RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Wołodźko: Platforma igra z ogniem

Platforma Obywatelska zachowuje się tak, jakby uważała, że Polacy i Polki stracili pamięć – pisze autor (fot. PAP/Paweł Supernak)
Platforma Obywatelska zachowuje się tak, jakby uważała, że Polacy i Polki stracili pamięć – pisze autor (fot. PAP/Paweł Supernak)

Najnowsze

Popularne

Na złodzieju czapka gore – znamy dobrze to powiedzenie. O Platformie Obywatelskiej da się więc powiedzieć krótko – chcąc rozliczać PiS z rzekomych przewin dotyczących bezpieczeństwa państwa, naprawdę igra z ogniem. Skutecznie ożywiając ludzką pamięć.

Wołodźko: Liberalna opozycja i Niemcy. Repetytorium dla zapominalskich

Polska przez lata słyszała, że na arenie międzynarodowej musi ustępować mądrzejszym i silniejszym od siebie. W tej retoryce celowały proniemieckie...

zobacz więcej

Nie ma nic złego w tym, że polityka jest transparentna a obywatele mogą dowiedzieć się, co da się zaliczyć na plus, a co na minus poszczególnym partiom. Szczególnie tym, które miały okazji rządzić Polską po 1945 roku. Celowo nie piszę o roku 1989, gdyż postkomuniści rządzili / rządzą i w czasach PRL, i w III RP. Tej transparentności służą rozliczne mechanizmy. I nikt o zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że także PiS rozliczany jest dziś skrupulatnie z każdego roku, miesiąca, tygodnia, dnia i nieledwie godziny swoich rządów. Wystarczy włączyć tych kilka mediów, które uważają się za wolne, by się o tym przekonać. Nie tylko o środki masowego przekazu chodzi: dla poszczególnych polityków PiS najsurowszym sędzią bywa prezes tej formacji, czyli Jarosław Kaczyński. Jak się te sprawy przedstawiają w Platformie – niech każdy sam sobie odpowie. I zacznie od przypomnienia sobie słynnej doktryny Sławomira Neumanna. 


Platforma Obywatelska i jej polityczni satelici od pewnego czasu zachowują się tak, jakby uważali, że Polacy i Polki kompletnie stracili pamięć. Niby wszyscy wiemy, dlaczego partia Donalda Tuska tak chętnie oskarża PiS o rusofilię – chodzi o odwrócenie uwagi wyborców od własnych „zasług” w tym względzie. Ale oni wszyscy zachowują się tak, jakby uwierzyli we własne kłamstwa i kłamstewka. Tak, jakby zapomnieli, że przez lata prowadzili politykę, która miała – pod pozorem realpolitik – obłaskawić Moskwę i zapewnić nam przychylność Berlina. Skończyło się to tak, że Kreml coraz śmielej wyciągał zakrwawione łapska w stronę Zachodu, a Berlin traktował nas coraz bardziej protekcjonalnie i kłamał Warszawie w żywe oczy, że Nord Stream to tylko sprawa czysto gospodarcza. 

Wołodźko: Tweet Sikorskiego, czyli sztuka lizusostwa

„Chcemy dialogu z Rosją, taką, jaką ona jest” - mówił przed laty Donald Tusk. Nie bardzo wiadomo, jaki ghostwriter, kiedy i gdzie, napisał mu to...

zobacz więcej

Opozycja twierdzi, że PiS zawalił kwestie energetyczne. Tylko że III RP nie zaczęła się w 2015 roku. Smutna prawda jest taka, że efektywną transformację energetyczną (nie mówię tutaj o tym, co Niemcy próbowali nam narzucić pod tym pretekstem) należało zacząć już dawno. Jestem już na tyle stary, że pamiętam z lat 90., co znaczyły dość powszechne wówczas na murach kamienic hasła „Klempicz – nie!” wypisywane przez „natchnionych ekologów”. I pamiętam, dlaczego tak gorąco rozmawiano wówczas o Żarnowcu. Tak, chodziło o elektrownie atomowe w Polsce.


Ale kto pamięta tamte czasy ten wie, że choć nasz kraj odzyskał wówczas niepodległość od Sowietów, coraz bardziej stawał się przemysłową i technologiczną kolonią zachodniego kapitału. A liberalne elity przyjęły wówczas za swoje hasło: najlepszą przemysłową polityką w Polsce jest brak polityki przemysłowej. To karygodne hasełko rozciągnięto tak szeroko, jak się tylko dało. Rozciągnięto na niemal wszystko, co dawałoby Polsce jakiekolwiek poważniejsze wzmocnienie na linii Berlin – Moskwa. Tłumaczono nam, że zawsze będzie już pokój i spokój, że zawsze będziemy mieli tanie paliwa z Moskwy, która już nigdy nie zagrozi ani nam, ani naszym sąsiadom. Skąd brała się ta naiwna wiara; czy była to wyłącznie naiwna wiara, czy może straszliwa głęboka korupcja jakiejś części polskich elity politycznych w III RP – jestem niestety przekonany, że na takie pytania uzyskamy najpełniejsze odpowiedzi z głębokiego historycznego dystansu.

Rosja, czyli kolos na glinianych nogach. Dla Zachodu to szok

Choć trudno jeszcze przesądzać o losach ukraińskiej kontrofensywy na wojnie z Rosją, mówi ona o tej wojnie o wiele więcej, niż chciałby Kreml i...

zobacz więcej

Ale opozycja naprawdę powinna uważać, gdy dziś z całym tupetem rzuca się na PiS i oskarża rządzącą partię o zaniedbania w sprawach bezpieczeństwa energetycznego chociażby. Bo to PiS na serio wziął się się dywersyfikację paliw – Baltic Pipe jest najlepszym tego przykładem. Kto ceni sobie elementarną rzetelność, niech sobie odpowie, dlaczego dopiero ta ekipa wzięła się za to na poważnie. Dlaczego wcześniej liczna rzesza liberalnych polityków, od dawna zblatowanych z postkomunistami, nie potrafiła na serio wziąć się za politykę energetyczną.


Przecież dobrze widać, dobrze słychać, że w tych sprawach politycy opozycji co najwyżej nieśmiało przebąkują, że coś tam zainicjowali, czegoś chcieli, coś popierali. A przecież zarówno postkomuniści za Leszka Millera, tak zwani liberałowie za Donalda Tuska, nie mówiąc już za rządzących to z tymi, to z owymi PSL-owcach mieli naprawdę dużo czasu, by zmieniać na lepsze polską energetykę. Jaki jest ich katalog zasług w tym względzie? I dlaczego, mówiąc eufemistycznie, taki skromny? Czy chodzi tylko o to, że ich lumpenliberalna filozofa antypaństwa nie pozwalała im tak naprawdę nigdy na przeprowadzenie jakiekolwiek śmiałego procesu, w który zaangażowane by było polskie państwo? To dlatego tak kpią z CPK, to dlatego solennie zapewniali tuż przed wybuchem wojny Rosji przeciw Ukrainie, że rosyjski gaz w zupełności nam wystarczy, to dlatego – z nieco innej beczki – po macoszemu traktowali polską armię i szydzili, że PiS nie postawi ani metra instalacji zabezpieczających przy granicy z Białorusią. Oni nie wierzą w takie projekty, bo dla nich rządzenie Polską to wyłącznie zarządzanie mniej lub bardziej dochodowym folwarkiem. I to najlepiej wówczas, gdy dyrektywy i wskazówki przychodzą wprost z Brukseli, a może i paru innych głośnych w ostatnim roku miast.


Tak, Platformo, nie igraj z ogniem. Bo gdy przyjdzie do rozliczania polskich spraw, rachunek może wypaść mocno na twoją niekorzyść.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
Zobacz więcej