RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Skarb na mundial: Polska, czyli byle wreszcie wyjść z grupy

Skarb kibica MŚ 2022: reprezentacja Polski (fot. Getty Images)
Skarb kibica MŚ 2022: reprezentacja Polski (fot. Getty Images)

Najnowsze

Popularne

- W oczach świata jesteśmy kadrą Roberta Lewandowskiego. Czy to źle? Raz, że był czas się do tego przyzwyczaić. A dwa, że nie ma sensu się na to obrażać, bo wiele reprezentacji dałoby wiele, by posiadać takiego lidera - pisze redaktor naczelny portalu Weszło, Mateusz Rokuszewski.

Jedyny taki „Skarb na mundial”. Mistrzostwa świata bez tajemnic

Od pasjonatów dla pasjonatów. W ramach odliczania do rozpoczęcia mistrzostw świata, na portalu tvp.info codziennie publikować będziemy kolejne...

zobacz więcej

Gdybyśmy na reprezentację Polski patrzyli jak na klub Ekstraklasy, raczej nie pochwalilibyśmy jej za zarządzanie pierwszą drużyną w ostatnich latach. Ba! Gwarantowana byłaby bura za brak wizji i ciągłości, bo przerobienie czterech selekcjonerów w nieco ponad cztery lata sytuuje nas w czołówce najmocniej miotających się reprezentacji – oczywiście biorąc pod uwagę te “poważniejsze” kadry. Ale o ile taki klub zapewne nie miałby szans wejść do Ligi Mistrzów, o tyle nasza kadra się w takiej znalazła, bo chyba tak można nazwać utrzymanie statusu uczestnika mistrzostw świata.

Nie udało się to choćby Kolumbii, która ponad cztery lata temu bezlitośnie zlała nas w Kazaniu w naszym “meczu o wszystko”, a udało się nam, choć przecież zrobiliśmy wiele, by mundial obejrzeć w telewizji. Ale fakt, że już samo to, iż trzymamy w garści bilety z katarską destynacją, jest naszym sukcesem, nie oznacza, że robota została skończona.

Na listopadowo-grudniowy (miejmy nadzieję, że dla nas również) mundial jedziemy, żeby wyrwać się z błędnego koła, w które wpadła nasza kadra. Żeby godnie pożegnać kilku zasłużonych dla tej drużyny piłkarzy, bo choć nie ma sensu już dziś z góry kończyć reprezentacyjnej kariery Lewandowskiego, Krychowiaka, Szczęsnego, Grosickiego czy Glika, to kolejny mundial w ich wykonaniu wydaje się perspektywą dość odległą. Żeby zobaczyć choćby zarys drużyny, który pozwoli nam ekscytować się tym zespołem również w kolejnych latach.

I moglibyśmy pociągnąć tę listę tak długo, że pod względem liczby pozycji przebiłaby wykaz letnich transferów Barcelony, ale wszystko tak naprawdę sprowadza się do jednego: jedziemy do Kataru, żeby wyjść z grupy.

Słowo o trenerze…


Choć sam selekcjoner mając na myśli to samo, stwierdził, że w Katarze chciałby spędzić i Barbórkę, i Mikołajki. Trochę się tym samym rozpędził, bo korzystne z naszej perspektywy rozstrzygnięcie oznaczałoby rozegranie czwartego meczu na mundialu trzeciego lub czwartego grudnia, ale chyba nie ma sensu zarzucać mu braku znajomości terminarza. Jeśli już, to raczej kwestia koncentracji na pierwszym starciu z Meksykiem, które powinno być kluczem do zaliczenia udanego turnieju.

O Czesławie Michniewiczu można powiedzieć wiele - zarówno złego, począwszy od nie do końca wyjaśnionej przeszłości, jak i dobrego - ale jedna rzecz jest bezsprzeczna. To trener z pedantycznym podejściem do swoich obowiązków, szczególarz. Jest taki wytarty żart o studencie, który schyla się po leżącą na ziemi kartkę i choć nie potrafi ustalić, co się na niej znajduje, to leci z tym świstkiem do ksero, bo może się przydać na egzaminie. Michniewicz działa podobnie. Na każdym kroku podkreśla, że nikt nie wie więcej o kandydatach do polskiej kadry niż on. Jeśli chodzi o przeciwników, jest niemal identycznie - w zbieranie informacji potrafi zaangażować nie tylko swój sztab, ale też kibiców, dziennikarzy i każdego, kto jest w stanie coś wnieść, więc rywali zna pewnie lepiej, niż powinien (sam o tym mówił przed barażem ze Szwecją, wymieniając kompletnie nieistotne ciekawostki z życia tamtejszych reprezentantów). Na mundial pojedziemy przygotowani - tu nie ma żadnych wątpliwości.

Nie jest to jednak równoznaczne z tym, że będziemy potrafili wcielić ten plan w życie i przede wszystkim z tym, że pomysł Michniewicza okaże się skuteczny. Jeśli w każdym z nas rzeczywiście walczą dwa wilki, to te selekcjonera wojują zapewne przede wszystkim o podejście do tych mistrzostw. Z jednej strony jest silna pokusa, żeby zagrać futbol do bólu pragmatyczny, nastawiony na przetrwanie i zadanie jednego skutecznego ciosu, bo z takim trener kadry jest przecież głównie kojarzony. Z drugiej - trudno wyobrazić sobie lepszy moment na oderwanie tej niewygodnej łatki i trudno ignorować tę naturalną chętkę na porwanie tłumów. Nieprzypadkowo w kontekście selekcjonerów mówi się o gorączce przed wielką imprezą, czego jako kibice reprezentacji Polski doświadczyliśmy aż za mocno. Trudno powiedzieć, który wilk wygra (sam stawiam na pragmatycznego), ale spodziewać się można reprezentacji elastycznej pod kątem taktycznym. Choć jeśli polegniemy, nazwiemy to zapewne miotaniem się i brakiem pomysłu selekcjonera.
Czesław Michniewicz lubi dbać o każdy szczegół (fot. Getty Images)
Czesław Michniewicz lubi dbać o każdy szczegół (fot. Getty Images)

Powody do optymizmu…


W oczach świata jesteśmy kadrą Roberta Lewandowskiego. Czy to źle? Raz, że był czas się do tego przyzwyczaić. A dwa, że nie ma sensu się na to obrażać, bo wiele reprezentacji dałoby wiele, by posiadać takiego lidera. Ponadto przenosiny napastnika z Bayernu Monachium do Barcelony były dodatkowym impulsem w jego bogatej karierze, który może też mieć przełożenie na występy w reprezentacji Polski.

Lewandowski do Kataru pojedzie szczęśliwszy i w dobrej formie, ale też wciąż nieco rozczarowany i głodny. Pod względem indywidualnym zaliczył bardzo udaną rundę, śmiejąc się w twarz tym, którzy deprecjonowali jego osiągi w Bundeslidze (18 goli i 4 asysty w 19 meczach w barwach Dumy Katalonii). Tak dobra postawa, delikatnie rzecz ujmując, nie jest normą, gdy popatrzymy na nowych piłkarzy Barcy, a to jedna z przyczyn pełnej mieszanych odczuć rundy w wykonaniu całej drużyny. Liderowanie w LaLiga? Nie w kij dmuchał. Odpadnięcie z Ligi Mistrzów? Wynik i styl zmuszał do postawienia znaku zapytania przy tym projekcie pod wodzą Xaviego.

To dla Lewandowskiego drugi mundial i piąta wielka impreza. Dotychczasowemu bilansowi daleko do miana zadowalającego. Raz było dobrze pod względem drużynowym (Euro 2016), raz indywidualnym (Euro 2020), ale całościowy obraz jest mniej więcej taki jak suche liczby na turniejach najskuteczniejszego napastnika w historii naszej kadry: 14 meczów, 5 goli, 0 asyst. Stać go na więcej i chęć udowodnienia tego powinna być paliwem w baku “Lewego”. Czy Michniewicz i koledzy mu w tym pomogą? Na razie, pod wodzą nowego selekcjonera nie wygląda to najlepiej. Są mecze, w trakcie których największa gwiazda drużyny ma problem z tym, żeby oddać strzał, ale jeszcze za wcześnie, żeby podsumowywać tę współpracę kilkusekundową ciszą, która czasem wyraża więcej niż setki słów.

Skarb na mundial: Meksyk, czyli tak źle już dawno nie było

Siedem razy z rzędu odpadali w 1/8 finału mistrzostw świata. Choć marzą o ćwierćfinale, może się okazać, że nie wyjdą z grupy. Atmosfera...

zobacz więcej

Co może pójść nie tak?


Czy gra trójką stoperów jest rozsądna w sytuacji, w której nasze zaufanie budzi tylko jeden środkowy obrońca? I w dodatku jest to zaufanie ograniczone, bo mówimy przecież o gołowąsie (zdolnym, ale jednak), który w kadrze rozegrał do tej pory tylko cztery mecze, a na boiskach Serie A nie zaliczył jeszcze nawet jednego pełnego sezonu.

Nie ma sensu odpowiadać na to pytanie, ale wszystko wskazuje na to, że podejmiemy to ryzyko. W meczu, który zapewnił nam mundial, Czesław Michniewicz wystawił czterech obrońców, ale w ostatnich trzech spotkaniach to zawsze była trójka (albo - w zależności od tego, jak spojrzymy - piątka). A i przed starciem ze Szwecją selekcjoner przymierzał się do drugiego rozwiązania, jednak jego plany pokrzyżowała kontuzja Bartosza Salamona w pierwszej połowie sparingu ze Szkocją.

Martwi w tym kontekście to, że Kamil Glik, lider formacji, od ostatniego zgrupowania rozegrał w klubie 151 minut, a i wcześniej nie błyszczał w Serie B. Martwi to, że Jan Bednarek jest rezerwowym, choć zmienił już zespół, a ten nowy ma też innego trenera (90 minut od początku października). Martwi wspomniany brak doświadczenia Kiwiora (choć oczywiście mniej) i martwi też to, że zmiennikami dla tej trójki są Mateusz Wieteska i Artur Jędrzejczyk. Pierwszy coraz bardziej obiecująco poczyna sobie w silnej Ligue 1, ale w kadrze na razie tylko zadebiutował, zresztą niezbyt przekonująco. Za drugim przemawia doświadczenie, ale kontrowersje dotyczące jego nominacji nie biorą się znikąd - naturalne są wątpliwości, czy jeszcze podoła. Można powiedzieć, że wybieramy się na ulewę w sandałach, szortach i z rozłożoną nad głową gazetą.

Uwaga, talent!


Informacja o tym, że na początku lutego Czesław Michniewicz odwiedził w La Spezii Arkadiusza Recę i Jakuba Kiwiora, nie spotkała się z wielkim entuzjazmem kibiców. Dyskusję na temat tego przystanku na trasie tournee selekcjonera zdominowała kwestia bardziej doświadczonego z tych piłkarzy, który nie cieszy się powszechnym uznaniem wśród obserwatorów kadry. Można było nawet stwierdzić, że 22-latek (wtedy jeszcze niespełna) znalazł się tam niejako na doczepkę. Dziewięć miesięcy później Kiwior jest pewniakiem do wyjściowego składu reprezentacji na mecz z Meksykiem.

Piorunująca kariera ekscytującego piłkarza. Trudno dziwić się początkowej obojętności wobec Kiwiora, bowiem był to gracz na swój sposób anonimowy dla przeciętnego kibica. Nigdy nie zagrał w Polsce na seniorskim poziomie, a do regularnej gry w Serie A dotarł bardzo nietypowym szlakiem, który wiódł przez Belgię i Słowację. W momencie odwiedzin selekcjonera miał na koncie ledwie dziewięć spotkań w jednej ze słabszej ekip włoskiej ekstraklasy, niemal wyłącznie w środku pola. Stąd też nikt nie upominał się o niego, gdy w marcu zamiast bić się ze Szwedami o mundial, pojechał na młodzieżówkę, gdzie Maciej Stolarczyk próbował zrobić z niego lewego obrońcę. Kadrę U-21 wzmocnił jeszcze w czerwcu, gdy w meczu z Niemcami ważyły się jej losy, ale w momencie, w którym dla wielu z tych młodych chłopaków kończył się rozdział pt. reprezentacja, jego kariera nabrała szalonego tempa.

W ramach potwierdzenia można choćby wymienić kluby, które ustawiają się po niego w kolejce, ale chyba najlepiej zacytować Roberta Lewandowskiego, który w luźnej rozmowie z Łukaszem Piszczkiem i Jerzym Dudkiem (co wyłapały kamery „Łączy nas piłka”) stwierdził z uznaniem: Kurde, co to za piłkarz?! Tak w dużym skrócie.
Jakub Kiwior ma być filarem naszej defensywy w Katarze (fot. Getty Images)
Jakub Kiwior ma być filarem naszej defensywy w Katarze (fot. Getty Images)

Dokończ zdanie…


Będę zaskoczony, jeśli… Będzie to kolejny mundial, na którym reprezentacja Polski podąży doskonale znanym rozkładem jazdy: „mecz otwarcia - mecz o wszystko - mecz o honor”. Wydaje się, że układ gier jest optymalny, by do ostatniego meczu w grupie przynajmniej połudzić się, że z niej wyjdziemy. Oczywiście głupotą w naszym położeniu byłoby lekceważenie kogokolwiek, włącznie z Arabią Saudyjską, ale wiele wskazuje na to, że „grilla” odpalimy nieco później niż zazwyczaj.

Najwięcej radości sprawia mi oglądanie… Piotra Zielińskiego, który swoją grą łączy, a nie dzieli Polaków. A w tym roku chyba można pokusić się o takie stwierdzenie, gdyż pomocnik Napoli potrafił przełożyć dobrą dyspozycję w klubie również na reprezentacyjną niwę. I to nawet w tych spotkaniach, w których cała drużyna wyglądała nieszczególnie. Być może dzięki temu uda się uniknąć męczących, bo często pozbawionych zdrowego rozsądku dyskusji jego zwolenników i przeciwników.

Wszystko w rękach… Wojciecha Szczęsnego, jeśli potraktujemy to stwierdzenie dosłownie. Czerwona kartka z Grekami dekadę temu. Kontuzja z Irlandią Północną cztery lata później. Nieszczęsne wyjście z bramki z Senegalem na ostatnim mundialu. Samobój ze Słowacją na Euro. Pokaźna “kartoteka”, ale też warto podkreślić, że w tym roku Szczęsny ma na koncie już dwa świetne występy w kadrze.

Przewidywany skład:

(fot. TVP)
(fot. TVP)

Przewidywania na turniej…


Cztery punkty, które będzie można nazwać wymęczonymi i liczenie na to, że taki dorobek da awans z drugiego miejsca. Czyli najlepszy występ Polski na mundialu w XXI wieku.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej