RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Karnkowski: Nie powtarzajmy Żarnowca

Budowa elektrowni w Żarnowcu nie została ukończona (fot. PAP/Roman Jocher)
Budowa elektrowni w Żarnowcu nie została ukończona (fot. PAP/Roman Jocher)

Najnowsze

Popularne

„Elektrownia Jądrowa Żarnowiec jest inwestycją zbędną dla polskiego systemu energetycznego w horyzoncie 10 do 20 lat, a potem wcale nie ma pewności, że energetyka jądrowa będzie potrzebna” – referował w 1990 roku swoim kolegom z rządu Tadeusza Mazowieckiego minister przemysłu Tadeusz Syryjczyk. Na podstawie rekomendacji Syryjczyka polski rząd 4 grudnia 1989 roku podjął decyzję o zaniechaniu budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu. Tym samym zakończyła się historia obiektu zaplanowanego na początku lat 70. W mijającym tygodniu ważni przedstawiciele rządu podali konkretne informacje na temat budowy dwóch elektrowni atomowych w Polsce. Jedna powstanie we współpracy z USA, druga – z Koreą Południową, w planach jest jeszcze trzecia.

Premier: Współpraca z Koreą Południową wkracza na kolejne obszary

Po umowach na dostawy sprzętu dla polskiej armii, nasza współpraca z Koreą Południową wkracza na kolejne obszary – podkreślił premier Mateusz...

zobacz więcej

„Lepiej późno, niż wcale” – chciałoby się powiedzieć, jednak już nikt nie odda nam straconego czasu. A było go naprawdę bardzo dużo. Żarnowiec to oddzielny temat, do którego wrócimy poniżej. Ale i kolejne lata, gdy już polskie władze zrozumiały, że bez atomu jednak się nie da, nie zostały, ujmując rzecz bardzo delikatnie, w pełni wykorzystane. Po upadku idei Żarnowca temat atomu powrócił dopiero 15 lat później. W 2005 roku potrzebę wybudowania tego typu elektrowni w strategii Polityka energetyczna Polski do 2025 roku zauważył rząd Marka Belki. 


W listopadzie 2008, a więc po roku rządów, ekipa Donalda Tuska zapowiedziała wybudowanie dwóch elektrowni atomowych, z których jedna miała powstać na Podlasiu, druga natomiast… w Żarnowcu. Jednak z całego okresu 2007–2015 najlepiej zapamiętaliśmy Aleksandra Grada i jego całkiem przyzwoite zarobki, jako osoby odpowiedzialnej przez pewien czas za budowę polskiego atomu. 


Poważniej do sprawy wziął się PiS, jednak dla postronnego obserwatora bardzo długo ta aktywność zdawała się sprowadzać do sfery deklaracji, o czym zresztą nieraz pisałem w swoich komentarzach. W miarę narastania rosyjskiego militaryzmu i idącego za nim kryzysu energetycznego, zmieniła się sytuacja wokół atomu. Jeszcze za czasów Belki kluczowym argumentem było bowiem potencjalne zastąpienie nim węgla, dziś jednak, choć energia atomowa coraz rzadziej uznawana jest za groźną dla środowiska, a sprzeciw wobec niej ogranicza się do najbardziej fanatycznych grup ekologów, argumenty ekologiczne schodzą na drugi plan.


Atom w miksie energetycznym potrzebny okazuje się być dla bezpieczeństwa energetycznego, ponieważ potwierdziły się – i to w sposób bardzo brutalny – obawy tych, którzy ostrzegali przed uzależnianiem się od importu surowców z Rosji. Nawet Niemcy, choć nie mogą porozumieć się, czy chcą pozostawić przy życiu swe ostatnie elektrownie atomowe, zaczynają orientować się, że maskowane ekologią oparcie się na kroplówce z Gazpromu jest dla ich gospodarki zabójcze.

Blinken: Wybór Westinghouse zapewni strategiczne partnerstwo Polski i USA na dekady

Wybór Westinghouse na partnera technologicznego przy budowie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej zapewni strategiczne partnerstwo Polski ze...

zobacz więcej

Czy po drodze zrobiono wszystko, co można było zrobić, a do tego najlepiej i najszybciej, jak było to możliwe, niech głowią się eksperci energetyczni a oceniają wyborcy. Tak czy inaczej wreszcie pojawiły się konkrety – umowa z Amerykanami i list intencyjny z Koreańczykami. Co więcej, nie brak ponoć chętnych do inwestowania w oba projekty, a na scenie politycznej zdaje się panować w tej sprawie konsensus. Zdaje się, ponieważ część polityków opozycji ma jednak pretensje, że proces ten rozpoczyna (a raczej bardziej udanie od poprzedników kontynuuje, ponieważ kilka decyzji z czasów poprzedników stanowiło tu przynajmniej namiastkę fundamentu) PiS. Nie tylko polityków zresztą.


Wczoraj w radiowym studiu miałem okazje rozmawiać z Jakubem Majmurkiem z Krytyki Politycznej, który stwierdził, że o ile popiera budowę elektrowni, jego entuzjazm studzi fakt, że nie ufa władzy, która się za tę budowę bierze. Skoro jednak jest to proces, który nawet według rachub rządowych trwać ma ok. 11 lat, jest spora szansa, że kontynuować lub kończyć będzie go jakaś bardziej godna zaufania red. Majmurka ekipa – no chyba, że wierzy on nie tylko w trzecią, ale też czwartą i piątą kadencję rządów Zjednoczonej Prawicy. 


Jednak i zaniepokojonych należy uspokoić, że takie budowy i inwestycje podlegają bardzo ścislej kontroli międzynarodowej, a obaj wybrani partnerzy mają już duże doświadczenie w tym temacie.


Rząd zostawia jeszcze miejsce na trzecią elektrownię, którą być może, choć to sfera domysłów, wspólnie z nami budować będą Francuzi, co mogłoby wpłynąć na nastawienie tego kraju do Polski na ramach UE, zarazem ucinając zarzuty, że wybierając współpracowników, Polska przeprowadza jakąś antyunijną demonstrację. Bo choć niby wszyscy się zgadzają, ostatnio Leszek Miler straszył, że Unii na pewno nasze inwestycje w atom się nie spodobają i nic z nich na koniec nie będzie. Przedstawiciele władz uspokajają i pozostaje mieć nadzieję, że tym razem nie oceniają nie zawsze dobrze nam życzącej Unii zbyt łagodnie. To jednak odrębny temat.


Jednak, czy zmiana ewentualna władzy nie spowoduje zarzucenia inwestycji? Dziś wydaje się to mało prawdopodobne, jednak w polskiej polityce nie ma rzeczy niemożliwych. Ufając, że ponadpartyjna zgoda co do kierunku nie spowoduje takiego inwestycyjnego trzęsienia ziemi, na koniec, ku przestrodze, chciałbym wrócić do kwestii Żarnowca.

Jest projekt uchwały rządu ws. atomu. Gdzie powstanie pierwsza elektrownia?

Na stronach wykazu prac legislacyjnych rządu opublikowano informację na temat projektu uchwały Rady Ministrów ws. budowy wielkoskalowych elektrowni...

zobacz więcej

Żarnowiec w chwili przerwania inwestycji był już właściwie obiektem niemal gotowym do użytku. Polacy obawiali się elektrowni atomowej, mając w pamięci dramat Czarnobyla. Przeciwnicy polskiego atomu ukuli zresztą od razu bardzo sprawną i nośną zbitkę „Żarnobyl”, propagandowo tak skuteczną, że do dziś ta nazwa, zamiast właściwej, potrafi odezwać mi się w głowie. Choć obiekt budowali najlepsi fachowcy, a wszystko działo się pod kontrolą instytucji międzynarodowych, Polacy zwyczajnie nie wierzyli we własne siły, a raczej w siły upadającego reżimu komunistycznego.


Po 1989 roku w ten klimat zwątpienia włączyła się również oficjalna prasa i media, w efekcie niemal wszyscy byli przeciw. Co zostało z wielkich planów? „Reaktor dla polskiej elektrowni był gotowy, ale nigdy do niej nie dojechał – pisze na swoim blogu ekspertka ds. energii, Urszula Kuczyńska: „Sprzedany za grosze jako mienie polikwidacyjne trafił i do dziś pracuje, gdzie indziej. Za porzucenie budowy zapłaciliśmy 30% wartości całego obiektu w karach umownych. Porzuconej budowy nie zabezpieczono. Wydane na pastwę żywiołów ruiny przedstawiają 30 lat później makabrycznie fascynujący widok. I nie nadają się do niczego.”


Dodajmy, że z tego powodu Żarnowiec, na pozór oczywisty, był najmniej opłacalną lokalizacją dla dziś planowanej elektrowni. Rozkradzione i zniszczone resztki trzeba by do końca rozebrać przed początkiem prac. Szkoda…


Pytanie, czy to wszystko stało się przypadkiem i czy antyatomowy klimat, wykorzystany przez rząd Mazowieckiego do zakończenia zaawansowanej przecież budowy, był wyłącznie spontaniczna reakcją przestraszonych po Czarnobylu Polaków. Ktoś przecież na tym wszystkim skorzystał i niekoniecznie było to tylko silne jeszcze długie lata lobby górnicze. Tak, jak ktoś skorzystał na niemieckiej panice po Fukushimie, która, jak się zdawało, pogrzebała do końca energię jądrowa w tym kraju, a więc pomogła w jego dalszym uzależnieniu od Rosjan. Brak Żarnowca przez lata kosztował nas wiele i kosztuje nas coraz więcej. Szkoda, że są to sprawy zbyt odlegle, by tym również zajęła się sejmowa komisja śledcza. Może jednak po temat sięgnie chociaż jakiś historyk?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej