RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Obiad sopocki, podobnie jak drawski, powinien wywołać torsje

Spotkanie trójmiejskich samorządowców z sędziami w Sopocie (fot. Twitter/Aleksandra Dulkiewicz)
Spotkanie trójmiejskich samorządowców z sędziami w Sopocie (fot. Twitter/Aleksandra Dulkiewicz)

Prawo togi wyklucza prawo do uprawiania polityki. Nęcąc sędziów obiadem, prezydenci Gdańska i Sopotu wynoszą własny interes polityczny ponad reguły ustawy zasadniczej. Deklarują jej obronę, istotnie ją nadwyrężając.

Politycy opozycji na kolacji z „niezależnymi sędziami”. Jest nagranie [WIDEO]

Kto finansował nieformalne spotkanie w sopockiej restauracji, na którym w kameralnym gronie spotkali się włodarze Gdańska i Sopotu z sędziami, a...

zobacz więcej

Zamiast biesiadować przy stole, lepiej wspólnie czytać Konstytucję RP. Ze zrozumieniem. 

 

Żeby – parafrazując gdańską sędzię Szewczak, arbitra nie tylko prawa, ale także etyki – nie powstało wrażenie, że w działalności wiecowej lub gastronomicznej, reprezentanci Temidy odnajdują się lepiej niż w działalności sędziowskiej. 

 

Podpowiedź z preambuły: „Ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa”. Chodzi o nasze państwo. Nie jest ono federacją gmin, w tym Gdańska i Sopotu. Nawet jeśli Karnowski i Dulkiewicz mniemają inaczej

 

Art. 4: „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.Naród sprawuje swoją władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”. 

Art.7: „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. 

 

Jego hierarchii nie określa orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, tylko art.8 Konstytucji RP: „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej”. 

 

W Konstytucji, która tak się podoba Lechowi Wałęsie, że zmienił odzież wierzchnią, można przeczytać artykuł 176: „Ustrój i właściwości sądów oraz postępowanie przed sądami określają ustawy”. 

Ich przyjęcie nie jest zadaniem sędziów, nawet pana sędziego Tulei, czy też pani sędzi Zabłudowskiej, tylko posłów. Czynią tak z upoważnienia art. 120 konstytucji. 

 

Siedząc na sali sądowej pani sędzia Julia Kuciel, pan sędzia Wojciech Andruszkiewicz czy pani sędzia Małgorzata Gersdorf nie podlegają posłowi Smolińskiemu ani nawet posłowi Neumannowi. Nawet jeśli poseł Neumann mówił w Tczewie, że jest inaczej. Przynajmniej w wybranych przypadkach perypetii członków Platformy Obywatelskiej.

Politycy opozycji brylują z sędziami. „To sygnał dla mieszkańców, że lepiej z nimi nie zadzierać”

Aleksandra Dulkiewicz z Platformy Obywatelskiej pochwaliła się zdjęciem z nieformalnego spotkania z sędziami przedstawiającymi się jako...

zobacz więcej

Art.178 czytany wprost: „Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom”. Kto jest sędzią, określa art. 179: „Sędziowie są powoływani przez Prezydenta RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa na czas nieoznaczony”. 

 

Choć na przykład w Gdańsku sędziego Włodzimierza Brazewicza czy sędziego Zielińskiego powołała Rada Państwa, której przewodniczył gen. Wojciech Jaruzelski. 

 

W czasie nieoznaczonym, w którym państwo polskie, czyli organ wspólny narodu, zapewni sędziom nader godną płacę, godzą się oni z konstytucyjnym przepisem art. 178. Co oznacza: „Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”. 

 

Wiec gastronomiczny jako przejaw niezależności mógłby stać się przedmiotem rozprawy doktorskiej u prof. Kruszyńskiego na przykład. Zgodność zaś prawa z normami konstytucyjnymi, które subiektywnie wydaje się pani sędzi Zabłudowskiej z nimi niezgodne, ocenia zaś nie Donald Tusk czy Piotr Grzelak, czy nawet ścigany przez prokuratora marszałek Tomasz Grodzki, tylko Trybunał Konstytucyjny. O czym informują teksty art.188 i 189 konstytucji. 

 

Żeby wątpliwości nie było, w art. 190 naród w referendum postanowił, że „Orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne”. 

 

Święto Niepodległości z Konstytucją, a bez polityki, wszystkim przyniosłoby ukojenie. Sędziowie i politycy obiady jadać powinni osobno. 

 

*** 

Przyp. red.: wspomniany w tytule obiad drawski to określenie, którym przyjęło się nazywać wydarzenie z 30 września 1994 r. na poligonie drawskim, gdzie Lech Wałęsa spotkał się z generałami. Dowódcy, zachęceni przez ówczesnego prezydenta, wypowiedzieli posłuszeństwo ministrowi obrony Piotrowi Kołodziejczykowi. Krótko po tym premier Waldemar Pawlak – pod naciskiem prezydenta i wbrew opinii Komisji Obrony Narodowej – odwołał szefa MON. Sprawy nigdy nie wyjaśniono, choć podnoszonym w tamtym czasie przez przeciwników przyjęcia Polski do NATO argumentem były wątpliwości związane z cywilną kontrolą nad armią.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej