RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Łukaszenka wpadł w szał. W chlubie narodu nie ma nic białoruskiego [WIDEO]

Alaksandr Łukaszenka ogląda nowy motocykl Mińsk (fot. YouTube/ApostropheTV)
Alaksandr Łukaszenka ogląda nowy motocykl Mińsk (fot. YouTube/ApostropheTV)

Białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka wpadł w szał, gdy wizytując fabrykę motocykli Mińsk usłyszał od jej dyrektora, że maszyna nie ma... nic białoruskiego. Wszystkie części motoryzacyjnej dumy Białorusi pochodzą z Chin.

„Alarm!”. Reżim Łukaszenki czerpie ze stalinowskich wzorców [WIDEO]

– Obawiam się, że jej coś zrobią – mówi reporterom programu „Alarm!” mąż Iryny Sławnikowej. Dziennikarka TVP trafiła do białoruskiej kolonii...

zobacz więcej

Wizyta miała miejsce w poniedziałek 15 sierpnia w fabryce MotoVeloZavod. To tam od dekad produkowane były znane w całym bloku sowieckim jednoślady Mińsk. Z okazji odwiedzin dyrekcja miała pokazać dyktatorowi nowy model.


„To jest do niczego”


Łukaszenka początkowo chwalił pojazd, a dyrekcja z dumą wskazywała, że nowa wersja cieszy się dużym wzięciem na rynku. Problem zaczął się wraz z pytaniami o pochodzenie części.


– Co tu jest własnego – zapytał Łukaszenka. – Reflektory, tarcze, silnik – dopytywał.


Przedstawiciel firmy odpowiedział, że Białoruś odpowiada jedynie za... projektowanie i montaż. Jak przyznał, wszystkie części pochodzą z Chin.


To wyprowadziło białoruskiego satrapę z równowagi, co państwowa agencja Biełta opisuje dość „łagodnie”: „Alaksandr Łukaszenka był ogólnie niezadowolony z tego, co zobaczył, wskazując na powolną realizację planów”. 


Jak wyglądała reakcja Łukaszenki, widać nawet na propagandowym nagraniu z wizytacji:

 

– Nie ma tu nic do oglądania. To się nie uda. To się do niczego nie nadaje – mówił podniesionym głosem.


Zobacz także: Białorusini nie mają w co pakować jedzenia. Łukaszenka się wściekł

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej