RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Upadek z wysokości metra nie może zabić dziecka”

doktor
Dr Paweł Grzesiowski (fot. TVP)

– Uraz Madzi, który został tutaj podany, jako potencjalna przyczyna śmierci, jest dla mnie mało prawdopodobny. Spontaniczny upadek dziecka z wysokości metra kończy się co najwyżej siniakiem – przekonywał w TVP Info pediatra dr Paweł Grzesiowski. Eksperci w studiu próbowali odpowiedzieć na wątpliwości pojawiające się w tej sprawie.

Kto jest ofiarą?

– Nie mówimy tu o kobiecie, która jest chora psychicznie, w takim potocznym rozumieniu. Jest to dziewczyna, która wymyśliła pewna grę i była przekonująca. Potrafiła oszukać całą armię policjantów, a nawet psychologów. Zatem mówimy o osobie, która jednak jest inteligentna – tłumaczył prawnik Krzysztof Orszagh.

– Nie można jednak wskazać matki jako ofiary całego wydarzenia, stawiając w tym samym miejscu co dziadków, jest to niegodziwe i nawet nieuczciwe. Na pewno przeżywa to, co się stało, ale pamiętajmy, że bardzo instrumentalne było jej podejście do zaginięcia dziecka – wskazywał prawnik.

– Od początku wykluczałem jednak uprowadzenie dla nielegalnej adopcji. Tego się nie robi, takie przypadki mamy tylko na filmach – dodał

Czy matka była poczytalna?

– Było kilka rzeczy, które mogły w jej zachowaniu wzbudzać wątpliwości, jednak nie można wyciągać wniosków na podstawie kilku przesłanek. Policyjni psychologowie na pewno zwrócili na to uwagę, w jaki sposób prosi domniemanych porywaczy o oddanie dziecka. Przecież mówiła o nim w czasie przeszłym – komentował psycholog Tomasz Kozłowski.

– Jeżeli spojrzeć na to jak funkcjonują ci ludzie, to ojciec Magdy ma taki zadaniowy styl radzenia sobie ze stresem. Natomiast ona rozkleiła się zupełnie, bo tak czy inaczej straciła to dziecko. Jest to sytuacja dramatyczna dla niej. Teraz pozostaje kwestia jej poczytalności. Można wyróżnić elementy, które mogą świadczyć o niepoczytalności, na przykład niezdolność do pokierowania swoimi czynami – zaznaczał Kozłowski.

Czy upadek Madzi mógł ją zabić?

– Małe dziecko nie ma świadomości zagrożenia, ma zrelaksowane mięśnie, nie napręża swojego ciała, w związku z tym nie broni się przed grawitacją, jest całkowicie bezradne – tłumaczył pediatra dr Grzesiowski.

– Możliwy jest taki scenariusz, że dziecko przez to, że było wcześniakiem z pewnymi zaburzeniami funkcji krążenia, mogło stracić przytomność i wyglądało jak martwe. Opisuje się nawet takie zjawisko jak „śmierć łóżeczkową” – dodał

– Uraz Madzi, który został tutaj podany, jako potencjalna przyczyna śmierci, jest dla mnie mało prawdopodobny. Spontaniczny upadek dziecka z wysokości metra kończy się co najwyżej siniakiem – przekonywał dr Grzesiowski.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej