RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Karnkowski: Praworządność spadła z mostu

Do tragicznego wypadku autobusu w Warszawie doszło w czerwcu 2020 roku (fot. PAP/Paweł Supernak)
Do tragicznego wypadku autobusu w Warszawie doszło w czerwcu 2020 roku (fot. PAP/Paweł Supernak)

Najnowsze

Popularne

Gdy w czerwcu 2020 roku doszło do tragicznego wypadku autobusu w Warszawie, wydawało się, że będzie to początek dyskusji o niewidocznych na co dzień dla pasażerów aspektów stanu komunikacji miejskiej w stolicy i innych miastach. Przekazanie usług publicznych zewnętrznym podmiotom miało doprowadzić do usprawnienia funkcjonowania transportu publicznego, jednak odbiło się na jego jakości i, jak się boleśnie przekonaliśmy, bezpieczeństwie pasażerów. Kierowcy, czasem pracujący dla dwóch firm, bywali – a pewnie i bywają – przemęczeni, a ich praca nie jest zbyt atrakcyjna finansowo, co dziś skutkuje poważnymi brakami kadrowymi firm obsługujących tę dziedzinę. Jednak tego, że dramat na moście powróci jako sprawa pokazująca patologiczne związki wymiaru sprawiedliwości i władzy samorządowej, nie przewidziałem.

Prokurator Ewa W. odrzuca oskarżenia prokuratury i wskazuje na Pegasusa

Warszawska prokurator Ewa W. zaprzecza treściom opublikowanym przez szczecińską prokuraturę, która chce uchylenia śledczej immunitetu i zarzuca...

zobacz więcej

W sprawie kierowcy wyrok zapadł pod koniec listopada, Tomasz U. skazany został na 7 lat więzienia, w sąd uwzględnił fakt uszkodzenia barierki, która powinna zabezpieczać most, oraz fakt, że wypadek spowodowany był nieumyślnie. Oskarżonemu nie pomógł natomiast fakt, że zarówno przy nim, jak w jego krwi, odkryto w chwili zatrzymania amfetaminę. I tu, zamiast dyskusji o tym, czy przypadkiem używanie narkotyku nie było efektem i elementem zarazem rabunkowej gospodarki własnym organizmem, wymuszanym przez politykę zatrudniania kierujących pojazdami transportu publicznego, wkracza polityka. A szkoda, bo przecież nie był to ani jedyny, ani ostatni dający do myślenia przypadek.


Już w następnym miesiącu, lipcu 2020, kolejny kierowca, tym razem będący pod wpływem metamfetaminy, kierując wozem staranował na warszawskich Bielanach zaparkowane auta. Na szczęście obyło się bez ofiar (w wypadku czerwcowym jedna osoba zginęła, a 18 został poszkodowanych) i być może dlatego ta sprawa nie miała już znaczenia politycznego. Inaczej jednak było z tragedią na moście Grota. Na informację o wynikach badania krwi zatrzymanego poza policją i prokuraturą czekał bowiem również ratusz.


Odpowiedzialnym za bezpieczeństwo miasta bardzo zależało, by wynik był inny, niż finalnie się okazał, jednak cenna była również każda minuta na przygotowanie spójnej narracji na wypadek niekorzystnego obrotu spraw. Jak się okazuje, w sposób bezprawny urzędnik miejski informacje te, więc i czas, uzyskał.

„Ewa muszę wiedzieć o krwi pierwszy. Znaczy po Tobie” – pisał do znanej z obrony praworządności Ewy Wrzosek odpowiedzialny za bezpieczeństwo w ratuszu Michał D., obecnie zatrzymany. Skoro zaś musiał, to się dowiedział, ponieważ jednak adresatka prośby sprawy nie prowadziła, potrzebna była jeszcze pomoc koleżanki. „(…) a tak serio Małgoś zależy mi na inf o wynikach krwi. Top secret oczywiście. Da się?” – pisała, co zostało ujawnione w śledztwie. Wiemy już też, że faktycznie się dało, ponieważ informacja dotarła do zainteresowanego, a z SMS-a wynika, że zapewne i wyżej, do samego prezydenta Warszawy. „Oczywiście top-secret” – jak zaznaczyła prokurator, według tych samych doniesień dodatkowo przekazując również instrukcje na temat możliwej linii obrony kierowcy, który spowodował wypadek ma moście Grota-Roweckiego.  

Prokurator zdobywała informacje dla Trzaskowskiego. Lisiecki: Może wejdzie do polityki

Szokujące wiadomości warszawskich prokuratorek.

zobacz więcej

Kłopot Trzaskowskiego


Cóż, toczyła się wtedy gra o wszystko, trwała przecież, finalnie przegrana przez Rafała Trzaskowskiego tylko o włos kampania prezydencka, po ludzku mogę tu nawet Trzaskowskiego zrozumieć. Warszawski włodarz rządzenia miastem nie lubi, czuje się osobą stworzoną do wyższych stanowisk i celów, wciśniętą do tej samorządowej poczekalni, z której próbuje zresztą prowadzić grę na boiskach zupełnie innych lig.


Gdy stoi w obliczu szansy spełnienia swego wielkiego marzenia, nie potrzebuje dodatkowych kłopotów, a wypadek kierowcy miejskiego autobusu, pozostającego pod wpływem narkotyków to właśnie kłopot, i to poważny. Płyną za jego przyczyną pytania o jakość i skuteczność zarządzania miastem, a więc i o to, czy, jeśli uznamy, że w ratuszu Trzaskowski sobie nie radzi, chcemy zaryzykować powierzenie mu kierowanie całym państwem? Nic dziwnego, że polityk szuka sposobów wyjścia z potencjalnego kryzysu wizerunkowego.   

 

Lokalne „House of cards”


To jednak tylko jedna strona medalu. Problemem większym jest to, że sposoby te najwyraźniej się znalazły, lecz konieczne było wykorzystanie znajomości i działania bezprawne, takie jak będące tu przedmiotem śledztwa przekazywanie informacji osobom nieuprawnionym, w tym samemu prezydentowi, co wiemy z SMS-ów Michała D.

 

To już nie polityczna bajka o świetnie zarządzających liberałach, a raczej jakieś lokalne „House of cards”, szczęśliwie bez trupów. Lecz i to wszystko jeszcze mieści się w jakimś powszechnie funkcjonującym, nie najkorzystniejszym obrazie polityki i polityków, jaki funkcjonuje w społeczeństwie. Jak widać, nie bez powodu zresztą. 

„Dawaj do RT”. Ewa W. przekazywała tajne dane Trzaskowskiemu? Nowe informacje

Prokuratura Regionalna w Szczecinie skierowała do Sądu Najwyższego wnioski o uchylenie immunitetów dwóm warszawskim prokuratorkom. To część...

zobacz więcej

Patologiczne powiązania

 

Sprawa większych rumieńców nabiera, gdy spojrzeć na to, kim są i co mówią uczestnicy tego politycznego dramatu. Czy to prezydent Trzaskowski, czy prokurator Wrzosek walczą o praworządność, aż huczy, jest ona obecna na ich ustach niemal w każdym wystąpieniu. Pani prokurator jest jednym z symboli oporu środowiska prawniczego przeciw reformom Zjednoczonej Prawicy. Rafał Trzaskowski nawet w ostatnich dniach przekonywał parlamentarzystów w Brukseli, by nie przyznać Polsce dotacji, właśnie z powodu zagrożeń dla praworządności. Jednak kolejny raz widzimy, że największe zagrożenia kreują dla niej właśnie ci, którzy mają symbolizować te lepsze, wolne od chorób wielkiej polityki światy – prawniczych i samorządowych elit. Światy te przenikają się jawnie, tłumacząc to wyjątkowością obecnej sytuacji politycznej i wspólnym zrozumieniem dla rzekomych zagrożeń, lub też nie tłumacząc się w ogóle.  

 

Jeszcze nie zmarniały zapewne resztki ze wspólnej kolacji z udziałem samorządowców i prawników, wydanej przez władze Trójmiasta. Gdy dowiedzieliśmy się o tej imprezie, pojawiły się, całkiem zresztą słuszne, pytania o to, jak wyglądałby ewentualny proces, w którym współbiesiadnicy mieliby być sędziami i stronami postępowania. Przypadek warszawski pokazuje, że aby skonsumować podobne polityczne sojusze i przyjaźnie, nie trzeba wcale tak drastycznych sytuacji. Nawet w przypadku tak przyziemnym jak sprawa kierowcy miejskiego autobusu powodującego wypadek nagle ujawniają się patologiczne powiązania światów, które – dla poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości zwykłych, zależnych od nich obywateli, nie powinny się przenikać i spotykać.  

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej