RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Karnkowski: Rosja przecieka

Granica z Gruzją (fot. PAP/EPA/ZURAB KURTSIKIDZE)
Granica z Gruzją (fot. PAP/EPA/ZURAB KURTSIKIDZE)

Najnowsze

Popularne

Temat uszkodzenia, a de facto zniszczenia obu gazociągów Nord Stream, od którego nie uciekniemy i w tym tekście, trochę przesłonił światu inny fascynujący watek, związany z Rosją, czyli ucieczki poborowych. Te odbywają się na skalę masową. Zdjęcia kolejek na granicach obiegły światowe media, wypatrujące wszelkich oznak społecznego buntu. Rosja krwawi już nie tylko na wojnie, w której ugrzęzła, zagoniona do niej fanatyzmem swych wodzów, własnym konformizmem i imperialnymi mrzonkami. Krwawi tysiącami ludzi opuszczającymi kraj i gazem, uciekającym z dziurawych gazociągów. Słabnie, lecz słabnąc zatruwa swoje otoczenie.

Karnkowski: RU Dezerterzy

Rosja ogłosiła mobilizację. Szczegółów tak naprawdę nie znamy, ponieważ, jak to bywa z najciekawszymi dokumentami, poza ogłoszoną treścią istnieje...

zobacz więcej

Tydzień temu, pisząc o dezerterach ostrzegałem, że uciekają oni na ogół przed armią, lecz nie polityką Putina, której wielu z nich może być wręcz rozsadnikiem w krajach, będących ich schronieniem. I proszę – w Gruzji uciekający przed armią, pod ważnym dla Polaków hasłem „za wolność naszą i waszą” zwołują się na wiece poparcia dla postsowieckich referendów na okupowanych terenach Ukrainy. Gdyby naiwna Europa wpuszczała dezerterów równie ochoczo, co utrzymujące na różnym poziomie relacje z Rosją azjatyckie państwa byłego ZSRR, podobne cuda widziałaby u siebie. I do siebie też miałaby pewnie wtedy pretensje, lecz nie tyle o tę naiwność, co o to, że jeszcze nie potrafiła odpowiednio skutecznie przekonać swych gości do liberalnej demokracji.


Jednak problem rosyjskich imigrantów ostatnich dni i tygodni to nie tylko problem polityczny w znaczeniu krótkoterminowym. Gruzję, Armenię, Kazachstan i inne państwa regionu zalewa właśnie wielka fala młodych Rosjan, uciekających przed mobilizacją. Przyjmując ich, kraje te w pewnym stopniu działają wbrew rosyjskim władzom, pozwalają więc sobie na pewną deklarację niezależności. Równocześnie jednak ryzykują całkiem sporo. Znany jest powszechnie fakt, jak potężna imigracja z terenów dawnego ZSRS odmieniła politykę i całą strukturę społeczną Izraela.


Czytaj także: Ukraińcy w Niemczech obawiają się uciekinierów z Rosji


W mniejszym stopniu, lecz również zauważalnie, zjawisko to zaistniało również w Niemczech. Grupy poczuwających się do niemieckości emigrantów z Rosji na miejscu nie zasymilowała się w pełni z resztą społeczeństwa, stając się wiernym odbiorcą propagandy „ze starego kraju”, a zarazem klientelą najbardziej prorosyjskich sił sceny politycznej RFN – postkomunistycznej Die Linke i prawicowej AfD. To właśnie ta grupa dala o sobie ostatnio znać, organizując głośne dosłownie i w przenośni wiece poparcia dla Putina. I właśnie to zjawisko zaczyna powtarzać się w Gruzji.

Karnkowski: Między Poczdamem a Smoleńskiem. Rzecz o prorosyjskości

Większość rozsądnych i pochodzących spoza fanklubu polityka komentarzy, na jakie natrafiłem po wystąpieniu Donalda Tuska w Poczdamie, kwestionuje...

zobacz więcej

Rosjanie w nowym miejscu pozostają Rosjanami ze wszystkimi tego konsekwencjami. Na odległość, na tyle bliską, by zachować kontakt z krajem i korzystać z jego systemu bankowego, kontrolując zdanie swą pracę, firmę i finanse gdzieś w szarej strefie między sankcjami a wolnym obiegiem środków. I na tyle daleką, by armię popierać na wiecu, lecz nie pod ostrzałem coraz lepiej uzbrojonego przeciwnika. To goście zarazem kłopotliwi, lecz i atrakcyjni, wydający pieniądze na życie, rozrywki i wynajem, na ogół długoterminowy – i, nieraz w odróżnieniu od miejscowych, mający je. Jeśli skala ucieczek pozostanie na dotychczasowym poziomie, w Rosji zacznie brakować rąk nie tylko do trzymania broni, lecz i do pracy. Czy jednak państwa, które coraz śmielej wyrywają się z moskiewskiej strefy wpływów za pewien czas nie wrócą do niej już nie przez naciski zewnętrzne, a wewnętrzne, siłą głosu i pieniędzy ludzi, którym właśnie udzieliły schronienia?


Według danych, udostępnionych przez portal The Bell, do 29 września w Kazachstanie znalazło się już ponad 98 tysięcy rosyjskich dezerterów, co jest zdecydowanym rekordem. 53 tysiące wylądowały w Gruzji, a jedynie 10 tysięcy mniej w chroniącej przecież swoje granice przed Rosjanami Finlandii. Na Litwę i do Estonii zwiało po ponad 9 tysięcy poborowych, 6500 wybrało Izrael, a ponad trzy tysiące znalazło się w Mongolii i Kirgistanie.


Wielu komentatorów gorzko zauważa, że uciekają najczęściej ci, których na to stać. Pamiętajmy jednak, że biali, dobrze sytuowani rosyjscy Słowianie nie byli dotąd pierwszym wyborem surowca na armatnie mięso. Za parawanem mobilizacji Kreml przeprowadza po cichu największą od czasów Stalina czystkę etniczną, poszczególnym miejscowościom i regionom siłą wyrywając całą męską populację wybranej narodowości. To również powoduje ucieczki, staje się bowiem zagrożeniem dla przetrwania już nie jednostek, a całych grup. Dane wskazujące na dysproporcje powołań w grupach etnicznych tworzących wielonarodową społeczność Rosji potwierdzają ten rasistowski i nacjonalistyczny proceder. 

Niemcy zapraszają rosyjskich dezerterów, Czesi nie widzą podstaw

Niemcy są gotowe na przyjęcie dezerterów z armii rosyjskiej „zagrożonych poważnymi represjami” – powiedziała niemiecka minister spraw wewnętrznych...

zobacz więcej

Grupy, które nierówność tą czują najmocniej, najmocniej też protestują i stąd tak silny, przybierający skale w Rosji dotąd właściwie niespotykaną, sprzeciw mieszkańców Dagestanu. Mieszkańcy Zakaukazia, traktowani dotąd latami jako obywatele drugiej kategorii zarówno przez państwo, jak jego słowiańskich współobywateli, mają pełną świadomość, że to właśnie dla nich przeznaczono rolę tych, którzy mają bez sprzeciwu bić się i ginąć. I tylko nikt nie przewidział, że nie będą chcieli jej odegrać.


W ostatnich dniach bardzo głośno było o twitterowym wpisie Radosława Sikorskiego, sugerującym odpowiedzialność Amerykanów za awarie obu rosyjsko-niemieckich gazociągów. Wypowiedź ta doczekała się już wystarczająco wielu komentarzy, jednak w jej kontekście warto przypomnieć, że Sikorski jeszcze w marcu tego roku postulował, by Unia Europejska nie tylko przyjmowała wszystkich rosyjskich dezerterów, lecz również przyznawała im jednorazowe świadczenie w wysokości trzech tysięcy euro i trzyletnie prawo do pracy. Ktoś mógłby napisać, że Sikorski postulat ten zgłaszał w samym początku wojny, a od tamtej pory wiele się zmieniło. Zmieniło się, owszem, lecz nie u Sikorskiego. Po ogłoszeniu przez Putina i Ławrowa mobilizacji, sam przypomniał na Twitterze swój dawny wpis, opatrując go pytaniem pod adresem Ursuli van der Layen, że warto wrócić do tamtego pomysłu.


A co do samego gazociągu, wydawało się, że głupiej i bardziej szkodliwie niż Radosław Sikorski się nie da. Paweł Zalewski, który z PiS do Polski 2050 przewędrował szlakiem wiodącym przez Platformę Obywatelską, przynajmniej w pierwszej z tych dyscyplin postanowił podjąć rękawicę. Sikorski odpowiedzialnych za cieknące i korodujące rury znalazł w Ameryce, za co zresztą podziękowali mu Rosjanie i niektórzy partyjni koledzy, a Donald Tusk nad reakcją na nią myślał ładnych parę dni, bo wiadomo, gdzie się człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy. Zalewski pretensje zgłosił do… polskich służb.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO


„Sabotaż, który prawdopodobnie miał miejsce, ujawnił skalę zaniedbań polskiego państwa, jeżeli chodzi o ochronę infrastruktury krytycznej. PiS miał 7 lat na to, aby wzmocnić ten bardzo istotny rodzaj zarządzania kryzysowego i nic w tej sprawie nie zrobił” – alarmuje polityk Polski 2050 i nie do końca wiadomo, o co mu chodzi. Jeśli o to, że polskie służby nie zajmowały się ochroną szkodliwego dla Polski interesu putinowskich oligarchów, to trzeba przyznać, że Szymon Hołownia z przyjaciółmi faktycznie wprowadził do polskiej polityki nową jakość. Tyle tylko, że nie o taką nowość, i nie o taką jakość, nam chodziło. 

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej