RAPORT

Tusk kontra Tusk

Karnkowski: Polityka na rybach

Donald Tusk (fot. PAP/Leszek Szymański)
Donald Tusk (fot. PAP/Leszek Szymański)

Gdy wpisać hasło „rtęć” w wyszukiwarki, gdzieś tak do 10 – 11 sierpnia pojawia się ono głównie w kontekście wysokich temperatur. Gorące lato, upał, wysoko podnoszący się słupek rtęci w termometrach – wakacyjna, dla jednych szczęśliwa, dla drugich lekko męcząca klasyka. Sytuacja zmienia się w okolicach zeszłego czwartku. Temat martwych ryb, znajdowanych w Odrze, już od kilku dni przewija się przez serwisy informacyjne, nie zajmuje w nich jednak kluczowego miejsca. Sytuacja zmienia się, gdy politycy opozycji ogłaszają, że w największej rzece Polski zachodniej znaleziono rtęć. Tym razem przeciwnicy rządu Prawa i Sprawiedliwości czują szansę na swoje „polityczne złoto”.

Odra. Wiceminister chce sprostowania od Onetu i punktuje wpadkę posłanki Zielonych

Posłanka Zielonych pomyliła instytucje: w Onecie zamiast „mezytylen” pisze o badaniach „metyzylenu”. Wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski...

zobacz więcej

Złoto w tej opowieści się jeszcze pojawi, choć niekoniecznie przyda się ono politykom, zwłaszcza – z tej strony sceny. Tymczasem 12 sierpnia, na swoim profilu na Twitterze, marszałek województwa lubuskiego, Elżbieta Polak (Platforma Obywatelska) pisze w dramatycznym tonie – „Niemcy zbadali Odrę. Radio Oderwelle informuje o dużym stężeniu rtęci w rzece. Pod żadnym pozorem nie wolno zbliżać się do Odry, poić zwierząt. Składamy wniosek o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej!”.


Sytuacja wygląda więc poważnie, mniej poważne jest zachowanie polityków. Niemal natychmiast pojawiają się hasła o Polsce jako zatrutej rzece, PiS-ie jako rtęci, a Polakach jako konających rybach. Wiele osób, nawet tych bardziej przychylnych obecnej władzy, bliskich jest uznania, że to właśnie wraz z płynącą Odrą zatrutą rtęcią falą ostatecznie spłynie marzenie o trzeciej kadencji partii rządzącej.


Elżbieta Polak powołuje się na rozmowę z niemieckim politykiem Axelem Voglem, ministrem środowiska Brandenburgii, który miał powiedzieć jej, że w próbkach wody znaleziono rtęć na poziomie zbyt wysokim, by mogła poradzić z nim sobie specjalistyczna aparatura. To samo w sobie brzmi cokolwiek absurdalnie, niemniej później pojawił się cały cykl równie kuriozalnych i kompromitujących dla marszałek sprostowań, wyjaśnień i zaprzeczeń.


Cel, przynajmniej krótkoterminowo, został jednak osiągnięty. Po martwej wiewiórce, korniku drukarzu, rzezi dzików, masowej wycince drzew, opozycja zaczęła wykorzystywać przeciw PiS nowy rodzaj broni biologicznej – rtęć. Dla samej Polak sytuacja, choć zagrała niewątpliwie ryzykownie, politycznie zdaje się być całkiem wygodna. Stając się sygnalistką i twarzą ataku na władze, niejako zabezpiecza się przed innymi problemami.


Przecież o lubuskiej marszałek cały kraj pierwszy raz usłyszał nie 12 sierpnia, a kilka tygodni wcześniej, gdy media doniosły o próbach nacisku na dziennikarzy opisujących aferę w lubuskim WORD. Gdy sprawą oskarżeń dotyczących mobbingu i molestowania w ośrodku zajęły się media grupy Polska Press, urząd marszałkowski próbował wpłynąć na publikacje i politykę kadrowa redakcji.


O aferze wiedzieli znaczący politycy Platformy, jednak w partii jej skutki ograniczyły się do odwołania szefa WORD. Jeśli jednak temat, dziś zepchnięty w cień, powróci, badanie kwestii politycznej odpowiedzialności marszałek bardzo łatwo będzie można sprzedać, zwłaszcza własnym sympatykom, jako polityczną zemstę PiS.

Zakwity alg i gwałtowne pomory ryb. Biolog wyjaśnia, czy są groźne dla ludzi

– W różnych krajach Europy zakwity alg Prymnesium parvum powodowały gwałtowny pomór ryb. Natomiast w polskich rzekach glonów tych nikt dotychczas...

zobacz więcej

Niektórzy próbują w sprawie rtęci bronić marszałek Polak, twierdząc, że miała ona prawo przedstawić gorszy od faktycznego stan rzeczy, ponieważ to właśnie sprowokowało działania ze strony władz i służb, wcześniej spóźnione i niewystarczające. Co do oceny działań służb, jestem skłonny dyskutować.


Udostępniony przez władze Wód Polskich terminarz działań pokazał, że były one, delikatnie mówiąc, bardzo oszczędne i skromne, co za tym idzie, dymisja ich szefa miała nie tylko emocjonalny, jak chcą politycy Solidarnej Polski, lecz i merytoryczny charakter. Ujawniona w ostatnich dniach skala nielegalnych zanieczyszczeń i odpływów ścieków do Odry jest przerażająca i pokazuje faktyczną porażkę Wód Polskich w tej przynajmniej kwestii. Oczywiście jest jeszcze druga strona medalu – ścieków nie spuszczały do wody biura poselskie, a goniący za zyskiem przedsiębiorcy, sól tej ziemi, a jak się okazuje, również – tej wody, szukający oszczędności, również kosztem ogółu. Również – kosztem własnej przyszłości.


Jak się okazało, bardzo bliskiej. Wróćmy jednak do słów marszałek. Swoim wystąpieniem wywołała ona w pewnych przynajmniej kręgach, panikę, a to już trudno usprawiedliwiać, ponieważ potencjalne skutki tego zjawiska są co prawda mniej trwałe, niż potencjalnego skażenia rtęcią, nie są jednak bynajmniej mniej groźne.


Im dłużej trwała jednak cała sytuacja, tym więcej (choć wciąż niewystarczająco wiele) wiedzieliśmy. Przede wszystkim okazało się, że nie było rtęci, a co najwyżej wielkie pragnienie, by rtęć ta się pojawiła. Inaczej błyskotliwe tweety i emocje z konferencji prasowych mogłyby się zmarnować. Tak, jak zdjęcia w specjalistycznych kombinezonach czy wpisy dziennikarzy, oczekujących na dotarcie rtęci do Szczecina.


Emocje zwykłych ludzi okazały się być w tym cyrku najmniej istotne. Arogancja władzy bywa prawdziwym problemem, który, w demokratycznych państwach, zatopił nie jeden rząd. Jaką ofertę ma jednak wyborca, gdy na każdym roku, nawet w potencjalnie groźnej sytuacji, jako alternatywę otrzymuje arogancję przeciwników władzy? Ze strony rządowej i instytucjonalnej pojawiły się przynajmniej dwie dymisje, propozycja zaostrzenia przepisów i, częściowo spóźnione, lecz nadal przecież konieczne, działania kontrolne.

Będzie wniosek o ukaranie Gawłowskiego. PiS o skandalicznej wypowiedzi polityka PO

Senatorowie PiS złożą wniosek do komisji o ukaranie senatora Stanisława Gawłowskiego za jego skandaliczną wypowiedź – poinformował wicemarszałek...

zobacz więcej

Za sianie paniki nie przeprosił dotąd nikt z przedstawicieli mediów, samorządów, partii politycznych. „Ta zaraza będzie się rozszerzać, nie wiemy, co to jest – krzyczał na konferencji prasowej Szymon Hołownia – Niemcy po dwóch dniach zbadali, mówią rtęć, śmiertelna trucizna, która będzie akumulowała się w rybach, w ujęciach wody, przez kilkanaście lat! „.


Obywatel ma się bać i nieraz faktycznie się boi. Lecz czy boi się klasa polityczna? Chyba nie, skoro posłanka Lewicy Anita Sowińska o swojej kontroli poselskiej informuje, doklejając zdjęcie swej szeroko uśmiechniętej twarzy do fotografii ławicy zdechłych ryb.


Temat zostaje błyskawicznie przegrzany, jak każda kolejna szansa opozycji. Gdy ma dojść do posiedzenia senackiej komisji, senator Gawłowski pisze na Twitterze o „PiS-owskiej swołoczy”, kończąc jeszcze przez rozpoczęciem prac szanse na dialog. Głos posła PSL, Władysława T. Bartoszewskiego, mówiącego w TVP, że od dymisji ważniejsze jest znalezienie rozwiązań systemowych, wydaje się być po stronie opozycji głosem tyleż rozsądnym, co całkowicie odosobnionym.


Tę politykę robi się po trupach do celu już w sensie dosłownym, choć na szczęście są to tylko rybie zwłoki. Polityczne złoto, które okazuje się być kolejną kompromitacją, lecz które finalnie nie przysłuży się nikomu, bowiem i wyborcy prawicy, wymęczeni krzykiem i kłamstwami o rtęci, gotów odpuścić temat i nie wymagać od swoich przedstawicieli poważnych zmian, które mogą okazać się konieczne.


Nie na poziomie gmin, czy powiatów, państwa, może nawet UE, ponieważ kłopoty Odry są częścią szerszego zjawiska, występującego w naszej części kontynentu. Spodziewane złoto okazuje się być jedynie złotą algą, odbierająca tlen żyjącym w rzecznej wodzie stworzeniom. Nie ma więc jak się zdaje powodów do paniki. Porównania do Czarnobyla zostawmy na naprawdę czarną godzinę, w sytuacji ostrzału Zaporoża mogą się niestety przydać bardzo szybko.


A na razie pilnujmy, by osoby odpowiedzialne za stan rzek i ekologiczne bezpieczeństwo państwa, z posłami wszystkich sił politycznych, a nawet senatorami włącznie, wzięli się do roboty – taka jest bowiem ich rola, o czym chyba wielu z nich zapomniało.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej