RAPORT

Tusk kontra Tusk

Friedrich Merz: 1/3 sojusznika

(fot. Omer Messinger/Getty Images)
(fot. Omer Messinger/Getty Images)

Zawsze, gdy czytam, że jakieś spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze i w duchu wzajemnego zrozumienia, od razu wiem, że niczego konkretnego z tego nie będzie. Powiem więcej – że nie będzie z tego kompletnie niczego. Dlatego też, gdy w pierwszych komunikatach po spotkaniu polityków Zjednoczonej Prawicy z szefem CDU, Friedrichem Merzem, pojawia się informacja, że z trzech głównych obszarów rozmów zgoda panowała tylko w jednym, myślę, że – patrząc realistycznie – nie było tak źle.

Świat pod wrażeniem odwagi Morawieckiego i Kaczyńskiego. Czy Scholz pojedzie do Kijowa?

Lider chadeckiej partii CDU Friedrich Merz uznał wyjazd do Kijowa premierów Polski, Czech i Słowenii za odważny krok - pisze we wtorek agencja DPA....

zobacz więcej

Merz z Kaczyńskim i Morawieckim zgadza się w tej sprawie, która różni go z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem, a zarazem ze swoją poprzedniczką w partii Angelą Merkel. Scholz bowiem linię Merkel, na ile jest to dziś możliwe, wciąż do pewnego stopnia kontynuuje – zwłaszcza w wymiarze praktycznym. Merz wobec poprzedniej szefowej CDU był zawsze, również w kwestiach relacji Niemiec i Rosji, krytyczny, a we własnej partii był jej przeciwnikiem i konkurentem. Okupił to wieloletnią polityczną marginalizacją, która jednak podwójnie wyszła mu na zdrowie. Nie dość bowiem, że czas ten wykorzystał na wzbogacenie się poprzez aktywność biznesową, to dziś wolny jest od bagażu, który na odchodnym Merkel zostawiła swoim kolegom, a który, po 24 lutego, tak bardzo zaczął wielu gwiazdom niemieckiej sceny politycznej bardzo, bardzo ciążyć.


Krytyka, zwłaszcza totalna, polityki własnych władz za granicą to specjalność polskiej opozycji. Naiwne, a może nawet niestosowne byłoby więc wymagać od Merza, by przekreślił politykę Niemiec czy Europy tam, gdzie zbiega się ona całkowicie z tym samym głównym nurtem, któremu CDU za pośrednictwem EPL nadawała od lat kierunek. Szef niemieckiej chadecji pozostaje natomiast krytykiem zachowawczej i wyczekującej postawy Olafa Scholza wobec Ukrainy, a także, w pewnym sensie Polski, bo przecież i my nie możemy doczekać się obiecanej broni. W tej sprawie wizyta jest więc potwierdzeniem stanowiska, gwarancją, że temat nie zniknie z niemieckiej debaty publicznej. To zarazem równocześnie i dużo, bo rzecz przecież jest ważna, i mało, ponieważ ten polityczny program odnawiającej się i trzeźwiejącej w kwestii Rosji CDU powstał wcześniej i trwać będzie niezależnie od warszawskich rozmów. Choć oczywiście dobrze mieć w tej sprawie wpływowego już dziś, a w przyszłości prawdopodobnie rozdającego w Berlinie karty sprzymierzeńca.


Merz może być też, przynajmniej w pewnym zakresie, sojusznikiem w kwestiach energetycznych. Zważywszy na stanowisko CDU w kwestii atomu (partia ta walczy o wycofanie się z samobójczej polityki rezygnacji z tego źródła energii, będącej fetyszem Zielonych), można mieć nadzieję, choć nie pewność, że w przypadku zdobycia władzy niemieckie elektrownie atomowe odżyją. To z kolei utrudni blokowanie polskich starań o wybudowanie naszych własnych elektrowni tego typu, dziś przecież zapowiadane przez przedstawicieli władz w Berlinie.

Lider niemieckiej CDU w Warszawie. W planach rozmowy z premierem oraz prezesem PiS

Lider chadeckiej partii CDU i szef frakcji parlamentarnej CDU/CSU Friedrich Merz uda się w najbliższą środę do Polski, gdzie spotka się m.in. z...

zobacz więcej

Niektórzy komentatorzy chyba nazbyt naiwnie uznali, że szef CDU mógłby w PiS, nie w Platformie, współtworzącej z nią przecież Europejską Partię Ludową, zobaczyć głównego partnera w Polsce, a przez to zmienić i unijną politykę wobec naszego rządu i jego reform. Tu jednak trudno o sukcesy i porozumienie, a na pewno nie jest ono możliwe od razu i w bliskiej perspektywie. Platforma Obywatelska, od początku istnienia chętnie wspierana finansowo i często nagradzana rozmaitymi nagrodami i odznaczeniami jest dla CDU zbyt cennym aktywem by ot tak z niej rezygnować. Oczywiście inaczej ma się sprawa, gdy wejść w głębiej, w złożone relacje personale i towarzyskie. Prezes Jarosław Kaczyński miał według medialnych doniesień całkiem niezłe relacje z Angelą Merkel, nie przedkładało się to jednak na zrozumienie w sprawach politycznych.


Czy nawiązana znajomość z Merzem może być w tej materii bardziej owocna? Jak w wielu innych sprawach, tu pewnym sprzymierzeńcem okazuje się Donald Tusk, który dla lidera niemieckiej chadecji nie jest wcale wymarzonym partnerem, jako człowiek bardzo mocno kojarzony z Angelą Merkel i silnie wspierający jej politykę – również tam, gdzie budziła ona sprzeciw jej następcy. Skoro tak, Tusk jako zapiekły wróg Kaczyńskiego może niechcący sprawić, że Merz pomyśli o szefie PiS z większa sympatią, a wtedy przypomni sobie o sprawach, w których obaj się zgadzają i obaj nie byli wcześniej zbyt uważnie słuchani.


Ciekawe, że choć ludziom Tuska udało się, według niektórych plotek, podstępem, pozbawić zbliżający się Campus Polska Przyszłości finansowego wsparcia od niemieckich przyjaciół, to z Rafałem Trzaskowskim, nie Donaldem Tuskiem, Merz spotkał się w pierwszej kolejności. Czy to cokolwiek znaczy? Być może nie, być może bardzo wiele. Najważniejszego, czyli jak patrzą na to sami konkurujący ze sobą politycy Platformy, szybko się pewnie nie dowiemy.

Morawiecki rozmawiał z szefem CDU. „Niemieckie dostawy wojskowe niewystarczające”

– Zagrożenia geopolityczne wobec wojny na Ukrainie, podejście do dalszej integracji europejskiej, energetyka i relacje gospodarcze oraz...

zobacz więcej

 

Nie osiągnięto oczywiście żadnego wspólnego stanowiska w kwestii reparacji. Nie należy mieć złudzeń, przed wypłaceniem Polsce jakichkolwiek odszkodowań za straty wojenne nasi sąsiedzi bronić się będą rękami i nogami, i nie zmieni tego żadna zmiana władzy. Może tylko postkomunistyczne Die Linke byłoby bardziej otwarte na taka rozmowę, cóż jednak z tego, skoro nie byłoby partnerem do rozmów na żaden inny temat. Dzieje się tak z wielu przyczyn – od psychologicznych (Niemcy nie za bardzo lubią dziś przypominać sobie o tym, co zrobili Polsce, lubią za to czuć się naszymi opiekunami i mentorami) po finansowe. A teraz będzie, nie oszukujmy się, jeszcze trudniej.

 

Nie chodzi już tylko o to, że Niemcy bardzo nie chcieliby historycznego sukcesu polskiego, prawicowego rządu, jakim byłoby załatwienie tej sprawy. Trudno wyobrazić sobie, że jakikolwiek kanclerz czy minister finansów pozwoli sobie na tak wielki wydatek w chwili, gdy kraj znajduje się w narastającym kryzysie, a Niemcy w takim kryzysie, choć wielu polskich komentatorów boi się to przyznać, się znajdują. Brak im nie tylko gazu, ale i co najmniej dwóch milionów rąk do pracy w wielu zawodach. Tyle że to wszystko może być i naszym problemem, gdy rozmawiamy o gospodarce i energii, lecz już nie wtedy, gdy mówimy o reparacjach. Dlatego Polska musi podnosić ten temat, niezależnie od tego, czy druga strona ma ochotę o nim słuchać. Polska nie miała ochoty zostać najechana i rozgrabiona kilkadziesiąt lat temu.


Twoje INFO - kontakt z TVP INFO


Jednak, niezależnie od tego, że obszarów spornych jest więcej niż punktów wspólnych, dobrze, że do rozmów doszło. To, co łączy spojrzenia PiS i CDU Merza, jest w dzisiejszej sytuacji politycznej Europy bardzo istotne. Może też być w niedługiej przyszłości punktem wyjścia do prób wpłynięcia na stanowisko chadeka z Niemiec przynajmniej w części kwestii dotyczących relacji naszego kraju z UE. I choć nie ma na to wielkich szans, to przecież czasem nawet w Niemczech pojawia się wobec Polski ton zupełnie inny niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. I choć Niemcom trudno ufać nawet wtedy, gdy jak doświadczony polityk CDU Wolfgang Schaeuble widzą w nas jednego z liderów Europy, to przecież rozmawiać musimy.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej