RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Rakietami w rząd

Jarosław Kaczyński stwierdził, że Patrioty bardziej przydałaby się na Ukrainie (fot. Shutterstock)
Jarosław Kaczyński stwierdził, że Patrioty bardziej przydałaby się na Ukrainie (fot. Shutterstock)

Najnowsze

Popularne

Po dramacie, który rozegrał się w Przewodowie, było oczywiste, że to wyjątkowe wydarzenie wymaga powagi i współdziałania klasy politycznej, a nie szukania wizerunkowej korzyści dla którejkolwiek ze stron naszego partyjnego sporu. I choć na marginesach polskiej polityki, zwłaszcza – marginesach internetowych, pojawiły się próby zdyskredytowania działań rządu i prezydenta, większość klasy politycznej stanęła na wysokości zadania. Jednak dla nikogo poza ofiarami i ich bliskimi czas nie zatrzymał się tamtego dnia w miejscu, dlatego nasza debata (czy raczej to, co powinno być debatą) szybko wróciła w utarte koleiny. Skoro nie można uderzyć samym Przewodowem, wykorzystuje się dziś niemieckie Patrioty. I choć nawet nie wiemy, czy te w ogóle są realne, wielu polemistom wydaje się, że już trafiły w cel, dokładniej zaś w ich adwersarzy. Spróbujmy poukładać sobie, co tu się w ogóle wydarzyło.

Sondaż dot. tragedii w Przewodowie. Zaskakująca postawa wyborców opozycji

Większość badanych pozytywnie ocenia reakcję polskiego rządu w pierwszych godzinach po upadku rakiety w Przewodowie na Lubelszczyźnie. Dobrze o...

zobacz więcej

Na chwilę zatrzymajmy się przy tragedii sprzed ponad tygodnia. Głównym zastrzeżeniem, formułowanym czasem w sposób wyważony, a czasem zupełnie nieodpowiedzialny i zaczepny, było zbyt długie milczenie polskich władz. Krytycy zwracali uwagę, że o tym, co się wydarzyło, Polacy, wraz z całym światem, dowiadywali się z zagranicznych, a przede wszystkim amerykańskich, mediów. Tylko, czy naprawdę czegoś się dowiedzieliśmy? Dziennikarz Associated Press, będący dla wielu pierwszym źródłem informacji, został zwolniony z pracy, gdy okazało się, że dramatycznie pospieszył się ze wskazaniem przyczyn wybuchu i jego bezpośrednich sprawców.


Pomyślny, co stałoby się, gdyby podobny komunikat, równie szybko, wydała ustami lub klawiaturą przedstawiciela wysokiego szczebla władzy państwowej Polska. Nie wiem, czy wojna światowa trwałaby już w najlepsze w momencie pojawienia się kolejnej wersji zdarzeń, lecz jestem przekonany, że skala paniki byłaby dużo większa niż, zważywszy na okoliczności, wyważona reakcja mieszkańców terenów przygranicznych. Po czasie zresztą reakcję polskich władz pochwaliły przedstawiciele NATO i USA, co powinno chyba zamknąć temat. I chyba zamknęło, skoro w opublikowanym niedawno sondażu okazało się, że większość Polaków (w tym znaczący odsetek wyborców opozycji) również pozytywnie ocenia działania rządu po wybuchu w Przewodowie.



Skoro jednak tak, trzeba znaleźć inne paliwo do walenia w rząd i partię rządzącą. I znalazło się, co więcej, jest to paliwo rakietowe. Oto bowiem przedstawiciele Niemiec zaproponowali Polsce przekazanie zestawów przeciwlotniczych Patriot. Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, że ta broń bardziej przydałaby się w tej chwili na Ukrainie, co opozycja natychmiast podchwyciła w wersji mocno zmienionej – Polska nie chce niemieckich Patriotów (bo niemieckie), co równać ma się według niej już nie tyle lekkomyślności i antyniemieckich fobii prawicy, co po prostu zdradzie narodowej.


Jest to oczywiście bzdura, lecz, niestety, narracyjnie atrakcyjna i z chęcią podchwytywana przez wszystkich, wyczekując zmiany władzy w Polsce. Zmiany, która dokonać miałaby się każdym kosztem, dodajmy.

„Rozlokowanie niemieckich wyrzutni Patriot na Ukrainie jest korzystne dla bezpieczeństwa Polski”

Rozlokowanie niemieckich Patriotów na Ukrainie jest korzystne dla bezpieczeństwa południowo-wschodniej części naszego kraju – powiedział minister...

zobacz więcej

Racjonalna propozycja prezesa PiS


Tymczasem propozycja Kaczyńskiego jest z wielu powodów racjonalna, natomiast nieufność wobec Niemców, również wtedy, gdy przynoszą dary, całkowicie uzasadniona. Patrioty w Polsce podlegałyby prawdopodobnie dowództwu niemieckiemu, nie polskiemu, co w przypadku konieczności podjęcia błyskawicznego działania czyniłoby je prawdopodobnie bezużytecznymi.


Powolność niemieckiego procesu decyzyjnego we wszystkich właściwie sprawach, łączących się z wojna na Ukrainie i jej konsekwencjami jest przecież powszechnie znana. Litwini do dziś czekają na obiecane powiększenie sił Bundeswehry na ich terytorium, zresztą nie trzeba szukać przykładów za granicą, obiecanych Polsce leopardów też przecież jak nie było, tak nie ma. Tyle od strony praktyki, lecz jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa.


Patrioty w Polsce broniłyby raczej zachodniej części naszego kraju i wszystkiego, co położone od niego na Zachód (więc i, co oczywiste, Niemiec), nie chroniły natomiast prawie wcale bardziej narażonej na przypadkowe lub celowe ataki ściany wschodniej. Aby bowiem zapewnić bezpieczeństwo wsiom i miasteczkom takim, jak Przewodów, musiałyby one operować również w przestrzeni powietrznej naszego sąsiada, a to byłoby równoznaczne z rozszerzeniem działań wojennych. Nawet jeśli nie dla nas, to dla rosyjskiej propagandy już na pewno.


Te same rakiety rozmieszczone na Ukrainie działałyby poza obszarem NATO, trzymając pakt z dala od wojny, lecz chroniłyby zarówno Ukraińców jak i Polaków. I reagowałyby zwyczajnie szybciej.

Prezydent Duda: Można wysłać Ukrainie Patrioty bez obsługi wojsk NATO

Prezydent Andrzej Duda zamieścił na Twitterze wpis, w którym odniósł się do dyskusji wokół systemów Patriot. Po tragedii w Przewodowie Niemcy...

zobacz więcej

Tłumaczenia Niemiec


Niemcy oczywiście Ukrainie niczego dać nie chcą, oficjalnie tłumacząc to zasadami NATO, choć w tym czasie Amerykanie właśnie to robią, na NATO się nie oglądając. Czy znaczy to, że nasi sąsiedzi są większymi formalistami i (nomen omen) patriotami Paktu Północnoatlantyckiego? Czy może chodzi raczej o to, że duża część niemieckiej klasy politycznej wciąż nie przestroiła się jeszcze na nowa politykę zagraniczną i wierzy w powrót dobrych relacji z Rosją?


Polska opozycja w swej dużej części (na plus wyróżnia się tu o dziwo Lewica, pozwalająca sobie czasem na krytykę polityki Niemiec i należącego przecież do tej samej politycznej rodziny kanclerza) wszystko, co z Berlina przyjmuje z zachwytem, nawet, jeśli są to rakiety, których nikt nie widział. Czy zmiana doktryny politycznej, której również nikt nie widział.


Twoje INFO - kontakt z TVP INFO


Gdy ze stanowiskiem żegnał się premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, nasi przeciwnicy rządu żegnali go z wielką satysfakcja, nie patrząc na to, że to jego polityka była najbardziej korzystna dla Ukrainy i naszego regionu. Teraz Johnson elitom Europy naraża się kolejny raz, opisując, że bynajmniej nie kibicowały one napadniętym, a wręcz przeciwnie, Francja nie wierzyła w wojnę do samego końca pokoju, a Niemcy oczekiwały rychłej porażki strony ukraińskiej.


Gdy wczytać się w to, co dziś mówi Angela Merkel (w skrócie – mówi to, co zawsze) widać, że to oczekiwanie trwa nadal, bo na Putina wciąż zostało puste miejsce na niemieckim stole.

Opozycja zapowiada rozbrojenie armii po wygranej. „Umowy trzeba będzie zrewidować”

zobacz więcej

Berlin jak mówi, że daje, to...


Podsumowując – do sprawy trzeba podejść, niczym w znanym memie, na spokojnie. Wiemy już przecież, że gdy Niemiec mówi, że daje, to… mówi. Z dawaniem jest już różnie.


Co więcej, warto też zwrócić uwagę, że ci sami politycy, którzy dziś uznają powiedzenie naszym sąsiadom „sprawdzam” za zdradę, nie tak dawno kwestionowali dużo pewniejsze zakupy uzbrojenia w Ameryce i Korei Południowej. Polska propozycja więcej zrozumienia zdobyła, co ciekawe, w samych Niemczech, gdzie już poparli ją tworzący koalicję rządową Zieloni, zyskała tez uznanie części publicystów.


Ukraina stoi dziś w obliczu potężnego kryzysu humanitarnego, a obecna formuła działań Rosji sprawia, że obrona przeciwlotnicza jest dla niej dobrem pierwszej potrzeby. Nasz kraj tymczasem za chwile będzie miał lepszy sprzęt, o czym mówi szef Polskiej Grupy Zbrojeniowej, Sebastian Chwałek. Polskie patrioty będą dużo nowocześniejsze, niż niemieckie baterie, wyprodukowane jeszcze w latach 80.



I sprzęt ten nie będzie podlegał niemieckiemu dowództwu i jego kaprysom. Szkoda więc, że zamiast rozmowy na argumenty mamy wyścigi na lojalność wobec sąsiada. Gdyby ograniczała się ona do wiernopoddańczych hołdów podczas meczów reprezentacji Niemiec, byłoby to pół biedy. Gorzej, gdy w grę wchodzą sprawy bezpieczeństwa.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej