RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Colca - niezwykły kanion Peru

Kanion Colca w Peru (fot. A.Wasztyl)
Kanion Colca w Peru (fot. A.Wasztyl)

Najnowsze

Popularne

Jest dwa razy głębszy od Wielkiego Kanionu w Stanach Zjednoczonych. To tu jedno ze źródeł ma Amazonka i to tu można zobaczyć królów przestworzy – kondory. Kanion Colca urzeka księżycowym krajobrazem, tarasowymi polami uprawnymi i widokami zapierającymi dech w piersiach.

Machu Picchu - tajemnicze miasto Inków

Poranna gęsta mgła otula Andy i ruiny opuszczonego miasta. Gdzieniegdzie prześwitują przez nią pierwsze promyki wschodzącego słońca. Machu Picchu,...

zobacz więcej

Z Arequipy wyjeżdżamy o 4 rano. Jest przeraźliwie zimno.


Mam na sobie kilka bluz i puchową kurtkę, a i tak czuję, że zamarzam. Jedziemy do kanionu Colca – jednego z najgłębszych kanionów na świecie, choć niektóre źródła podają, że jest najgłębszy. 


Zanim jednak tam dotrzemy, czeka nas około trzech godzin drogi z przerwą na śniadanie. Zatrzymujemy się na poboczu. Niedaleko Przełęczy Wiatrów, na wysokości blisko 5 tys. m.n.p.m. termometry pokazują -17 st.


Jest tak zimno, że zamarzła woda w toalecie. Lokalny przewodnik pociesza, że po wschodzie słońca zrobi się ciepło. Na razie trudno nam w to uwierzyć. Zgrzytając zębami, zjeżdżamy do jednej z knajpek na wczesne śniadanie. Popijamy herbatę z koki i na wszelki wypadek wlewamy ją sobie też do termosów. Mam nadzieję, że dzięki temu unikniemy choroby wysokościowej – jak się okazuje 2 godziny później – nic z tego….

Cuzco – tu biło serce inkaskiego imperium

Brukowanymi krętymi uliczkami można spacerować bez końca. Monumentalne, bogato zdobione kościoły i zadbane kamienice są spuścizną po hiszpańskich...

zobacz więcej

Królowie Andów i choroba wysokościowa


Słońce wstaje niespiesznie, a naszym oczom ukazuje się księżycowy krajobraz. Surowe skały wzbudzają respekt. Zatrzymujemy się na chwilę żeby zrobić kilka zdjęć. Czuję, że brakuje mi tchu. Najwolniej jak się da spaceruję dookoła naszego busa.  


– Organizm przeżywa szok. Jesteśmy na wysokości prawie 4 tys. metrów. Oddychaj głęboko i nie rób gwałtownych ruchów. Żuj cukierki z koki lub same liście koki. Miejscowi cały czas tak robią – poucza mnie lokalny przewodnik John Alexander Velarde Kantuta.


Nalewam sobie kolejną filiżankę herbaty z koki i ruszamy dalej. Mijamy tarasowe pola uprawne i ogromne kaktusy. W końcu rozpoczynamy trekking. Ścieżki biegną nad przepaściami, a nad głową szybują...kondory! To święte ptaki wielu andyjskich ludów.


– Kondor wielki to jeden z największych ptaków świata. Rozpiętość skrzydeł może wynieść nawet 3 metry. Średnio żyje 40 lat – tłumaczy nasz przewodnik.

Peru: grobowce Indian na półwyspie Sillustani

Zostały zbudowane bez zaprawy murarskiej na szczycie wzgórza. Preinkaskie i inkaskie grobowce z tajemniczymi wieżami nadal są ważnym miejscem dla...

zobacz więcej

Kanion Colca ma 120 km. Ściany kanionu w najgłębszych miejscach przekraczają 4 tys metrów. Indianie wierzą, że właśnie tutaj ukryty jest skarb Inków. Co ciekawe, w 1981 r. po raz pierwszy w historii kanion odkrywano z wody. Rzeką Colca przepłynęli na kajakach Polacy, za co zostali wpisani do Księgi Rekordów Guinessa.


Wędrujemy wąskimi ścieżkami nad przepaścią. Ja co kilka minut zatrzymuję się, aby złapać oddech, a przy okazji nacieszyć oczy widokami. Idzie mi się coraz ciężej. Słońce mocno przypieka, jest gorąco – w duchu śmieję się, że nie wierzyłam przewodnikowi – ale nie mam siły ściągnąć z siebie bluz.


Każdy ruch sprawia trudność. Nogi mam ciężkie, idę wolniej niż bym chciała i mam wrażenie, że nie dam rady dojść do punktu widokowego. Oddech jest płytki, a do tego zaczyna boleć mnie głowa. Stało się. Mimo aklimatyzacji w Arequipie mój organizm szaleje. Nie udało mi się uniknąć choroby wysokościowej.


Do tego dochodzą lekkie mdłości i senność. Na szczęście po około czterdziestu minutach docieram do punktu widokowego Mirador Cruz de Condor – stąd podobno najlepiej widać kondory. I coś w tym jest. W ciągu kilku minut między skałami przelatuje ich pięć, ale nie jestem w stanie skupić się na liczeniu.

Białe miasto – Arequipa

To jedno z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych kolonialnych miast w Peru. Położona na wysokości ponad 2 tys. m.n.p.m. Arequipa, często jest...

zobacz więcej

Lokalna lekarka opiekująca się turystami, daje mi tabletki przeciwbólowe i zaleca picie herbatki z koki lub munii. Połykam także ziołowe tabletki kupione w jednej z peruwiańskich aptek i przez kilka godzin czuję się nieźle.


Przełęcz Wiatrów i ofiary dla Matki Ziemi


Busem podjeżdżamy do miasteczka Maca, żeby zobaczyć kościół Santa Ana de Maca z bogato zdobionymi kaplicami i ołtarzem w stylu barokowym. Świątynia pochodzi z około 1600 r., ale została przebudowana po pożarze w XVIII wieku. Przed kościołem można kupić wyroby rękodzielnicze, a także zrobić sobie zdjęcie z alpakami i Indiankami w tradycyjnych strojach. Zwierzaki wyglądają na zmęczone. 


Wjeżdżamy na wysokość 4900 m.n.p.m. Doskonale widać stąd wulkany. Jest zimno i wietrznie. W Andach często zdarzają się trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów.


Tutaj znów odzywa się głowa i brakuje mi tchu. Rozglądam się dookoła i zastanawiam się, jak Peruwiańczycy od wieków radzą sobie w tych warunkach. Krajobraz wygląda jakby był z innej planety.


W oddali dostrzegam szczyty wulkanów: Mismi, Hualca, Ampato i Sobancaya. W oczy rzucają mi się małe kamienne kopce w kształcie stożków. To Apacheta – kopczyki, które stawiają Indianie jako ofiarę dla Matki Ziemi – Pachamamy.

Peru: grobowce Indian na półwyspie Sillustani

Zostały zbudowane bez zaprawy murarskiej na szczycie wzgórza. Preinkaskie i inkaskie grobowce z tajemniczymi wieżami nadal są ważnym miejscem dla...

zobacz więcej

Wsiadamy do busa i powoli opuszczamy kanion Colca. Kierowca jedzie szybko i nie przejmuje się przepaściami. Samochody wyprzedzają się na zakrętach, pod górę i na podwójnej ciągłej. Nie obowiązują żadne przepisy ruchu drogowego.


Po drodze mijamy pasące się alpaki i lamy. Zatrzymujemy się przy dużym stadzie. Opiekuje się nim starsza Indianka i jej kilkunastoletnia córka.


Dziewczynka codziennie wstaje o 5 rano, żeby dotrzeć do szkoły, a po lekcjach wraca do domu i pomaga mamie. Nie ma koleżanek i nie korzysta uciech dzieciństwa.


– Jak dorosnę, zostanę przewodniczką turystyczną w Paryżu. – Dlaczego w Paryżu? – pyta zaciekawiony kolega – Bo tam jest Wieża Eiffla. Uczyłam się o tym – mówi z dumą i macha nam na pożegnanie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej