RAPORT

Wojna na Ukrainie

Szefowa ukraińskiego Amnesty International odsłania kulisy raportu atakującego Kijów

Raport Amnesty International oskarżający Ukrainę już wykorzystuje rosyjska propaganda (fot. General Staff of the Armed Forces of Ukraine)
Raport Amnesty International oskarżający Ukrainę już wykorzystuje rosyjska propaganda (fot. General Staff of the Armed Forces of Ukraine)

Ukraiński oddział Amnesty International nie był zaangażowany w przygotowanie ani pisanie publikacji – tak zamieszanie wokół kontrowersyjnego raportu AI komentuje szefowa ukraińskiego biura Oksana Pokalczuk. Jak zaznacza, centrala organizacji zignorowała opinię lokalnego zespołu i już na początku „weszli w ślepy zaułek”. W raporcie oskarża się ukraińską armię o odpowiedzialność za śmierć cywilów na terenach atakowanych przez Rosję.

Amnesty International przeprasza Nawalnego. W tle ksenofobiczne wypowiedzi

Organizacja Amnesty International przeprosiła rosyjskiego opozycjonistę Aleksieja Nawalnego za pozbawienie go w lutym miana więźnia sumienia....

zobacz więcej

Czytaj więcej w raporcie: Wojna na Ukrainie 


W czwartek na stronie internetowej międzynarodowej organizacji pozarządowej Amnesty International ukazał się raport, w którym zarzucono ukraińskiemu wojsku łamanie prawa konfliktów zbrojnych i narażanie ludności cywilnej. 

 

Burza po raporcie Amnesty International


O oburzeniu, jakie wywołała publikacja po stronie ukraińskiej i reakcjach władz w Kijowie, pisaliśmy w tym artykule


Tezy stawiane przez „ekspertów” organizacji spodobały się wyraźnie na Kremlu i już są wykorzystywane przez rosyjską machinę propagandową na całym świecie. Dla przykładu wpis rosyjskiej ambasady w Wielkiej Brytanii, która z dumą przyznaje, że oskarżenia pod adresem ukraińskiej armii od początku wojny powtarzane były przez władze w Moskwie. 

Więcej światła na kulisy powstawania raportu rzuciła szefowa ukraińskiego oddziału Amnesty International, Oksana Pokalczuk. We wpisie w mediach społecznościowych tłumaczy, że ona i jej współpracownicy „robili wszystko, aby ten materiał nie został opublikowany”. 

 

Szefowa ukraińskiego AI: Raport powstał bez nas i przy naszym sprzeciwie


„Niestety już na początkowym etapie sprawozdania weszliśmy w ślepy zaułek, w którym nie uwzględniono argumentów naszego zespołu o niedopuszczalności i niekompletności takiego materiału” – zaznacza. 

 

Zdaniem Pokalczuk centrala Amnesty International ignorowała sprzeciw lokalnego oddziału i argumenty, by wykorzystać zebrane przez nich materiały dokumentujące zbrodnie wojenne. Przyznaje, że jest zasmucona tym, że po wszystkich możliwych argumentach nie zostaliśmy wysłuchani” – dodaje. 

 

„Od 24 lutego ukraińscy koledzy i ja niestrudzenie pracowaliśmy nad tym, aby wszystkie zbrodnie wojenne były zweryfikowane i odnotowane. Opublikowaliśmy ponad dwa tuziny materiałów o zbrodniach popełnionych przez Federację Rosyjską na Ukrainie. Wiele materiałów miało międzynarodowy wydźwięk i będzie wielokrotnie wykorzystywanych przez międzynarodowe instytucje” – podkreśla szefowa ukraińskiego Amnesty International. 

 

„Zagraniczni eksperci”, czyli kto mówi głosem Kremla


Kto więc stoi za przygotowaniem kontrowersyjnej publikacji? Jak wskazuje Pokalczuk, odpowiadają za niego „zagraniczni badacze”, choć nie wymienia nikogo z nazwiska. 

 

Na koniec zapewnia, że ona i jej zespół wierzą w prawa człowieka, ale też w zwycięstwo Ukrainy. Dodaje przy tym, że ukraiński oddział nie zamierza tłumaczyć ani publikować skandalicznego dokumentu. „Wierzymy, że wszyscy sprawcy zbrodni wojennych muszą zostać postawieni przed sądem” – kończy swoje oświadczenie. 



 Zobacz także – Zełenski: AI próbuje przerzucić odpowiedzialność na ofiarę

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej