RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Kosiński: Strajk to w kapitalistycznej gospodarce normalne zjawisko

Strajk to w kapitalistycznej gospodarce normalne zjawisko (fot.  PAP/Marcin Bielecki)
Strajk to w kapitalistycznej gospodarce normalne zjawisko (fot. PAP/Marcin Bielecki)

Najnowsze

Popularne

Całkiem niedawno ogólnopolskie media, w tym TVP Info, relacjonowały strajk pracownic niewielkiego zakładu o niemieckim kapitale w Lubsku niedaleko Zielonej Góry. Dzięki wytrwałości protestujących, wsparciu struktur regionalnych i krajowych NSZZ "Solidarności", ale również zainteresowaniu medialnemu, pracownicom udało się wywalczyć należne im podwyżki. Wcześniej duże emocje budziły strajk w żywieckim zakładzie Hutchinsona czy trwający prawie 40 dni strajk generalny w Solarisie. Warto, żebyśmy pamiętali, że strajk, w przeciwieństwie do tego, co nam wmawiali od lat dziewięćdziesiątych różnej maści liberałowie, nie jest czymś negatywnym, a jest normalnym elementem życia społecznego.

„Niemiecki pracodawca działa wbrew przepisom”. Strajk w firmie obuwniczej w Lubsku [WIDEO]

Przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda zapowiedział wystąpienie do Państwowej Inspekcji Pracy z wnioskiem o kontrolę w niemieckiej firmie W&W w...

zobacz więcej

Konflikt ograniczony prawnie


Niesamowitym chichotem historii jest fakt, że pomimo że III Rzeczpospolita zrodziła się na fali strajków 1980 i 1988 r., to rządzące po Okrągłym Stole elity zrobiły wszystko, by w Polsce rolę strajku, jak i ogólnie dialogu społecznego, ograniczyć do minimum. Niestety w państwie, gdzie szalała prywatyzacja, dewastowano przemysł, ograniczano rolę związków zawodowych, gospodarka rynkowa była społeczna tylko z nazwy. Pomimo to zdarzało się, że strajki odegrały istotną rolę w najnowszej historii, jak chociażby protesty z lata 1992 r. w KGHM, które uratowały ten, jakże istotny dla polskiej gospodarki, zakład przed złodziejską prywatyzacją. Niestety urabiane przez dekady przez neoliberałów polskie społeczeństwo ma niewielką świadomość tego, jak w rozwiniętych krajach wyglądają relacje państwo-pracodawca-pracownik.


Strajk często kojarzy się więc pejoratywnie z awanturnictwem, związki zawodowe mają „gębę” roszczeniowych, myślących tylko o sobie grupek, a świadomość prawa pracy jest minimalna. Warto więc podkreślać – uzwiązkowienie wśród pracowników jest najwyższe w najbogatszych państwach świata, a najwięcej strajków wybucha w bardzo bogatej Belgii. Strajk nie ma nic wspólnego z chaosem i anarchią, to forma konfliktu w stosunkach pracy, ale ona ma swoje ściśle ograniczone ramy prawne.

Tysiące Polaków protestuje w Luksemburgu. Drut kolczasty i wozy pancerne

W piątek o godzinie 10 przed siedzibą TSUE w Luksemburgu ruszył protest górniczej „Solidarności” w obronie Turowa. Internet obiegły zdjęcia i filmy...

zobacz więcej

Strajk to więc protest, który jest prawnie ściśle uregulowany, na dodatek w naszym prawie występuje od ponad 100 lat, jest efektem osiągnięcia społecznego konsensus w stosunku do tego, jakie są społecznie akceptowalne formy wyrażania protestu zbiorowego przez pracowników. Na dodatek w polskim prawie przepisy dotyczące strajku są obostrzone dużą ilością wymogów proceduralnych, które są trudne do spełnienia, a jednym z etapów jest wejście w spór zbiorowy. Warto pamiętać, że państwa w których strajki nie wybuchają to najczęściej zwyczajne dyktatury. Również rugowanie strajku z przestrzeni publicznej (m.in. z przekazu medialnego) jest standardem dla państw totalitarnych i autorytarnych – tak było w PRL-u, gdzie propaganda nie dopuszczała słowa strajk do przestrzeni publicznej mówiąc o „przerwach w pracy”.


Po pierwsze edukować


Niestety w Polsce wciąż kuleje edukacja przyszłych pracowników. Niedawno Ministerstwo Edukacji i Nauki chwaliło się, że do szkół wejdzie nowy przedmiot „biznes i zarządzanie”, zupełnie zapominając, że większość przyszłych uczniów nie będzie przedsiębiorcami, a pracownikami (co również jest korzystne, duża drobna przedsiębiorczość charakteryzuje państwa zacofane). Nie twierdzę, że czymś złym jest nauka tego, jak założyć firmę, ale obok powinna iść nauka o prawie pracy, uprawnieniach związków zawodowych, relacjach między pracodawcą a pracownikiem.

„S” chce wykluczenia Rosji z międzynarodowych organizacji związków zawodowych

Po skandalicznym komunikacie Federacji Niezależnych Związków Zawodowych Rosji na temat agresji na Ukrainę „Solidarność” zwróciła się z apelem do...

zobacz więcej

Na chwilę obecną warto pokazywać w przestrzeni publicznej tak pozytywnie zakończone strajki jak ten w Lubsku. – Wspierali nas mężowie, rodziny. Mieliśmy dużą pomoc z zewnątrz. Codziennie byli przed zakładem przedstawiciele regionów „S”. Przyjeżdżali, robili hałas, rozmawiali z nami, podtrzymywali na duchu. To wszystko powodowało, że duch walki w nas nie zgasł do końca. Wreszcie jednak nadszedł czas, w którym sytuacja musiała się po prostu rozwiązać.


Wypracowaliśmy najlepsze rozwiązanie, jakie mogliśmy, na ten dzień. Jestem dumna ze wszystkich pań. Ich odwaga, determinacja, chęć walki przyczyniły się do naszego zwycięstwa. Teraz wiemy o tym, że jesteśmy silne, że możemy dużo. To jest największa wygrana wszystkich pań. Otwierają się także przed nami nowe drzwi. Mamy nadzieję, że pracodawca zacznie z nami rozmawiać, siądzie do stołu negocjacyjnego bez konieczności pomocy z zewnątrz, bez sporów zbiorowych, bez strajku – powiedziała w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność” Małgorzata Musielak, przewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w W&W Polska. Oby wytrwałość pań z Lubska była wzorem dla innych zakładów pracy, w których pracownicy borykają się z poważnymi problemami. A my nie bójmy się słowa „strajk”. To normalny element życia społecznego.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
Zobacz więcej