RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Członek Homokomando oskarżany o gwałt. Mężczyzna wydał oświadczenie

Maciej L. na Marszu Równości Krakowie (fot. Facebook)
Maciej L. na Marszu Równości Krakowie (fot. Facebook)

Najnowsze

Popularne

„Gazeta Wyborcza” informuje, że Maciej L. z zarządu Homokomando w kominiarce przyszedł do mieszkania 29-latka, wstrzyknął mu nieznaną substancję, zmusił do seksu oralnego i groził bronią. Przez wiele dni miał być kryty przez Linusa Lewandowskiego, aktywistę znanego z Parad Równości i wiążącego przyszłość z polityką. „Jest to czarny moment dla polskiej społeczności LGBT+” – przyznaje autor artykułu. Ujawnia też, że podstępem z Homokomando pozbyto się w ostatnich dniach wielu osób, w tym członków komisji rewizyjnej, a ich miejsce zajął znany działacz opozycji Bartosz Kramek.

Kolejny atak działaczy LGBT na ciężarówkę pro-life. Kim jest napastnik?

„Chuligan, który w piątek skakał po radiowozie, dzisiaj zaatakował samochód Fundacji Pro-Prawo do Życia” – napisał na Twitterze wiceminister...

zobacz więcej

Homokomando w 2019 r. założyła grupa gejów. Wspólnie trenowali, a w mediach społecznościowych środowisk LGBT szybko zaczęli zyskiwać popularność. Wtedy porzucili sport, a zajęli się promocją samych siebie w sieci, udziałem w Paradach Równości i atakowaniem furgonetek pro-life.


Od dawna pojawiały się plotki, że w hermetycznym środowisku dochodzi do przemocy i gwałtów. Teraz sprawę w obszernym reportażu opisała „Gazeta Wyborcza”.


Zobacz także: „Kule świszczały, zabawa była przednia”. Homokomando zorganizowało „trening bojowy”

 

Powód? W połowie września jeden z członków zarządu napisał do aktywisty Rafała w aplikacji dla gejów. Mężczyźni umówili się na seks w kominiarkach, ale Maciej L. dodatkowo wstrzyknął towarzyszowi nieznaną substancję i wymachując bronią zmusił do stosunku oralnego.


„Jedziesz, jedziesz, bo cię zaje***!” – miał wykrzykiwać Maciej L.


Pytany o tę sprawę przez autora artykułu zaprzecza i odmawia komentarza. Jak czytamy, wszystko zostało jednak nagrane, bo umawiając się z nieznajomym na przygodny seks, Rafał ustawił w pokoju telefon z włączonym aparatem.



Z Homokomando do Sejmu?


Katarzyna, która zakładała stowarzyszenie Homokomando, ale odeszła z niego „z powodu krycia wyskoków Macieja przez Linusa” Lewandowskiego, pokazała autorowi tekstu zrzuty ekranu, jakie otrzymywała od podejrzewanego dziś o gwałt. Z wiadomości wynika również, że członkowie stowarzyszenia od dawna kryli swoje wzajemne „wyskoki”.

Tusk o LGBT. „To będzie jedna z moich pierwszych decyzji”

W piątkowym wywiadzie z Donaldem Tuskiem dziennikarka TVN24 stwierdziła, że gdyby Polska należała do strefy euro, nie miałaby takich problemów z...

zobacz więcej

Gdy w środowisku pojawiły się informacje o przygotowywanym przez „Wyborczą” artykule, najostrzej miał zareagować Linus Lewandowski. Już w lipcu napisał publicznie w sieci: „Informuję wszem i wobec, że Damian Maliszewski to ch** złamany, chce zrobić nam krzywdę (…), wiem, że kontaktuje się z osobami z Homokomando i wypytuje o jakieś fikcyjne rzeczy".


Zobacz także: „Doktorant UW jednym z oskarżonych o napaść na furgonetkę fundacji pro-life”

 

W prywatnych rozmowach Lewandowski miał stwierdzić, że „potrzebuje szumu medialnego, bo postanowił startować w wyborach parlamentarnych”. Aktywista faktycznie często pojawia się w otoczeniu polityków. Ostatnio brylował na Campusie Polska Przyszłości, gdzie pozował do zdjęć z Rafałem Trzaskowskim. Rok wcześniej też brał udział w spotkaniu Platformy Obywatelskiej. Zadawał nawet pytania Donaldowi Tuskowi.




Lewandowski miał poinformować na jednej z zamkniętych grup, że „Wyborcza” przygotowuje artykuł. Pojawiły się wówczas pomysły szukania haków na autora. Analizowano też, kto odważył się już rozmawiać z mediami i wypuścić pierwsze przecieki.


„Chodzi o wyrywanie młodych chłopaków”


Półnagie drag queen zbierają pieniądze od dzieci. Uzbrojona Antifa przed wejściem [WIDEO]

W Stanach Zjednoczonych zorganizowano kolejną imprezę, na której roznegliżowane drag queen bawiły się z dziećmi i ich opiekunami. W ramach...

zobacz więcej

Jako jednego z pierwszych usunięto członka stowarzyszenia Mateusza. Nie mając nic do stracenia przyznał on więc, że „w Homokomandzie głównie chodzi o szpanowanie na ściankach i wyrywanie młodych chłopaków. Z zewnątrz spoko, a w środku zgnilizna”. Jak dodał: „Nie wiem do końca, co łączy Macieja i Linusa. Linus zawsze Macieja broni”.


Mówić o tym, co działo się w grupie zaczęła również Katarzyna, która dołączyła do tego środowiska w sierpniu 2020 r. Podkreśliła, że to ona pomogła nawiązać współpracę z ambasadą Niemiec i zacząć pozyskiwać pieniądze od darczyńców wspierających ruchy LGBT. Z czasem dostała pensję i zatrudnienie. Uważa jednak, że Maciej L. zaczął się nią wysługiwać.



„Byłam sekretarką i popychadłem. Stosował wobec mnie mobbing. Każdy piątek, godzina 2 albo 3 w nocy, Maciej do mnie dzwoni: Przyjedź, narozrabiałem, posprzątaj po mnie" – relacjonuje.


Opowiada, jak broniła go przed jednym z gejowskich klubów, gdzie „zaczął bić innych, molestować i się obnażać”. Innym razem dostała od niego wiadomość: „Chciałem zrobić las** kierowcy Ubera, przyjedź".


Uciekając przed aktywistą, kierowca potrącił go i zrobiło się niebezpiecznie. Aby sprawa rozeszła się po kościach, kierowcę przekupiono dużą sumą pieniędzy. Innym razem Maciej L. miał wysyłać zdjęcia paszportu bezdomnego imigranta, którego zmusił do stosunku.


Atak seksualny na kierowcę Ubera


„Dużo tych igieł rozdano za pieniądze z budżetu Warszawy?”

Sebastian Kaleta przedstawił w poniedziałek przed warszawskim ratuszem raport, w którym przekonuje, że z publicznych pieniędzy warszawskiego...

zobacz więcej

„Gazeta Wyborcza” cytuje wiele wiadomości, które Maciej L. miał rozsyłać do innych osób. Są pełne agresji i wulgarnych propozycji seksu BDSM (krępowanie, dyscyplinowanie, sadyzm, masochizm).


12 września 2022 r. członkowie zarządu Tomasz Sarosiek i Monika Dąbrowska poinformowali, że odchodzą z Homokomando. Wiedzieli, że w grupie dzieją się złe rzeczy, ale dopiero po informacjach o gwałcie uznali, że granica została przekroczona. Dąbrowska relacjonuje, że najpierw próbowali wyrzucić ze stowarzyszenia Macieja L., ale skutecznie „krył go i wspierał Linus Lewandowski”.


Zobacz także: Demolował auto i napadł na działacza pro-life. Kiedy interweniuje policja, posłowie Lewicy protestują

 

W rozmowie z „GW” pani Monika dodaje: „Dla mnie najważniejsze było, żeby Maciej dołączył do rozmowy i usłyszał, że jest wypieprzony. Linus wyłączył mikrofon w kamerze, nie słyszymy go, gdzieś dzwoni. Po chwili się włącza i mówi, że Maciej nie może dołączyć do telekonferencji, bo jest w łazience. Za 40 minut może. Mija 40 minut, czekamy i nagle słyszę: »Po raz ostatni jako przewodniczący rozpoczynam to spotkanie...«. Niech pan zgadnie, kto to był! Maciej L.! My czekamy, by mu powiedzieć, że go wywalamy, a on nam komunikuje, że to on składa dymisję na ręce zarządu. Linus z nim to ustalił. Ja oczy otwieram, Tomek robi się purpurowy na twarzy, a Maciej się rozłącza! Zaczynam krzyczeć do Linusa, że nie tak się umawialiśmy, że mieliśmy go wywalić! »On jest moim przyjacielem« – tłumaczy Linus”.


Wiele osób związanych z Homokomando i wypowiadających się w tekście wskazuje, że równie dużym zaskoczeniem jak informacja o gwałcie była dla nich postawa Lewandowskiego, który ich zdaniem tuszował sprawę.


Teraz jestem pewien, że Linus próbował Macieja kryć – uważa Marcin Jaworek, członek zarządu Homokomanda.

Chemsex, narkotyki, legalizacja prostytucji. Warszawski ratusz i miliony na organizacje LGBT

Portal tvp.info dotarł do analizy przygotowanej przez posła Sebastiana Kaletę. Z raportu, który przedstawia działalność niektórych organizacji...

zobacz więcej

O szokujących kulisach mówi również Angelika Domańska, przewodniczącą komisji rewizyjnej. – Linus sobie wymyślił, że Homokomando będzie jego trampoliną wyborczą. Chce startować w wyborach do parlamentu. Po to mu było Homokomando – ocenia.


Zobacz także: Uderzyła policjanta i chwyciła za broń. Nowe fakty ws. „babci Kasi” i LGBT

 

Ujawnia również, co działo się zaledwie kilka dni temu – 29 września. Planowane było wówczas walne zgromadzenie. Gdy się rozpoczęło, Linus Lewandowski został zawieszony, ale złożył wniosek o odwieszenie, a co więcej wniosek o usunięcie wszystkich członków komisji rewizyjnej. 


„Szybkie głosowanie – i tak się nas pozbyli. Wiedzieli, że jako komisja chcemy złożyć wniosek do sądu o przyznanie organizacji komisarza. Uniemożliwiono nam to. Bartosz Kramek, szef oddziału HK w Brukseli, został przewodniczącym nowej komisji rewizyjnej, a Linus znów członkiem zarządu” – zaznaczyła.




Maciej L. i Linus Lewandowski wydali oświadczenia


Roznegliżowany drag queen i 3-letnie dzieci. Interweniowała policja

Do zdarzenia doszło w Reading w Wielkiej Brytanii. W jednej z tamtejszych bibliotek zorganizowano spotkanie mężczyzny przebranego za kobietę z...

zobacz więcej

Aktywista miał potwierdzić, że Maciej L. dopuścił się gwałtu. Nie ujawnił, dlaczego wcześniej go bronił, nie informował o sprawie i dzwonił do zastępczyni redaktora naczelnego „Wyborczej" próbując zablokować publikację artykułu.


Zobacz także: Berlin nową ojczyzną dla społeczności LGBT z Węgier

 

Stwierdził tylko, że Maciej L. to jego przyjaciel więc uważał, że musi mu pomóc. – Jednak nie da się. Jest po prostu gwałcicielem – ocenił.


W opublikowanym w sieci specjalnym oświadczeniu wskazał, że sprawą autora tekstu „GW” „Damiana Maliszewskiego zajmuje się Rada Etyki Mediów”, a on sam dołoży starań, by jego przyjaciel trafił do więzienia.


Proszony o komentarz do artykułu Maciej L. miał się zasłonić prawem do 14 dni na udzielenie odpowiedzi, a potem odesłać autora do pełnomocniczki Anety Miechowicz. Ta miała ocenić, że autor dopuszcza się nękania i zgłasza sprawę o popełnienie przestępstwa z art. 266kk.


Maciej L. w specjalnym oświadczeniu na Facebooku pisał 15 września: „W związku z wysuwanymi pod moim adresem oskarżeniami oświadczam, że są one nieprawdziwe. Film wideo, który ma je potwierdzać, został nagrany bez mojej zgody w sytuacji intymnej i przedstawia dwie dorosłe osoby w relacji seksualnej praktykujące BDSM w konwencji, na którą obie strony się umówiły i wyraziły zgodę”.


Mężczyzna podkreślił, że rozpowszechnianie tego filmu odbywa się bez jego zgody. 


„Mając na uwadze dobre imię Stowarzyszenia Homokomando, zdecydowałem się zrezygnować z członkostwa w zarządzie stowarzyszenia oraz członkostwa w samej organizacji, z powodu że moje postępowanie złamało pewne standardy etyczne. Z tego samego powodu, a także dla dobra osób mi bliskich do czasu wyjaśnienia sprawy nie będę jej szerzej komentował ani udzielał bardziej szczegółowych informacji” – zaznaczył.


Co ciekawe, cytowana w tekście pani Katarzyna w ostatniej chwili miała wycofać się ze wszystkich swoich wypowiedzi i twierdzeń oraz nie zgadzać na publikację przedstawianych wcześniej opinii. „Jak ustaliłem, Aneta Miechowicz, pełnomocniczka Macieja L., jest też przewodniczącą rady fundacji, której fundatorką i pomysłodawczynią jest Katarzyna. Czy to powód wycofania się Katarzyny?” – pyta autor.


Jak pisze „Wyborcza”, dane niektórych występujących w tekście osób zostały zmienione.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej