RAPORT

Prorosyjska era Tuska

To PiS miał rację. Dlatego od lat wygrywa

Donald Tusk (fot. A.Husejnow/SOPA Images/LightRocket/Getty)
Donald Tusk (fot. A.Husejnow/SOPA Images/LightRocket/Getty)

To PiS w 2015 roku miał rację, diagnozując potrzeby zwykłych Polaków i Polek. Dlatego mimo globalnego kryzysu ekonomicznego wciąż cieszy się znacznym zaufaniem społecznym. A stawka kolejnych wyborów wciąż rośnie.

Zła radość Donalda Tuska

Nikt nie zrobił tyle co liberałowie, by ugruntować poparcie milionów Polek i Polaków dla Prawa i Sprawiedliwości. Dziś znów to dobrze widać.

zobacz więcej

Od kilku miesięcy liberalne i lewicowe media oczekują gwałtownego załamania notowań rządzącej partii. Donald Tusk, lider Platformy Obywatelskiej, pierwszy doktryner liberalnego populizmu, stara się ugrać na inflacji jak najwięcej.

Nie sposób dziś przesądzać, jak wiele mu się uda, wiele zależy tak naprawdę od tego, jak głęboka amnezja polityczna cechuje polskie społeczeństwo. I jak głęboko sięgnie popandemiczny i wojenny kryzys na świecie, w Europie i w Polsce. Widać jednak dobrze, że to PiS wciąż dyktuje warunki politycznej gry. Rzecz nie tylko we wciąż realnie wysokich notowaniach – szczególnie jak na skalę wyzwań, z jakimi dziś wszyscy się zmagamy.

Chodzi też o to, że Donald Tusk, lider partii rozkochanej w doktrynie Leszka Balcerowicza, musi dziś udawać społecznego wrażliwca, zatroskanego szczególnie o losy Polski mniej zamożnej i prowincjonalnej. A przecież w rzeczywistości Platforma Obywatelska jest partią sytych wielkomiejskich elit, które zawsze pogardzały Polską B. Przekonaliśmy się o tym nieraz w ciągu ostatnich lat. I wciąż się przekonujemy, słuchając celebrytów i celebrytek pełnych uprzedzeń wobec rzekomych „idiotów”.

Wołodźko: Donald Rozdawca? Tusk chce nabrać naiwnych

To prawda, że Prawo i Sprawiedliwość jest dziś w trudnej politycznie sytuacji. Ale najbardziej karkołomnych sztuk i sztuczek politycznych musi...

zobacz więcej

PiS miał rację w jeszcze jednej bardzo ważnej sprawie. Może komuś zabrzmi to zbyt lewicowo, ale takie są fakty. Na początku swoich rządów w 2015 roku partia Jarosława Kaczyńskiego stanęła przed prostym wyborem: postawić na „bazę” czy „nadbudowę”, na sprawy bytowe czy „świadomościowe”? Odpowiedź dziś jest już oczywista: nie tracąc z oczu kwestii tożsamościowych, PiS mocno postawił jednak na wsparcie dobrostanu milionów Polek i Polaków. To był ewenement polityczny w skali całej III RP. I przyniósł rządzącej partii stabilne, wysokie poparcie na bardzo długo.

W tym samym czasie nie tylko liberalna, ale i lewicowa opozycja skupiała się na walce o „demokrację” i „europejskie standardy”. Dziś już wiemy, że była to przykrywka do bezwzględnej walki z rządzącymi – walka w znacznej mierze służąca interesom unijnych elit i berlińskim decydentom. Niemieckie obawy dotyczące Polski pod rządami PiS wcale nie dotyczyły demokratycznych standardów – konszachty Berlina z Moskwą świetnie to pokazały – ale tego, że Polska w jak największym stopniu uwolni się od niemieckich wpływów. Zarówno w dziedzinie gospodarki, jak i polityki.

Wojna pokazała prawdę. Unia to równi i równiejsi

Wojna Rosji przeciw Ukrainie, jak każdy kryzys, wiele powiedziała o świecie. Wiele też powiedziała o Unii Europejskiej, która okazała się w...

zobacz więcej

Zarówno w sprawach bytowych – przypomnijmy, że to w czasach PiS Polkom i Polakom przestało się opłacać jeździć do Niemiec na szparagi; jak i w sprawach geopolitycznych – to PiS, o czym wyznawcy Tuska cynicznie nie chcą dziś pamiętać, zerwał z polityką uległości naszego kraju wobec niemiecko-rosyjskich paliwowych interesów. Dla każdego, kto nie zionie nienawiścią do PiS, jest to sprawa oczywista. Podobnie jak oczywista jest świadomość, że Platforma Obywatelska potrzebowała naprawdę dużego, globalnego kryzysu, żeby w jakikolwiek sposób zacząć realnie odbudowywać swoją polityczną pozycję. Choć – sądząc po pełnych histerii i agresji zachowaniach zarówno liderów opozycji, jak i ulicznych bojówkarzy – wcale nie są tacy pewni swoich triumfów.

To dlatego tak bardzo grają nienawiścią, która może zresztą skończyć się tragicznie. Liberałom najwyraźniej jednak nie przeszkadza, że z reprezentantów „oświeconej Polski” przemieniają się w agresywną tłuszczę. Mają jednak w tym względzie spore umiejętności – przypomnijmy sobie Krakowskie Przedmieście zalane zwolennikami Platformy po śmierci Lecha Kaczyńskiego. Liberalny, oświecony elektorat w mgnieniu oka przemienił się wówczas w rozwrzeszczaną, zajadłą, wściekłą tłuszczę.

III RP liberalnych elit, czyli Komitet Obrony Przywilejów

Konflikt między PiS a liberalną opozycją nie jest wyłącznie sporem politycznym. Coraz lepiej widać, że to konflikt staro-nowych elit,...

zobacz więcej

Wróćmy do głównego wątku rozważań. Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że przez ostatnich siedem lat PiS rozbudził oczekiwania i nadzieje Polek i Polaków. Ułatwił wielu lepsze życie, bez konieczności wyjazdów za granicę za chlebem. Do lepszego łatwo się przyzwyczaić – musimy sobie uświadomić, że minęła niemal dekada; niemała część Polek i Polaków, szczególnie młodszych, zapomniała już o głodowych stawkach epoki Tuska, braku polityki rodzinnej, dwucyfrowym bezrobociu, które tak bardzo odpowiadało balcerowiczowskim liberałom, bo pozwalało im dyktować bezwzględne warunki płacy i pracy setkom tysięcy zwykłych ludzi.

PiS to wszystko zdecydowanie zmienił – gdy liberałowie i lewica, szczególnie postkomunistyczna, zajmowali się przede wszystkim sprawami obyczajowymi. I realizowaniem unijnej / niemieckiej agendy wobec Polski. Gdyby było inaczej, wyborcy już dawno podziękowaliby Zjednoczonej Prawicy. Wbrew teoriom spiskowym lewicowo-liberalnej opozycji – nie mieli żadnego interesu, żeby to zrobić. I najprawdopodobniej dalej nie mają – pomimo dzisiejszych problemów gospodarczych Europy, wywołanych w znacznej mierze rosyjską agresją na Ukrainie, ogromna część społeczeństwa wciąż dobrze wie, że poparcie dla formacji liberano-lewicowych wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem.

Donald Tusk dziś tego nie powie, ale można się spodziewać, że neoliberalni politycy i ekonomiści w jego otoczeniu już myślą na nową terapią szokową dla kraju. I to taką, która odebrałaby lepsze życie przynajmniej paru milionom zwykłych polskich rodzin, które od 2015 roku poczuły się w Polsce naprawdę u siebie. To duża stawka. Między innymi dlatego konsekwencje kolejnych wyborów będą sięgać następnych dekad.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej