zdrady i przekazywania tajnych informacji. Aleksiej Dressen dostał 16 lat więzienia, Viktoria 6 lat w zawieszeniu na 5 lat. We wrześniu 2015 r. Dressen został wymieniony na Kohvera.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej