RAPORT

Tusk kontra Tusk

80. rocznica śmierci bł. Poznańskiej Piątki. Szczątki wrócą do Polski?

24 sierpnia przypada 80. rocznica śmierci bł. Poznańskiej Piątki. Czesław Jóźwiak, Edward Kaźmierski, Franciszek Kęsy, Edward Klinik, Jarogniew Wojciechowski zostali zgilotynowani w Dreźnie za działalność konspiracyjną podczas II wojny światowej. Choć przez kilka lat byli więzieni przez Niemców, pozostali wierni Kościołowi i Ojczyźnie. Jak dowiedział się portal tvp.info, Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego zainteresował się niedawno kwestią sprowadzenia ich ciał. Nie znaleziono jednak jeszcze miejsca ich pochówku.

Ponad 2 mln Polaków były zmuszone do pracy w III Rzeszy

21-letni Jan Karolczak z Krotoszyna od marca 1942 roku był jednym z ok. 2,5 mln Polaków-robotników przymusowych na terenie III Rzeszy. Pracował on...

zobacz więcej

Błogosławiona Poznańska Piątka, czyli Czesław Jóźwiak, Edward Kaźmierski, Franciszek Kęsy, Edward Klinik, Jarogniew Wojciechowski poznali się przed II wojną światową w oratorium prowadzonym przez oo. salezjanów przy kościele pw. Najświętszej Marii Panny Wspomożycielki Wiernych na ul. Wronieckiej 9 w Poznaniu. W rozmowie z portalem tvp.info s. Natalia M. Roman FMA, która ukończyła Katolicki Uniwersytet Lubelski, tłumaczy, że „oratorium to miejsce spójne z systemem wychowawczym ks. Jana Bosko, który kładł nacisk na integralny rozwój młodego człowieka”.

 

W czasie wojny Niemcy zamknęli oratorium. Jak wskazuje salezjanka, „spotykano się przede wszystkim w prywatnych domach”. – Najczęściej wspominaną w źródłach aktywnością są różnego rodzaju przedstawienia i próby śpiewu – wybitnymi śpiewakami byli Edward Kaźmierski i Franek Kęsy. Poznali znanego w środowisku poznańskim prof. Stuligrosza – zaznacza historyk.

 

Stefan Stuligrosz (1920-2012) był dyrygentem, kompozytorem i twórcą chóru Poznańskie Słowiki. Jak wspominał po latach, „spotykali się w zimowe popołudnia u państwa Kęsych”. „Robiliśmy kawały jego siostrze Irenie, przebieraliśmy się, śpiewaliśmy byle co, byle zapomnieć o grozie sytuacji. (…) Zawsze była na zakończenie krótka modlitwa” – opowiadał.

 

Zaprzysiężenie do NOB

 

20-latkowie włączyli się w działalność konspiracyjną. – Czesław Jóźwiak trafił do oddziałów Wojska Polskiego, do Batalionów Obrony Narodowej, struktury terytorialnej na terenie Kujaw – mówi w rozmowie z portalem tvp.info dr Rafał Sierchuła z Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu. Jak precyzuje historyk, „ten oddział Obrony Narodowej o nazwie »Koronowa« walczył 1 i 3 września, była to jednostka podporządkowana IX Dywizji 22. Pułku Piechoty”. – Podczas walk tym oddziałom terenowym zamieniono amunicję (…). (Jóźwiak) wspominał, że w pewnym momencie te jednostki musiały walczyć na bagnety – dodaje.

Niemiecka historyk: Niemcy chcieli zniewolić i zabić Polaków oraz zniszczyć kulturę

– Niemcy nie tylko chcieli ograbić Polskę, ale zniewolić i zabić jej mieszkańców oraz zniszczyć kulturę – mówi w wywiadzie dla sobotniego wydania...

zobacz więcej

Młodzi Polacy zaangażowali się w działania Stronnictwa Narodowego – Narodowej Organizacji Bojowej. – Pierwszym, który został zaprzysiężony, był Jóźwiak – precyzuje s. Roman. Konspiracyjna formacja NOB składała się ze struktur piątkowych, a przywódca takiego gremium dobierał cztery osoby. Taką też grupę utworzył Jóźwiak, a jego zastępcą został Klinik.

 

W związku z zaprzysiężeniem do NOB mężczyźni otrzymali pseudonimy: Czesław Jóźwiak – „Piotr”, później „Orwid”, Franciszek Kęsy – „Sęp”, Jarogniew Wojciechowski – „Ryszard”, Edward Klinik – „Ziuk”, Edward Kaźmierski – „Orkan”.

 

Do ich zadań należało rozpoznanie wywiadowcze obiektów zajętych przez niemiecką armię Wehrmacht oraz przez niemieckie lotnictwo – Luftwaffe. Plany były przekazywane do centrali NOB. – W naszych zbiorach IPN-u zachowało się 80 map – informuje dr Sierchuła. Do zadań grupy należał kolportaż konspiracyjnej gazetki „Polska Narodowa”, a dostarczał ją Jóźwiak. Od końca 1939 r. z NOB wraz z przyjaciółmi zajmował się on organizowaniem tajnego Harcerstwa Polskiego: Hufcami Polskimi

 

Niemcy zdekonspirowali formację NOB latem 1940 roku. Prawdopodobnie właśnie z tego powodu Gestapo trafiło też na ślad Poznańskiej Piątki. – Jako pierwszy został aresztowany Edward Klinik, dwa dni później trafiła do aresztu pozostała grupa. Trafili do Fortu VII (…). Przesłuchiwani przez funkcjonariuszy Gestapo byli w centrum Poznania na ul. Ratajczaka – mówi ekspert z IPN. Miejsce to znane jest jako „Dom Żołnierza”. 

– W czasie zatrzymania chłopcy mieli przy sobie różaniec; został im odebrany w czasie śledztwa i na ich oczach został wyrzucony do śmietnika. Jeden z chłopców to zauważył i wyciągnął go, później mieli przy sobie – opowiada salezjanka.

 

Po zakończeniu śledztwa trafili do więzienia na ul. Młyńską w Poznaniu, gdzie byli bici i torturowani. 16 XI 1940 roku zostali przetransportowani do więzienia we Wronkach. Jak zaznacza ekspert z IPN, Piątka stanęła przed sądem, ponieważ „była oskarżona o zdradę kraju – zdradę III Rzeszy”.

teraz odtwarzane
Działalność konspiracyjna bohaterów z Poznania

Miejsce kaźni tysięcy polskich patriotów zostanie uratowane [WIDEO]

Jeden z najważniejszych zabytków Poznania – XIX-wieczny Fort VII – odzyskuje dawny wygląd. Właśnie zakończył się pierwszy etap jego renowacji....

zobacz więcej

23 IV 1941 roku zostali przewiezieni do Berlina. Czterech z nich – ze względu na kolejność alfabetyczną – trafiło do więzienia w dzielnicy Neukölln, a Wojciechowsk był więziony w dzielnicy Spandau.

 

W maju 1942 r. czterech mężczyzn zostało przewiezionych do więzienia prowadzonego przez SS w Zwickau na Zamku Osterstein. Wojciechowski trafił tam w drugiej połowie VI 1942 r. Byli oni przetrzymywani w celach z ok. 80 więźniami.


„Czesio Jóźwiak pracował jakiś czas na dworcu przy myciu sanitarnych wagonów. Przynosił i dzielił się skórkami chleba lub czymś innym, co potrafił zdobyć. Kaźmierski miał okazję zebrania łupin ziemniaczanych” – wspominał Henryk Gabriel, kolega z oratorium i współwięzień, którego zwolniono w sierpniu 1942 r.

 

W rozmowie z portalem tvp.info historyk ks. Jarosław Wąsowicz SDB mówi, że odmawiali oni sobie jedzenia. – Chłopcy modlili się przez ręce Wspomożycielki Wiernych o to, by móc się jeszcze raz wyspowiadać i przyjąć komunię. (…) Oni nawet potrafili w Wielkim Poście czynić czyny pokutne. Oddawali swoje głodowe racje żywności współwięźniom, właśnie w tej intencji, żeby móc się wyspowiadać i przyjąć komunię – wskazał salezjanin.

 

W Zwickau po raz pierwszy od aresztowania poznaniacy mieli okazję się wyspowiadać u benedyktyna, o. Leandra Henryka Kubika, aresztowanego w 1941 r. jako kapelana polskiej organizacji podziemnej „Czarny Legion” z Gostynia.

 

31 lipca 1942 r. Wyższy Sąd Krajowy w Poznaniu podczas służby w Zwickau skazał ich na karę śmierci „z powodu przygotowań do zdrady stanu”. Wyrok odczytano im 3 sierpnia 1942 r. „Oskarżeni zagrozili bezpieczeństwu Wielkiej Rzeszy Niemieckiej podczas stanu wojny” – zapisano.

Ambasador RP w Berlinie upamiętnił Polaków zamordowanych przez Niemców

Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Berlinie Andrzej Przyłębski w uroczystość Wszystkich Świętych upamiętnił Polaków pochowanych na cmentarzu...

zobacz więcej

Ostatnim etapem było więzienie w Dreźnie. Zostali oni przewiezieni do gmachu Sądu Krajowego przy Munchener Platz 3. Jak wskazuje dr Sierchuła, początkowo „przebywali w pojedynczych celach; byli skuci”. – Gdy ustalono moment egzekucji, przyprowadzano więźniów do celi zbiorowej – mówi ekspert.


Ostatnia spowiedź i listy spod gilotyny


– Okazało się, że jest tam zatrudniony katolicki ksiądz – kapelan ks. Franciszek Bensch, oblat Niepokalanej Maryi. I ten ksiądz na kilka godzin przed ich śmiercią wyspowiadał ich, udzielił komunii – wskazał ks. Wąsowicz.

 

Przed egzekucją więźniowie mogli jeszcze napisać list. – Napisali niezwykłe listy do swoich bliskich, prosząc, żeby nikt po nich nie płakał, że oni idą do Jezusa, że tam się będą modlić za swoje rodziny, za Polskę – zauważa salezjanin.

 

W Dreźnie egzekucja odbywała się na dziedzińcu; w przypadku Poznańskiej Piątki rozpoczęła się o godz. 20:30. – Jako pierwszy zginął Czesław Jóźwiak, o godz. 20:37, później w sekwencji był Edward Klinik, Franciszek Kęsy, Jarogniew Wojciechowski; ostatni z tej grupy zginął Edward Kaźmierski, i trzech innych – informuje badacz z IPN. Wyjaśnia, że wcześniej ta kolejność nie była znana, ale niedawno udało się ją zdobyć.

 

Salezjanin zwraca uwagę, że niemiecki kapelan, wpisując Piątkę do księgi zmarłych, dopisał: „Dzisiaj na śmierć odprowadziłem świętych”. – Chłopcy szli na egzekucję ze śpiewem religijnym na ustach – mówi ks. Wąsowicz, powołując się na oblata.

 

– Poprosili Niemców, żeby ksiądz, który ich spowiada, trzymał wysoko w górze wzniesiony krzyż, bo to jest ostatnia rzecz, którą chcą widzieć na tym świecie. Ten krzyż do dzisiaj znajduje się w kościele św. Piotra i Pawła w Dreźnie – podkreśla salezjanin.

81 lat temu Niemcy napadły na Polskę

81 lat temu, bez wypowiedzenia wojny, Polska została napadnięta przez Niemcy. Tym samym rozpoczął się największy i najbardziej krwawy konflikt w...

zobacz więcej

Pochówek odbył się 29 sierpnia 1942 r. – Najprawdopodobniej zostali oni pochowani warstwowo. Mamy nawet informację, że pogrzeb rozpoczął się o 10; najprawdopodobniej zostali wrzuceni do zbiorowego grobu, osiem osób – przypuszcza dr Sierchuła, gdyż IPN nie miał wglądu do precyzyjnych danych.

 

Błogosławieni z Wronieckiej

 

Edward Kaźmierski urodził się 1 października 1919 r. w Poznaniu; mieszkał na ul. Łąkowej 18/18. Jak wskazuje s. Roman, jego „tata zmarł, kiedy był małym chłopcem; był wychowywany przez mamę”. Miał pięć sióstr, z których dwie zmarły; jedna była niepełnosprawna. – Pozostawił nam dzienniki. (…) Zostały przez niego zaszyfrowane. Stworzył dwa rodzaje szyfru. Zajęło nam trochę czasu ich rozszyfrowanie – zdradza nam badaczka.

 

W wieku 17 lat przerwał naukę, by pójść do pracy i pomóc matce utrzymać rodzinę. Dzięki rekomendacji salezjanina ks. Władysława Bartonia został zatrudniony jako pomocnik w warsztacie samochodowym. – Na początku udzielał korepetycji młodszemu koledze, później pracował u sprzedawcy, Żyda. Kiedy stracił tę posadę ze względu na powrót starego pracownika, (…) został zatrudniony w firmie Brzeski Auto – wyjaśnia ekspertka.

 

Franciszek Kęsy urodził się w Berlinie 13 listopada 1920 r. Kolejnego roku rodzice – wraz z nim, trzema synami i córką – wrócili do Poznania. Zamieszkali przy ul. św. Królowej Jadwigi 5a. – Mówi się, że Franek w pewnym momencie życia myślał o tym, by zostać salezjaninem. Edward czasami żartował, że Franek ogląda się za dziewczynami, i że poznał jakąś – mówi s. Roman.

 

Edward Klinik urodził się 21 lipca 1919 r. w Bochum. Rok później jego rodzina przeprowadziła się do Polski – najpierw do miejscowości Głosiny w pow. gostyńskim, potem do Poznania, gdzie wynajęli mieszkanie na ul. Zielonej 1/1. Edward miał starszą siostrę i młodszego brata. Uczęszczał do szkoły powszechnej. Następnie został wysłany do salezjańskiego gimnazjum w Oświęcimiu. Po jego ukończeniu w 1937 r. wrócił do domu.

teraz odtwarzane
Wychowankowie salezjańscy wierni Polsce i wierze katolickiej

77 lat temu zakończyła się II wojna światowa

77 lat temu, 8 maja 1945 r., zakończyła się II wojna światowa w Europie. Akt kapitulacji Niemiec oznaczał koniec sześcioletnich zmagań. Nie...

zobacz więcej

Czesław Jóźwiak urodził się 7 września 1919 r. w Łażynie k. Bydgoszczy. Jego ojciec był policjantem śledczym i powstańcem wielkopolskim. Miał dwie młodsze siostry i starszego brata. W 1930 r. rodzina zamieszkała w Poznaniu na ul. Żydowskiej 30/3. Czesław chodził do gimnazjum przy ul. Strzeleckiej (dziś III LO im. św. Jana Kantego). W oratorium dzieci nazywały go „tatą” ze względu na jego zaangażowanie w organizację zajęć i aktywności.

 

– Czesiek był też bardzo zaangażowany w harcerstwo, jego kontakty z harcerstwem spowodowały, że później został włączony w działania konspiracyjne – podkreśla s. Natalia Roman.

 

Ks. Wąsowicz mówi nam, że „regularnie uczestniczy w spotkaniach rodziny Jóźwiaka”, gdyż Czesław urodził się „na terenie północnej salezjańskiej prowincji”. – Mamy pomysł, żeby nasza parafia salezjańska w Bydgoszczy była sanktuarium Czesława Jóźwiaka – zdradza kapłan.

 

Jarogniew Wojciechowski urodził się 5 listopada 1922 r. w Poznaniu. Ukończył szkołę powszechną, po czym uczył się w Prywatnym Gimnazjum Humanistycznym im. Adama Mickiewicza (do 2014 r. budynek VIII LO), ale po pierwszym roku zrezygnował ze względu na rodzinną sytuację materialną. Potem ukończył kurs kupiecki. – Pracował w drogerii. Później kontynuował tę pracę w czasie okupacji – mówi zakonnica.

 

Wojciechowski miał starszą siostrę. Ich ojciec był alkoholikiem, a w 1933 r. opuścił rodzinę. – W korespondencji więziennej właściwie nie ma tematu ojca – wskazuje badaczka. Wspomniał o nim, gdy – z rocznym opóźnieniem – dowiedział się o śmierci matki. – Siostra, nie chcąc go martwić, nie powiedziała mu tego od razu – wyjaśnia historyk.

 

– Prosił siostrę o informacje o tym, czy ojciec w ogóle żyje. Potem w ostatnim liście, który napisał tuż przed śmiercią, prosił także o wybaczenie ojca – dodaje. – Natrafiliśmy też nadokument, który świadczy o tym, że ojciec też interesował się losem syna, bo starał się o akt ułaskawienia od Hitlera, gdy zapadł wyrok sądu krajowego – zaznacza salezjanka.

teraz odtwarzane
Bł. Poznańska Piątka zgilotynowana w Dreźnie

Koniec II wojny światowej. Kiedy w Polsce świętujemy Dzień Zwycięstwa?

Dzisiaj, czyli 8 maja świętujemy w Polsce Dzień Zwycięstwa. Data nawiązuje do podpisania aktu kapitulacji przez III Rzeszę równo 77 lat temu....

zobacz więcej

13 czerwca 1999 r. w Warszawie Jan Paweł II ogłosił ich błogosławionymi; znaleźli się oni w gronie 108 męczenników II wojny światowej. Ks. Wąsowicz wyjaśnia, że „wyniesieni na ołtarze zostali za świadectwo wiary”.


– Zadecydowało to, że ci młodzi ludzie, którzy znaleźli się we Wronkach, kiedy pozbawiono ich cywilnych ubrań, zorientowali się, że już chyba na wolność nie wyjdą; (…) jak pisali w grypsach do rodziny, rozpoczęli rekolekcje życia – mówi duchowny. Jak wyjaśnia, starali się realizować „duchową spuściznę św. Jana Bosko” poprzez modlitwę za wstawiennictwem Matki Bożej i sakramenty.

 

Czy „Piątka” wróci do Poznania?

 

Portal tvp.info dowiedział się, że rozważana jest możliwość sprowadzenia szczątków Poznańskiej Piątki do Polski. Prowadzone są badania w celu określenia, w jaki sposób zostali pochowani.


– Znaczna część dokumentów, na których bazujemy, to materiały, które znajdowały się przez lata w komisji badań zbrodni hitlerowskich – wyjaśnia historyk z IPN. – Nie wiemy na podstawie naszych badań, w którym miejscu znajduje się fizycznie grób Piątki Poznańskiej – mówi badacz; przypomina, że „na cmentarzu nowokatolickim znajduje się pomnik” upamiętniający ich.

 

– Wciąż odnajdujemy nowe dokumenty. (…) Być może, bo jeszcze tego dokładnie nie przebadaliśmy, nie zostali pochowani w zbiorowej mogile z kilkudziesięcioma więźniami, ale oddzielnie. Jeżeli tak, to będziemy się starali o ekshumację, ale to nie jest wcale proste; odnaleźliśmy chociażby prochy bł. księdza Michała Woźniaka (…) i Niemcy nie pozwalają ich przywieźć, więc to pewnie długa droga – wyjaśnia salezjanin.

 

Podobnie proboszcz powstającej parafii pw. bł. Poznańskiej Piątki na Dębcu w Poznaniu przyznaje, że sprowadzenie ciał to problem. – Jako proboszcz jestem za mały, żeby to ruszyć, bo to jest na płaszczyźnie międzynarodowej – mówi w rozmowie z portalem tvp.info ks. Jacek Rogalski.

teraz odtwarzane
Kult błogosławionych bohaterów z Poznania

Nie żyje Artur Piotrowski, twórca Misterium Męki Pańskiej

W wieku 46 lat zmarł Artur Piotrowski, twórca Misterium Męki Pańskiej na Cytadeli w Poznaniu, dokumentalista, producent filmowy. Był pomysłodawcą...

zobacz więcej

– Opowiadałem o Piątce w jednej z podpoznańskich parafii i po dwóch dniach dostałem telefon z Urzędu Marszałkowskiego, że pani, która słuchała kazania, opowiedziała marszałkowi o tej historii, a on zaczął czytać – opowiada ks. Rogalski; mówi, że zaproszono go na spotkanie z marszałkiem. – Rozmawialiśmy i Urząd Marszałkowski bardzo zaangażował się w to, by te relikwie sprowadzić. (…) Nie wiadomo, czy mamy dokładny numer działki, gdzie jest grób – wyjaśnia kapłan.

 

Miłość „Piątki” do Polski i Kościoła

 

Ks. Rogalski podkreślił, że dla „dla tych chłopaków miłość do Ojczyzny i do Kościoła to był jeden krwioobieg”. – Oni wiedzieli, że aby kochać, to trzeba mieć źródło tej miłości, a tym źródłem jest Pan Bóg. (…) Oni nie zostali aresztowani dlatego, że chodzili do kościoła. Zostali aresztowani dlatego, że bronili ojczyzny na tyle, na ile mogli, i jak mogli – podkreśla kapłan.

 

Patroni nowej parafii zostali wybrani z inicjatywy ks. Rogalskiego. Zgodę wydał metropolita poznański abp Stanisław Gądecki. Jak zdradza nam proboszcz, parafianie na początku niechętnie przyjęli pomysł, gdyż „nazwa kojarzyła się z tramwajem”. – Niektórzy przychodzili i mówili: „ta nasza parafia brzmi jak numer tramwaju – piątką jedziemy na Dębiec”. Później, gdy zacząłem opowiadać o Piątce i ludzie zaczęli czytać, to byli bardzo zadowoleni, że to naprawdę są piękne postaci – przyznaje.

 

O „Poznańskiej Piątce” powstają też przedstawienia teatralne i utwory muzyczne. Ich kult religijny się szerzy. Bohaterowie z Poznania stają się też rozpoznawalni na świecie.




Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej