RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Wypadek autobusu na moście Grota. Zaskakująca opinia biegłego nt. barierki

W wypadku zginęła jedna pasażerka, ranne zostały 22 osoby, z czego trzy były w stanie ciężkim (fot. PAP/Paweł Supernak)
W wypadku zginęła jedna pasażerka, ranne zostały 22 osoby, z czego trzy były w stanie ciężkim (fot. PAP/Paweł Supernak)

Sam fakt, że doszło do tego zdarzenia świadczy o tym, że bariera była obarczona wadą – ocenił przed sądem biegły z zakresu budownictwa i projektowania dróg Dariusz Flak, odnosząc się do wypadku autobusu kierowanego przez Tomasza U., który spadł z mostu Grota-Roweckiego w Warszawie.

Morawiecki: Propozycja budżetu to kompromis

Propozycja budżetu, o której dyskutowaliśmy, jest pewnego rodzaju kompromisem. Dziś musimy w społeczeństwie polskim poszukiwać nie wojny, lecz...

zobacz więcej

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się proces Tomasza U., kierowcy autobusu miejskiego, który w 2020 roku spowodował tragiczny wypadek na moście Grota-Roweckiego. Autobus linii 186 z firmy Arriva, którym podróżowało 40 osób, przebił bariery energochłonne i spadł z wiaduktu. W wypadku zginęła jedna pasażerka, ranne zostały 22 osoby, z czego trzy były w stanie ciężkim.


Czytaj także: Zarzuty dla kierowcy autobusu, który spadł z wiaduktu. Możliwa wyższa kara z powodu narkotyków


Prokuratura zarzuciła Tomaszowi U. naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym oraz „niedostosowanie taktyki i techniki jazdy do zmieniającej się sytuacji drogowej”, co uniemożliwiło mu zahamowanie, a w konsekwencji doprowadziło do katastrofy w ruchu lądowym. Grozi mu do 12 lat więzienia.

 

W środę przed sądem zeznawał biegły z zakresu budownictwa i projektowania dróg i ulic oraz innych obiektów budownictwa komunikacyjnego Dariusz Flak. – Sam fakt, że doszło do tego rodzaju zdarzenia świadczy o tym, że cały system zabezpieczenia w miejscu zdarzenia był obarczony wadą – ocenił biegły.

Hejter Jaśkowiak. Zwyzywał ministra w telewizji

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, który należy do Platformy Obywatelskiej na antenie Polsatu zadeklarował, że „na ringu urwałby (ministrowi)...

zobacz więcej

Podkreślił przy tym, że ustalenie, jaka to była wada wymagałoby od niego dokonania analizy m.in. dokumentów, do których nie miał dostępu. – Są to dokumenty projektowe związane są z utrzymaniem obiektu budowlanego – mówił przed sądem.

 

– Analiza tych dokumentów może prowadzić do ustalenia, na którym etapie podjęto decyzję o takim rozwiązaniu technicznym oraz jakimi podstawami się kierowano. W odniesieniu do całych okoliczności zdarzenia – że pojazd znalazł się poza obiektem, można ustalić, czy dochowano należytej staranności i standardów technicznych. Bez tych dokumentów nie mam możliwości ocenić, jakie konkretnie materiały i elementy zostały użyte – tłumaczył. Dodał, że według jego wiedzy dysponentem tych dokumentów jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad lub zarządca dróg publicznych m.st. Warszawy.

 

Kierowca autobusu przyznał się do zażycia amfetaminy

 

Proces w tej sprawie ruszył w na początku lutego 2022 roku. Podczas pierwszej rozprawy wyjaśnienia składał oskarżony Tomasz U. – Przyznaję się do tego, że prowadziłem ten pojazd, autobus, spowodowałem wypadek, jednakże nie liczyłem się z tym, że do czegoś takiego może dojść. Przyznaję się również do tego, że miałem amfetaminę i ją zażyłem – powiedział.

Czesi „przejmują” Królewiec i kpią z Putina. Setki memów, Rosjanie wściekli

Rosjanie weszli na Ukrainę, przeprowadzili sfałszowane referenda i ogłosili aneksję czterech obwodów. W odpowiedzi internauci z Czech zaczęli kpić...

zobacz więcej

Mężczyzna tłumaczył, że zażyty przez niego narkotyk miał pomóc w zagłuszeniu bólu kręgosłupa, który dokuczał mu od dłuższego czasu - właśnie z tego powodu przed wypadkiem przez prawie dwa miesiące był na zwolnieniu lekarskim. Jak relacjonował, w czasie trwania L4 dostał telefon, że musi jak najszybciej wrócić do pracy, bo inaczej przy najbliższej możliwej okazji zostanie zwolniony.

 

Dzień wypadku był czwartym dniem pracy kierowcy po powrocie z L4. Mężczyzna twierdził, że poinformował dyspozytora o bólu kręgosłupa, jednak w odpowiedzi usłyszał, że "nie ma kto za niego pojechać". – Nie pamiętam, kiedy dokładnie zacząłem pracę, jednak były to wczesne godziny – ok. 3-4 nad ranem – podkreślał. Jak mówił, ból kręgosłupa był tak dokuczliwy, że nie umiał znaleźć odpowiedniej pozycji za kierownicą. Amfetaminę wziął, by ”skupić się na czymś innym niż na bólu” oraz dojechać do miejsca, gdzie czekał już na niego zmiennik. Jak dodał, narkotyku próbował wcześniej „może 3-4 razy” na imprezie. Mężczyzna wyraził też ubolewanie ze względu na to, co się stało. – Żałuję. Żadne słowa nie oddadzą tego, jak się czułem (...) Cały czas mam to w głowie – podkreślał Tomasz U.

 

Kolejna rozprawa w tej sprawie zaplanowana jest na 9 listopada. Niewykluczone, że wówczas odbędą się mowy końcowe stron.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej