Anna K. zmarła w styczniu 2019 r. w tzw. klinice medycyny naturalnej w Poznaniu. Rodzina zmarłej w styczniu 2019 r. Anny K. żąda od pielęgniarki, przez której błąd kobieta zmarła, i od kliniki, w której doszło do tragicznej pomyłki, odszkodowania w wysokości 1,8 mln zł. Pielęgniarka Lucyna P. została już prawomocnie skazana. Do tragedii doszło w tzw. klinice medycyny naturalnej w Poznaniu. W styczniu 2019 r. Anna K. w tzw. klinice medycyny naturalnej ze względu na swój stan zdrowia poddawana była „terapii”. Położna Lucyna P. podała 36-latce złą dawkę leku. Pacjentka zmarła; osierociła ośmiomiesięczne bliźnięta.W 2021 r. poznański sąd uznał Lucynę P. winną narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i nieumyślne spowodowanie jej śmierci. Oskarżona wnioskowała o dobrowolne poddanie się karze. Została skazana na karę 1 roku i 6 miesięcy więzienia.Sąd orzekł także nawiązkę wobec oskarżyciela posiłkowego w wysokości 10 tys. zł i zakaz wykonywania zawodu pielęgniarki na trzy lata. Wyrok jest prawomocny. Lucyna P. odbywa karę w systemie dozoru elektronicznego.Rodzina zmarłej żąda zadośćuczynieniaRodzina zmarłej domaga się teraz zadośćuczynienia za śmierć kobiety. Pozwanym w sprawie jest Lucyna P. i klinika. W czwartek przed poznańskim sądem okręgowym ruszył proces w tej sprawie.Jak tłumaczyła mediom w sądzie reprezentująca rodzinę zmarłej adwokat Beata Grygiel-Skrzypczak, „powodowie, czyli mąż zmarłej i jej dzieci, czteroletnie obecnie bliźnięta, domagają się zadośćuczynienia za krzywdę związaną ze śmiercią ich matki i żony”.Dodała, że kwota zadośćuczynienia, jakiej domagają się powodowie to łącznie 1,8 mln zł, czyli po 600 tys. zł dla każdego z powodów, a także comiesięcznej renty dla dzieci.Adwokat pytana, jak wygląda życie rodziny po tej tragedii, powiedziała, że „ojciec dzieci i mąż zmarłej został zmuszony do przeprowadzenia się do Rzeszowa, sprzedał nieruchomości, które posiadali w Poznaniu. W tym momencie samotnie wychowuje dzieci, z niewielką pomocą rodziców, bo jego rodzice mieszkają w Rzeszowie”.Dodała, że Anna K. „szukała pomocy w medycynie niekonwencjonalnej, dlatego zwróciła się do kliniki (...), która już w tym momencie jest niedziałającą kliniką. Niestety tej pomocy nie otrzymała”.W trakcie czwartkowej rozprawy sąd przesłuchał męża zmarłej Macieja K. i obecną w sądzie Lucynę P. W tracie rozprawy na sali nie było żadnego reprezentanta pozwanej kliniki.#wieszwiecejPolub nasMąż zmarłej, którego przesłuchanie odbyło się za pośrednictwem wideopołączenia z sądem, powiedział, że jest zarejestrowany jako bezrobotny, utrzymuje się z prac dorywczych, jest stolarzem. Dzieci chodzą do przedszkola.Lucyna P. jest na emeryturze. Mieszka z mężem, dorosłym synem i opiekuje się dorosłą córką ze znacznym stopniem niepełnosprawności.Sąd odroczył rozprawę do stycznia. Wtedy też planuje przesłuchać świadków.