RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Patrz, płacz i płać

Polskie straty oceniono na ponad 6 bln złotych (fot. Universal History Archive/Universal Images Group via Getty Images)
Polskie straty oceniono na ponad 6 bln złotych (fot. Universal History Archive/Universal Images Group via Getty Images)

Najnowsze

Popularne

Są pewne sprawy, które w wyniku bardzo różnych okoliczności załatwiane są bardzo późno – zbyt późno, chciałoby się napisać. Lustracja, dekomunizacja, również przestrzeni publicznej, niektóre decyzje administracyjne i inwestycje. Jednak w przypadku rzeczy koniecznych argument spóźnienia nie zwalnia od ich wykonania. Lepiej późno niż wcale. Bo choć za opóźnienie wielu spraw płacimy dużą cenę, cena za zaniechanie byłaby jeszcze wyższa.

Fogiel o reparacjach: Zrobiliśmy pierwszy krok, ale droga będzie długa i wyboista

Zrobiliśmy pierwszy, bardzo ważny krok, ale droga do uzyskania reparacji będzie długa, wyboista, usłana protestami Niemców, którzy będą...

zobacz więcej

 Przedstawiając wyliczenie wojennych strat Polski – państwa polskiego i jego mieszkańców i przenosząc debatę na oficjalny i międzynarodowy poziom, rządzący wypełniają nie tylko obowiązek wobec kilku pokoleń obywateli, ale i wyrażoną przez wszystkie siły polityczne w 2004 roku wolę Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej.


Znakomicie się stało, że najpierw Emilia Kamińska na Twitterze, a później portal tvp.info przypomnieli zapomniane kompletnie posiedzenie Sejmu sprzed 18 lat. Uchwałę o konieczności ubiegania się o reparacje izba przyjęła przy jednym tylko głosie wstrzymującym się i bez głosu sprzeciwu. Poseł Mniejszości Niemieckiej nie wziął udziału w głosowaniu.


Donald Tusk mówił wtedy tak: „Naprawdę powinniśmy – niezależnie od tego, z której strony sali siedzimy – wspólnie doprowadzić do powstania takiego projektu uchwały, który wyposaży nasz rząd w skuteczne instrumenty dochodzenia sprawiedliwości historycznej i finansowej w relacjach polsko-niemieckich w kontekście tych zdarzeń, o których mówimy. Jestem przekonany o tym, że polska polityka trochę inaczej niż do tej pory, szczególnie w relacjach polsko-niemieckich, wymaga wyjątkowych kompetencji, wyjątkowej solidarności politycznej Polaków i osadzenia w historii inaczej, niż chcieli tego trochę naiwni politycy polscy i niemieccy wówczas, kiedy mówili, że historię można odłożyć ad acta”.


Jarosław Kaczyński klaskał w ławach sejmowych, a apel z pierwszego zdania cytatu został wysłuchany i jawiło się to dla wszystkich oczywistością. Dziś oczywistością już nie jest. Ówczesne głosowanie pokazało, że zbiór „trochę naiwnych polityków polskich” był, przynajmniej w tamtej chwili, pusty. Dziś, niestety, pusty już nie jest. Jedni piszą, że śmierć jest nie przeliczalna na pieniądze, w związku z czym ubieganie się o rekompensatę jest cynicznym nadużyciem.

Wolta Tuska w sprawie reparacji od Niemiec. Jak lider PO głosował i co mówił w 2004 r.?

Niemcy chcą pisać historię na nowo, a najlepiej o niej zapomnieć, a są odpowiedzialne za wszystkie skutki II wojny światowej. Niemieckie reparacje...

zobacz więcej

„Domaganie się reparacji za zamordowanie 6 mln polskich obywateli w czasie drugiej wojny światowej to odrażający cynizm polityczny. Śmierć tych ofiar nie ma ceny. Rolą Polski jest pamiętać o drugiej wojnie a nie zarabiać na niej.” – pisze np. Maciej Gdula. Wiele osób nie zgadza się z jego opinią, jednak najważniejsze pytanie, które pojawiło się pod cytowanymi słowami, zadane przez Piotra Zduńczyka z Ruchu Narodowego zostało bez odpowiedzi. „Czy Pan właśnie zanegował ideę zadośćuczynienia w prawie karnym?” pyta Zduńczyk i trafia na tyle celnie, by profesor z lewicy nie wchodził już w dalszą polemikę.


Inni obracają sprawę w kpinę, znajdując okazje do wymieniania starszych wydarzeń historycznych z pytaniem, czy za nie też będziemy chcieli odszkodowań. Tyle że Niemcy wielu narodowym płacą do dziś, nieraz nawet za starsze, niż druga wojna światowa grzechy.


A my, pośrednio i bezpośrednio, wciąż ponosimy konsekwencje ich ówczesnej napaści. Takie, z których nawet nie zdajemy sobie sprawy – nie wiemy bowiem, co mogli osiągnąć nasi dziadkowie czy pradziadkowie, gdyby nie zaczęta we wrześniu 1939 roku nawałnica nie odebrała lub tylko mocno przeorała ich życia. Ale wiemy, co straciliśmy, ile domów, ulic, fabryk, ale też ile spokoju. Ilu naszych dziadków czy pradziadków budziło się w nocy, przechodziło swoje traumy i koszmary, co rzutowało na wychowanie kolejnych pokoleń, które w ten sposób straszliwa wojnę, choć już tylko jako doświadczenie zapośredniczone, przeżywały na nowo? Oczywiście, zyskujemy nowe szanse i nowe możliwości, nie tkwimy wciąż w jednym i tym samym koszmarze, jednak wciąż, czasem nawet poza naszą świadomością, ponosimy jeszcze jego konsekwencje.

Karnkowski: Niedoczekanie nasze i wasze

Politycy obozu rządzącego prezentują dziś co najmniej trzy stanowiska w sprawie szansy na pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy. Dominujący...

zobacz więcej

„To już inni Niemcy” – ktoś może skwitować i spokojnie patrzeć w świetlaną, oświetlaną gazem z Nord Stream 2, przyszłość. Czyżby? Niemcy wojnę przegrali, lecz przecież źle na niej nie wyszli. Szczątkowa denazyfikacja, która pozwoliła wielu zbrodniarzom dożyć swoich lat nawet nie w ciszy i spokoju, co na w miarę wysokich stanowiskach, to tylko jedna strona zjawiska. Inna to wielki sukces gospodarczy, choć dziś trapiony kryzysami, lecz umożliwiający przez lata wielkie osiągnięcia. Najlepsze kasety magnetofonowe przez lata robiła ta sama firma, która dostarczała cyklon B do komór gazowych. Ta przynajmniej musiała zmienić nazwę. Potentaci, którzy szyli mundury dla esesmanów, budowali nazistowski przemysł czy dostarczali spracowanym Niemcom aut dla ludu działają nieprzerwanie, bez wstydu i bez kompleksów.


Inni Niemcy? Co najwyżej w innej walucie liczy się zyski. Czy i kiedy dostaniemy pieniądze, nikt nie wie, sam Jarosław Kaczyński liczy się z tym, że może to potrwać. Jednak przenosząc temat na forum międzynarodowe przypominamy światu o tym, co i przez kogo wydarzyło się w 1939 roku. Przy okazji odkrywamy kolejny raz, jak mocno obecny jest w naszej krajowej polityce proniemiecki dyskurs, który na różne sposoby narzuca nam jedną tylko konkluzję: zapomnieć. U obrońców niemieckiego świętego spokoju uderza, z jaka łatwością wysuwają oni fałszywy argument zależności trwałości naszych granic od rezygnacji z roszczeń finansowych.


Czyżby ci wszyscy fani Berlina jako apostoła cywilizacji i dobrobytu byli w stanie wyobrazić sobie, że nagle, za sprawą jednego dokumentu, ten sam Berlin staje się drugą Moskwą, wysyła wojska i zajmuje przygraniczne województwa? Chyba tak, skoro stawia się ten znak równości w wypowiedziach wielu polityków, dziennikarzy i ekspertów. Łatwo zapomnieć, że Niemcy przegrały wojnę, patrząc na ich późniejszy los. Ale nawet wtedy wypada pamiętać o obowiązujących wciąż uzgodnieniach międzynarodowych, mających dużo mocniejsze podstawy niż polityczna decyzja komunistów o rezygnacji z reparacji, na którą dziś powołują się nasi sąsiedzi i niektórzy z polityków opozycji.


Dalej od nich idą jednak ci, którzy dziś w mediach społecznościowych przepraszają Niemców za „polskie szaleństwo”, choć o te przeprosimy nikt, nawet Niemcy, ich nie prosił. Te spóźnione dzieci pedagogiki wstydu to kolejne pokolenie ofiar wojny, która zwichrowała ludzkie życia, dając podstawy do późniejszego łamania kręgosłupów. I tych strat, tu trzeba przyznać rację, już na żadne pieniądze przeliczyć się nie da. Inne jednak się dało, a skoro tak – trzeba zapłacić, panie Niemiec. Odsetki rosną.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej