RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Przełom ws. Tomasza Lisa. W TOK FM przeczytano oświadczenie

Tomasz Lis (fot. PAP/ Paweł Supernak)
Tomasz Lis (fot. PAP/ Paweł Supernak)

Najnowsze

Popularne

Po tym, jak współpracownicy Tomasza Lisa oskarżyli go o mobbing, poniżanie i homofobiczne żarty, lewicowy publicysta zniknął z porannych audycji TOK FM. – Czas zawieszenia Tomasza Lisa w programie dobiega końca – ogłosił w piątek Jacek Żakowski.

Tomasz Lis w PO? Poseł Platformy: Widzę go na naszych listach

Po tym, jak Ringier Axel Springer Polska i Tomasz Lis poinformowali o natychmiastowym zakończeniu współpracy, nie brak spekulacji ws. transferu...

zobacz więcej

W czerwcu w sieci ujawniono fragmenty wyznań podwładnych Tomasza Lisa, którzy skarżyli się na poniżanie, wulgaryzmy i seksistowskie odzywki publicysty, skutkujące u nich nawet atakami paniki. Lis miał zaglądać w dekolty i kpić z gejów.


Sprawa została odebrana bardzo poważnie – tym bardziej, że chwilę wcześniej zarząd Ringier Axel Springer Polska zdecydował o natychmiastowym zakończeniu współpracy z Tomaszem Lisem. 


Zobacz także: Jadczak zemścił się za nieprzyjęcie do pracy? Lis zabiera głos

 

Gdy sprawę zaczęły opisywać media, sympatyzujący z opozycją dziennikarz zniknął nawet z anteny TOK FM.


Teraz prowadzący w stacji jedną z audycji publicysta Jacek Żakowski stwierdził, że ostatni wywiad Lisa dla „Krytyki Politycznej” zamyka całą sprawę. Lis podkreślał w nim, że nie został z „Newsweeka” wyrzucony, tylko „rozstał się za porozumieniem stron”.

– Zachęcam do lektury tego wywiadu, zwłaszcza tych, którzy przez lata słuchali Tomasza Lisa – powiedział Żakowski. – A teraz krótka puenta: w ocenie Wiesława Władyki i mojej rozmowa Tomasza Lisa z Agnieszką Wiśniewską stanowi to wyjaśnienie, które było potrzebne, by Tomasz Lis mógł wrócić do naszego poranka. Czas zawieszenia Tomasza Lisa w programie dobiega więc końca – ogłosił.


Kiedy dokładnie wróci Lis?


W co gra Kreml? Żaryn: Propagandyści zaczęli mówić o porażkach na froncie

– Ostatnie wypowiedzi propagandystów w rosyjskich mediach pokazują, że Kreml zdecydował się wprowadzić do agendy publicznej kwestię problemów na...

zobacz więcej

Dalej Żakowski kontynuował: „W dalszym ciągu, jak sam przyznaje Tomasz Lis, można kwestionować jego kompetencje jako szefa, ale nie ma powodu skazywać go na śmierć cywilną. Zwłaszcza że nie potwierdziły się żadne zarzuty poważniejsze niż kontrowersyjne żarty. Kilkadziesiąt godzin po ukazaniu się rozmowy Agnieszki Wiśniewskiej, rzeczniczka prokuratury powiedziała w Wirtualnej Polsce – to też znamienne – iż toczy się śledztwo dotyczące kierowania „Newsweekiem” przez Tomasza Lisa”.


Jacek Żakowski ocenił, że w kontekście innych działań tej prokuratury „rzuca to nowe światło na sprawę, sugerując, iż atak mógł mieć charakter polityczny albo że coś poważnego może być na rzeczy”. 


Zobacz także: Lis nie wyleciał za mobbing? „Powody są znacznie gorsze”

 

– Tego nie wiemy. Być może daliśmy się podpuścić, być może o czymś nie wiemy. Postanowiliśmy więc, że zanim Tomasz Lis wróci do naszych piątkowych poranków, odczekamy jeszcze dwa tygodnie, by ci, którzy znają publicznie nieujawnione fakty w tej sprawie, mogli je ogłosić. Tak jak wcześniej apelowało Towarzystwo Dziennikarskie. Jeśli żadne istotne fakty się w tym czasie nie ujawnią, zniknie ostatecznie powód, byście państwo nie mogli w piątki słuchać Tomasza Lisa spierającego się z Agnieszką Wiśniewską, Wiesławem Władyką i ze mną – podsumował.


Trwa śledztwo


Prokuratorskie śledztwo w tej sprawie ruszyło już w lipcu. Jak przekazała Prokuratura Okręgowa w Warszawie, sprawa dotyczy m.in. „molestowania seksualnego oraz złośliwego i uporczywego naruszenia praw pracownika wynikających ze stosunku pracy”.

Inspekcja Pracy jednak bierze się za „Newsweek”. Burza po odejściu Lisa

Kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy sprawdzą wewnętrzne procedury funkcjonujące w tygodniku „Newsweek” w czasie, gdy redaktorem naczelnym był...

zobacz więcej

„W ramach prowadzonych czynności prokuratura zwróciła się m.in do wydawnictwa o informacje. Trwają przesłuchania świadków” – ujawniono.


Sam zainteresowany zapewnił z kolei w ostatnich dniach Wirtualną Polskę, że nikt z prokuratury się z nim nie kontaktował i nie wiedział o toczącym się postępowaniu.


Zobacz także: Co działo się w „Newsweeku”? Kolejny dziennikarz opisuje szczegóły

 

„Samym postępowaniem, gdyby rzeczywiście było wszczęte, byłbym zdumiony, choć w kontekście politycznym chyba byłbym w stanie to zrozumieć” – stwierdził.


Lis: Zestaw półprawd


W odpowiedzi na oskarżenia współpracowników Lis mówił: „To zestaw półprawd, ćwierćprawd, rozdmuchanych i poprzekręcanych. Jest to oparte na zeznaniach i wyznaniach dwóch osób, które według mnie w stu procentach zasadnie usunąłem z redakcji. Dziś zrobiłbym dokładnie to samo”.


Wyjaśniał, że „zbyt ekstensywnie nie chce tego komentować, bo nadmierne komentowanie bzdur tylko je nobilituje”.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej