RAPORT

Prorosyjska era Tuska

„Zaczynasz rozumieć cały ten horror”. Co Rosjanie mówią o mobilizacji?

„To jak samobójstwo, rozumiecie?” (fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV)
„To jak samobójstwo, rozumiecie?” (fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV)

Najnowsze

Popularne

Władimir Putin ogłosił mobilizację. Według niezależnych mediów nowo wprowadzony dekret może objąć nie – jak zapowiadał to Kreml – 300 tysięcy, a nawet 1,2 mln mężczyzn. Co Rosjanie myślą o mobilizacji i o wojnie na Ukrainie? Z wezwanymi do wojska rozmawiał Biełsat.

Nowo zmobilizowane oddziały już na Ukrainie. Nagranie „motywującej” przemowy rosyjskiego oficera

Na tereny okupowane przez Rosjan przybywają oddziały złożone ze zmobilizowanych żołnierzy, informuje Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. „Ludzie...

zobacz więcej

20-letni Waleryj, mieszkaniec wsi w obwodzie saratowskim, opowiada dziennikarzom rosyjskojęzycznego portalu Biełsatu Vot-Tak, że mieszka z matką i kilkuletnim bratem. Kilka tygodni temu skończył zasadniczą służbę w wojsku i wrócił do rodziny. 

 

Mobilizacja w Rosji. 20-latek: To jest piekło


– 22 września dostałem wezwanie do komisji poborowej. Teraz, rozumiesz, jeśli odmówię to dostanę 20 albo 200 tysięcy rubli grzywny (1700–17 tysięcy złotych). Jak żyję, takich pieniędzy nie widziałem. To jakieś piekło. Tylko w mojej wsi w ciągu dwóch dni karty mobilizacyjne dostało 30 osób. To prawie połowa mężczyzn we wsi – opowiada Waleryj. 

  

Narzeka, że chciałby o tych sprawach mówić głośniej, ale „zwracanie się do narodu to kiepska sprawa”. – Przecież oni i tak nie mogą nic zrobić. Pół wsi nam won wyganiają, a wszyscy mają to gdzieś. Coś się zmieni, z pewnością, ale widocznie nie w naszych czasach. Nic nie możesz z tym zrobić. Do prawnika nie pójdziesz, bo oni są daleko. Oni są w Moskwie, a my tu. Oni tu nie przyjadą, a my pojedziemy na wojnę – dodaje. 

  

20-latek ma w książeczce wojskowej wpisaną specjalność „kierowca” i przyznaje, że może dlatego jest wcielany do armii. Wyjaśnia, że w wojsku brakuje kierowców. – No i co począć? Gdzie się podziać? Czyli pewnie pójdę. 26 września będą na mnie czekać w wojenkomacie. W tym kraju albo wojna, albo turma. A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że nigdy nie życzyłem nikomu źle. Tylko mamy i młodszego żal – mówi. 

Ukraińcy w Niemczech obawiają się uciekinierów z Rosji

Światowe media donoszą o masowych ucieczkach Rosjan z obawy przed mobilizacją. Jak pisze Deutsche Welle „niemieccy politycy są na nich otwarci”. DW...

zobacz więcej

Dzieci. Co z nimi będzie?


– Nigdy w życiu nikogo nie zabiłem i nie planuję tego robić. Ale będę stawiał opór przeciwnikowi. Jak walną to walną. Ja już niczego się nie boję i w nic nie wierzę. Mam to już w d***e. Poza mamą nikt mnie nie kocha, nie docenia. To jak samobójstwo, rozumiecie? To takie uczucie, jakby cały świat się od ciebie odwrócił – mówi Rosjanin. 

 

Kolejną relacją jest historia Ignata. Ma 50 lat i mieszka w Moskwie. – Podlegam obowiązkowi służby wojskowej. Przyszli pod adres mojego zameldowania – nie otworzyłem. Potem dzwonili na komórkę – nie odebrałem. W końcu nakleili na drzwi kartę mobilizacyjną z żądaniem stawienia się w wojenkomacie. Oczywiście, że mnie to przeraziło. Pierwsze, o czym pomyślałem, to dzieci. Co z nimi będzie, jeśli mnie wezmą – mówi. 

  

Wyznaje, że nie wie, co teraz zrobi. Musi coś wymyślić, by nie pójść na front. – Ale tu jest jeszcze taki problem, że dwoje z trojga dzieci chodzi do moskiewskich szkół. Nie mam na razie pojęcia, czy nie zaczną naciskać za pośrednictwem dzieci. Na razie dzieci siedzą w domu – dodaje. 

30-letni Jewgienij z dalekiego wschodu Rosji opowiada, że wezwanie na stawienie do komisji wojskowej otrzymała dla niego jego matka. 

 

– Samej karty mobilizacyjnej jeszcze nie miałem w ręku, bo nie ma mnie w miejscu zameldowania i nie planuję przyjść do komendy uzupełnień. Będę to przeciągał jak najdłużej. Nawet jeśli będą starali się mnie znaleźć, będzie to dla nich bardzo trudne – oświadczył. 

Łotwa ogłasza stan wyjątkowy na granicy z Rosją

W związku z ogłoszoną przez Władimira Putina mobilizacją rząd Łotwy podjął decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na granicy z Rosją. Nowe...

zobacz więcej

Mężczyzna nie wie, czy jest jakiś sposób, by mógł uniknąć mobilizacji. – Pytałem ludzi z wykształceniem prawniczym i nikt mi sensownie nie odpowiedział. Wszyscy mówią, że nikt niczego nie rozumie. A kogo będą zabierać, to nie wiadomo – przyznaje. 

  

Mężczyzna twierdzi, że on i całe jego środowisko mają negatywny stosunek do mobilizacji i wojny przeciwko Ukrainie. 

 

Anna: Nie będę się ukrywać


Z dziennikarzami Biełsatu rozmawiała też kobieta, 35-letnia Anna z Petersburga. Podlega obowiązkowi służby i ma specjalizację wojskową. 

 

– Najpierw myślałam, że pójdę, ale potem skonsultowałam to z prawnikiem. Powiedział, że skoro nie wręczyli mi karty mobilizacyjnej do rąk własnych, to lepiej nie powinnam nigdzie jechać. Jeśli dostanę ją oficjalnie, pojadę do wojenkomatu. Uciekać i ukrywać się nie zamierzam – mówi.

Niemiec „obserwatorem” na pseudoreferendum. „To była głupota”

Niemiec, który w charakterze „obserwatora” pojechał na rosyjskie pseudoreferenda na Ukrainie, został z tego powodu zwolniony z pracy w spółce...

zobacz więcej

Kobieta ma pięcioletnią córeczkę, której nie ma komu zostawić.


– Mam nadzieję, że wezmą to pod uwagę i nie wyślą mnie na wojnę. Inaczej będę musiała poprosić o pomoc babcię i byłego męża. Moja mama pracuje w państwowej drukarni Goznak. U nich tylko pierwszego dnia zmobilizowali 27 osób. Drugiego 18 czy 19 ludzi. Proces jest prosty: dają dwie godziny na spakowanie i z miejsca zabierają na przeszkolenie. Zmobilizowani zostali zupełnie młodzi chłopcy – opowiada. 

  

Ocenia, że „wszystko poszło za daleko i drogi wstecz nie ma”.


– Niby trwają działania wojenne, ale wszyscy już do tego przywykli. A mobilizacja to zupełnie inny poziom. Sprawa śmierdzi i zaczynasz rozumieć cały ten horror. Jest masa historii stamtąd. I to, co się tam dzieje, jest naprawdę straszne. Chciałabym, żeby to się jak najszybciej skończyło – powiedziała. 

  

Jednocześnie oświadczyła, że nie będzie się bała zabijać.


Mogę to powiedzieć z przekonaniem. Już teraz rozumiem cały ten horror. Jeśli zdarzy się, że będę musiała wyjść na pole walki, będę się bronić, zdecydowanie – deklaruje. 

Wojna Rosji na Ukrainie. Władimir Putin użyje broni jądrowej?

Władimir Putin został zapędzony do narożnika, dlatego z dnia na dzień coraz bardziej prawdopodobne staje się użycie przez niego taktycznej broni...

zobacz więcej

– Będę walczyć z całych sił, bo wiem, że to nie zabawa. To nie film, tylko prawdziwa bitwa. Jeśli dali ci do ręki automat, wcześniej czy później będziesz musiał go użyć. Nie mogę i nie będę stała patrząc, jak zabijają innych – kończy. 

 

Mobilizacja w Rosji


Władimir Putin ogłosił 21 września częściową mobilizację na wojnę z Ukrainą oraz zagroził „użyciem wszelkich środków”, by bronić kraju przed rzekomym zagrożeniem z Zachodu. Według oficjalnych przekazów Kremla pod broń ma zostać powołanych około 300 tys. rezerwistów. 

  

W ocenie niezależnego portalu Meduza mobilizacja może objąć nawet 1,2 mln mężczyzn, głównie spoza dużych miast. 

 

Po decyzji głowy państwa dziesiątki tysięcy Rosjan próbują uniknąć powołania do wojska i wyjechać z kraju. Osoby uciekające przed służbą w armii starają się przedostać m.in. do Kazachstanu, Mongolii, Gruzji i Finlandii.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej