RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Putin chce wymusić rozejm. Ukraina ma inicjatywę i zamierza z niej korzystać

Władimir Putin (fot. Contributor/Getty Images)
Władimir Putin (fot. Contributor/Getty Images)

Najnowsze

Popularne

Rosja kolejnymi brutalnymi atakami rakietowymi na cele cywilne na całej Ukrainie udowadnia, że wciąż dąży do zniszczenia tego kraju i uniemożliwienia życia w nim jego mieszkańcom. Samą nienawiścią Kreml jednak nie jest w stanie odnosić sukcesów na froncie. Tym bardziej, że zbliżająca się zima na pewno nie będzie sojusznikiem rosyjskich wojsk. Dlatego Kreml dąży do uzyskania przerwy – tak, by zyskać na czasie i poprawić swoją strategiczną pozycję.

Petrović: Ukraińcy toczą ciężkie boje w Donbasie. Po niemieckiej broni ani widu, ani słychu

Niemcy znów obiecują Ukrainie dostarczenie nowoczesnej broni, która mogłaby w dużym stopniu wesprzeć jej siły w wojnie z Rosją. Nie po raz pierwszy...

zobacz więcej

Wołodymyr Zełenski przed kilkoma dniami, podczas zdalnego przemówienia w trakcie szczytu przywódców państw grupy G20 na Bali, przedstawił plan ukraińskiej formuły pokoju, w którym wymienił m.in.: bezpieczeństwo jądrowe, żywnościowe, energetyczne, uwolnienie wszystkich jeńców i deportowanych, przywrócenie integralności terytorialnej Ukrainy i podpisanie dokumentu o zakończeniu wojny.


Odpowiedź Rosji na to była jednoznaczna – największy atak rakietowy od początku inwazji. Kolejnego dnia Kreml kontynuował swoją „reakcję” na postulaty Zełenskiego – pociski znów spadają na wiele ukraińskich miast, w tym Kijów. Następne dni, to dalsze ataki na cele cywilne, a do tego ostrzelanie przez siły podległe Moskwie terytorium elektrowni atomowej w Zaporożu, za co oskarżyła ona Kijów. Putin przekazał tym samym, że wciąż chce utrzymywać stan zagrożenia katastrofą nuklearną.


Chcą wywołać kryzys humanitarny


Kreml realizuje w ten sposób swój plan – uniemożliwienie w miarę normalne życie Ukraińcom i zmuszenie ich do ucieczki z kraju, a także wystraszenie wizją nieustannych zmasowanych ataków na cele cywilne i infrastrukturę krytyczną, by odciąć ich od dostaw energii. Chce w ten sposób wywołać kryzys humanitarny w Europie, licząc na to, że miliony Ukraińców znów będą uciekać z kraju.


Kreml dąży bowiem do tego, by wymusić na Kijowie „rozmowy pokojowe”, które doprowadziłyby do rozejmu, który Rosjanie wykorzystaliby do przegrupowania się i do kontynuowania kolejnych ataków.


Dlatego też w poniedziałek podczas obrad Zgromadzenia Parlamentarnego NATO, prezydent Wołodymyr Zełenski porównał rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną Ukrainy do użycia broni masowego rażenia i oskarżył Kreml o to, że "postawił na politykę ludobójstwa".

Petrović: „Ruski mir” trzęsie się w posadach. Ofensywa Kremla zatrzymana, Ukraina kontratakuje

O tym, że rosyjska inwazja na Ukrainę nie przebiega tak, jak życzyłby sobie tego Kreml, wiemy od dawna. Moskwa stara się „urealniać” cele, ale jej...

zobacz więcej

– „Uśmiercenie” energii elektrycznej, ogrzewania i zaopatrzenia w wodę w czasie zimy a to właśnie jest celem Rosji oznacza stworzenie bezpośredniego zagrożenia dla życia milionów ludzi powiedział Zełenski.


Żadnych rozmów o kompromisie


Stąd też podczas przemówienia do zgromadzonych na szczycie na Bali Zełenski zaakcentował, by nie starać się nawet przekonywać Kijowa do „negocjacji” z Rosją Putina, gdyż nie ma to żadnego sensu. Jest to tylko ułuda pokoju, z której korzyści czerpać będzie jedynie Kreml.


Takie postawienie sprawy musi na pewno rozczarować tych z zachodnich polityków, którzy wierzą, że jest to jednak „jakieś” rozwiązanie w obecnej sytuacji. Oni zapewne liczą, że po takich „rozmowach” pokojowych Moskwa się „uspokoi”, otrzyma „coś” od Ukrainy i będzie szansa na powrót do czasów sprzed inwazji. Liczą widocznie, że wrócą surowce energetyczne, poluzuje się sankcje, nie trzeba będzie transferować na Ukrainę środków finansowych i broni.


Otóż nie. Nic z tego. Myślenie takie pokazuje, że politycy ci nie mają wciąż pojęcia z jakim złem przyszło się mierzyć Ukraińcom.


Finowie przejrzeli na oczy


Nie wszyscy jednak. W zeszły czwartek premier Sanna Marin zaapelowała do europejskich przywódców o zmniejszanie zależności od reżimów autorytarnych i podkreśliła, że kierunkiem rozwoju dla Europy powinna być „większa samowystarczalność”.

Desperat postawił wszystko na jedną kartę. Putin podbija stawkę w przegranej grze

Jeśli Kreml myślał, że ogłoszeniem mobilizacji, pseudoreferendów na terytoriach Ukrainy okupowanych przez Rosjan, a także kolejnymi groźbami, w tym...

zobacz więcej

– Niemcy oraz inni, Finlandia także; zakładaliśmy, że budowa bliskich relacji gospodarczych oraz energetycznych zapobiegną wojnie. Wojny nie będzie, nie będzie konfliktu, ponieważ byłoby to zbyt drogie – podkreśliła Marin i dodała, że ma obawy iż podobny błąd popełniono „w kwestii technologii oraz rozwiązań cyfrowych”.


Teraz – apelowała trzeba dążyć do tego, aby „zerwać wszelkie powiązania gospodarcze z Rosją” i „zadbać o to, aby przegrała wojnę”.


Nie rozumieliśmy, że logika Rosjan jest inna. Nasi przyjaciele z Polski i krajów bałtyckich mieli rację. Mówili cały czas, że Rosja myśli inaczej. Trzeba było ich słuchać – podkreśliła.


Nie słuchaliście wcześniej, więc słuchajcie teraz


Dobrze, że w Europie obserwowana jest pewna zmiana.


Ważne jest jednak, by zachodnie kraje również i teraz bardziej wsłuchiwały się w głos płynący z naszego regionu. Regionu, który od wieków doświadcza brutalności rosyjskiej polityki.

Rosja dokonuje zbrodni na Ukrainie, a Niemcy wciąż są hamulcowym sankcji

Niemcy w dalszym ciągu nie potrafią się zdecydować na to, by z całą determinacją pomagać broniącym się przed rosyjską nawałnicą Ukraińcom. Postawa...

zobacz więcej

Dlatego tak ważne jest, by zarówno uderzać w Rosję kolejnymi surowymi sankcjami, jak i nie dopuszczać do ich łamania – co czynią, niestety, najczęściej najbardziej wpływowe europejskie kraje i ich firmy. Ważne jest dalsze wsparcie dla Ukrainy, w tym dostarczanie nowoczesnego sprzętu wojskowego, który robi różnicę na froncie i naciskanie, przede wszystkim na Niemcy, by realizowały swoje zobowiązania.


Ukraina musi kontynuować kontrofensywę


To, że Rosjanie nie tylko nie osiągają swoich celów na froncie, także tych minimalnych, jak zajęcie całego Donbasu, a wprost przeciwnie, nie potrafią zatrzymać ukraińskiej kontrofensywy i wycofują się z kolejnych terytoriów pokazuje, że ich armia wytraciła impet.


Z zachodnich analiz wynika, że nie tylko nie potrafi ona uzupełnić luk po zniszczonym bądź przejętym przez Ukraińców sprzęcie, ale też ma coraz większe problemy logistyczne, a i nowo zmobilizowani, tak jak można było przewidzieć, nie są specjalnym wzmocnieniem.


Jak ocenia Amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW), dotychczasowe sukcesy strony ukraińskiej nie są wystarczającą gwarancją dla przyszłości Ukrainy, a ewentualna pauza operacyjna będzie działać na korzyść Rosji. „To nie jest moment, by spowalniać wsparcie dla Ukrainy albo naciskać na rozejm czy negocjacje, lecz na to, by pomóc Ukrainie w wykorzystaniu inicjatywy i przewagi” – ocenia ISW.


Analitycy podkreślają, że „Ukraina i ci, którzy ją popierają, powinna wykorzystać błędy Putina i kontynuować kontrofensywę w warunkach, które są zdecydowanie bardziej korzystne dla Kijowa niż dla Moskwy”.

Agencja Reutera o wielkich problemach na wschodzie NATO. Wspominają o polskim projekcie [WIDEO]

Grupa francuskich czołgów jadąca przez Niemcy nie została zatwierdzona, bo masa czołgów przekraczała przepisy ruchu drogowego. Im dalej na wschód...

zobacz więcej

Dlatego też wszelkie naciski na przerwanie walk na „jakiś czas”, to dziś wpisywanie się w retorykę Kremla. Kijów mówi o tym wyraźnie – żadnych negocjacji bez spełnienia przez Rosję Putina podstawowych wymagań.


Terroryści wskazani palcem


Zachód musi to przyjąć do wiadomości. Tak jak i mocniej reagować na niezwykłą brutalność rosyjskich ataków, w szczególności na cywilów.


Dlatego tak ważne jest uznanie przez Parlamencie Europejskim, że Rosja jest państwem terrorystycznym. W sprawie tej porozumiały się grupy polityczny w PE, co oznacza, że oficjalny komunikat w tej sprawie jest niemal pewny.


W rezolucji zaznaczono, że umyślne ataki i okrucieństwa Rosji wobec ludności cywilnej, niszczenie infrastruktury cywilnej, a także inne poważne naruszenia praw człowieka i międzynarodowego prawa humanitarnego są równoznaczne z aktami terroru wobec ludności i stanowią zbrodnie wojenne.


Europarlament ma wezwać w rezolucji UE i jej państwa członkowskie do opracowania unijnych ram prawnych dotyczących uznawania państw za sponsorów terroryzmu i państwa stosujące środki terroryzmu. Głosowanie nad tym postulatem przewidziane jest na środę.


Jeśli uda się przegłosować rezolucję, to od tego momentu zwiększy się szansa na wprowadzanie szybszych i surowszych sankcji na Rosję, a także – może w końcu ostatecznie – wybije się z głowy części zachodnim politykom i środowiskom, przede wszystkim biznesowym myśl, że z Kremlem da się prowadzić jeszcze interesy.


Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej