RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Autor książki „Zabójca z Kremla”: od dawna jesteśmy w stanie wojny z Rosją

Władimir Putin (fot. Contributor/Getty Images)
Władimir Putin (fot. Contributor/Getty Images)

Inwazja na Ukrainę ukazała prawdziwe oblicze Władymira Putina i pomogła Zachodowi zrozumieć, że od dawna jesteśmy w stanie wojny z Rosją – uważa John Sweeney, brytyjski dziennikarz śledczy i pisarz, autor wydanej właśnie książki „Killer in the Kremlin” („Zabójca na Kremlu”).

Jaki jest stan zdrowia Putina? Dyrektor CIA nie zostawia złudzeń

Nie ma żadnych informacji wywiadowczych, które wskazywałyby, że stan zdrowia Władimira Putina jest zły – powiedział dyrektor CIA William Burns na...

zobacz więcej

– Do 24 lutego zachodni przywódcy byli zbyt wystraszeni, co w połączeniu z chciwością powodowało, że pozwalali Putinowi na kolejne rzeczy, kolejne zabójstwa. Przez lata obawiałem się, że i przywódcy, i opinia publiczna na Zachodzie nie traktują zagrożenia ze strony Putina wystarczająco poważnie, przez długi czas na Zachodzie za dużo wydawaliśmy na przyjemności, a za mało na bronienie demokracji. Ale wojna ukazała jego prawdziwe oblicze – mówił Sweeney na spotkaniu w Stowarzyszeniu Prasy Zagranicznej w Londynie z okazji premiery książki.

– Najszybszą i najlepszą drogą do zapewnienia bezpieczeństwa Zachodowi jest odsunięcie Putina od władzy, a to może się stać przez umożliwienie ukraińskim wojskom osiągnięcia zdecydowanego zwycięstwa, takiego, że rosyjskiej wojska zostaną wypchnięte z całej Ukrainy i upokorzone. A to zapewne uruchomi serię zdarzeń, podobnych do tych które spotkały Mikołaja II – przekonywał.

Sweeney wskazał kilka możliwych scenariuszy obalenia Putina. Pierwszy, że zrobią to oligarchowie, którzy, jak mówił, są wściekli na Putina, że w efekcie sankcji zostali zrujnowani lub na pół zrujnowani.

Drugi, że zrobią to generałowie, ci, którzy jeszcze nie zginęli na froncie, bo oni też są wściekli, że dostali zadanie, będące wobec hartu ducha Ukraińców i coraz lepszego sprzętu w ich posiadaniu, faktycznie niemożliwe do wykonania.

Trzeci, że Putin, który obsesyjnie dba o swoje zdrowie i często poddaje się operacjom, po którejś z nich nie obudzi się z narkozy.

Rak, Parkinson, pucz? Przecieki z dworu Putina

Bandycka napaść na Ukrainę sprawiła, że rosyjski dyktator Władimir Putin stał się wrogiem numer jeden wolnego świata. Ambicje neoimperialne wzięły...

zobacz więcej

Wreszcie najbardziej prawdopodobny według Sweeneya, że Putin, który przez lata zlecał trucie innych, na koniec sam się otruje, jak Adolf Hitler.

– Sądzę, że jeśli rosyjska armia zostanie pokonania, jej dowódcy i kluczowe osoby w resortach siłowych zwrócą się przeciw Putinowi. Do tego konieczne jest wysyłanie ciężkiego sprzętu w odpowiednich ilościach. Wielka Brytania wysyła, ale np. Włochy, Niemcy czy Francja nie robią tyle, ile mogłyby. Z kolei USA jak zwykle wkraczają do wojny późno – pamiętajmy, jak było w 1917 i 1941 r., ale jak już to robią, robią to dobrze. Systemy HIMARS robią różnicę, bo mają większy zasięg niż rosyjskie systemy – zauważył.

Mówiąc o niemożliwej do wykonania misji podbicia Ukrainy Sweeney przywołał własne, dokonane długo przed inwazją wyliczenia wskazujące, że potrzeba byłoby do tego kilka razy więcej wojska niż rosyjski prezydent rzucił na ten kraj.

– Zawsze do ataku potrzeba więcej sił atakujących niż broniących – ten stosunek wynosi zwykle 3:1. Jeśli byłoby 3:1, to oznacza, że skoro Ukraina miała 200 tys. żołnierzy, 100 tys. policjantów i uzbrojonych funkcjonariuszy innych służb, Rosja powinna była zaatakować siłami liczącymi 900 tys. osób. Ale biorąc pod uwagę wolę walki Ukraińców, ten stosunek faktycznie wynosi 7:1. To oznacza, że potrzeba byłoby 2,1 mln ludzi, a nie 200 tys., których Putin faktycznie wysłał. Moje wyliczenia były dobre, a Putina i CIA – nie – podkreślił Sweeney.

Faszyzm ma się dobrze. W Rosji Putina

Walka z „faszyzmem”, „denazyfikacja” – to ulubione hasła Władimira Putina, mające usprawiedliwić bezprawną napaść na Ukrainę. Neoimperialne ambicje...

zobacz więcej

Dodał też, że decyzja, by wobec niepowodzenia zrezygnować z walki o Kijów, zostawić północ Ukrainy i skoncentrować się na południowym wschodzie, była z militarnego punktu widzenia słuszna i świadczy o tym, że Putin zrozumiał swój błąd i – mimo pewnego odizolowania od świata, w którym od czasu pandemii Covid-19 przebywa – pozostaje racjonalnym aktorem.

Przywołał opinię Siemiona Głuzmana, ukraińskiego psychiatry, który w czasach sowieckich jako pierwszy publicznie sprzeciwił się używaniu psychiatrii do prześladowania dysydentów, że Putin jest „raczej zły niż szalony”. – To jest w pewnym sensie dobrą wiadomością, bo nie użyje broni nuklearnej. Wie, że gdyby jej użył, byłby to koniec Rosji – powiedział Sweeney.

Mówiąc o przyszłości Rosji podkreślił, że nie można patrzeć na nią tylko przez pryzmat Putina.

– Nie zgadzam się, że nie ma innej Rosji niż Putin. Jest Rosja Natalii (Estemirowej), Borisa (Niemcowa), Aleksieja (Nawalnego). Problem w tym, że ta inna Rosja jest truta, do niej strzelają, jest więziona. Tym, na co możemy mieć nadzieję jest to, że presja na Władimira Putina będzie tak wielka, że stanie się przytłaczająca i wtedy powstanie nowa Rosja – mówił.

W tym kontekście Sweeney zwrócił się do swoich „rosyjskich przyjaciół” z prośbą, by tego nie zepsuli. Przyznał jednak, że budowa nowej Rosji będzie bardzo trudnym wyzwaniem.

– Problemem jest to, że Putin sprawuje władzę od 22 lat, a to spowodowało erozję i przegnicie wszystkich instytucji w kraju. Zanim został szpiegiem, był gangsterem. Co robią gangsterzy? Pilnują, by nie było nowych ludzi poza tymi, z którymi dorastali. Putin jest niezwykle lojalny, ale też wymaga niezwykłej lojalności. W Rosji nie ma żadnych instytucji, które mogłyby się zastąpić ten gangsterski system – ocenił brytyjski dziennikarz śledczy i pisarz.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej